fot.pejto / Flickr
1/13 Mam butelke po Hennessy Ellipse, ciekawe ile by kosztowala skoro jest dzielem sztuki ;)
Jaką whisky która kosztuje w granicach zdrowego rozsądku polecacie?
Moje jajka są więcej warte. Ale tanio ich nie sprzedam!!!
ee tam ja kupilem ruskiego szampana za 3,69zl i smakuje pewnie tak samo jak te cacka
To za co w sumie płacimy? za alkohol czy za brylanty?
ARTUR oskarżam cię o łez strumienie, osamotnienie, zdradę, smutek oskarżam cię o to cierpienie .... oskarżam cię, oskarżam cię o koszmar. oskarżam cie o to że polewałeś sobie i zapomniałeś że masz rodzinę.
W cannes SZAMPAN KOSZTUJE 100 TYS. EURO SAMA WIDZIALQAM CENNIK
A na swiecie dzieciaki gloduja! Mam nadzieje ,ze w 2012 to wszystko sie rozpier..li
ja Ci proponuje ogólnie wina bułgarskie a jakie to Ci nie powiem dokładnie , bo ja jak kupuje wina bułgarskie lub hiszpańskie to patrze na skład i z jakiego winogrona są robione itp. :)
mam pytanie. Gdzie skupuja takie butelki i po ile?
raczej najdroższe butelki na świecie ,a w środku zwykły sikacz
Aż smutno pomyśleć ile milionów dzieci w Afryce taka butelka mogłaby uratować życie ?
Czy od Nowego Roku chciałbyś wreszcie się dorobić? Masz dość upierdliwego szefa i badziewnej pensji? Chcesz nareszcie wziąć sprawy w swoje ręce? Już teraz odwiedź www.wkasie.pl i dowiedz się jak to zrobić. Twoja przyszłość zależy wyłącznie od Ciebie!
Orzesz k#&wa! Dziadek który umarł w Kanadzie, całe swoje życie mówił mi, że "dostaniesz wnusiu dobry prezent, kiedy opuszczę, ten padół". To sobie myślałem, że parę tysięcy baksów mi da w spadku czy coś takiego. Po jego śmierci, przesłano mi z ceregielami ( jakieś podpisy u notariusza, tłumaczenia, itp ) właśnie taką butelkę. No to wypiłem za garażami na osiedlu z dwoma kumplami ( oni dokupili też jakąś "bejcę" ), ten koniak. Kidy szliśmy do osiedlowego baru, żeby nakryć te cuda jakimś piwkiem lanym, dzieciaki zauważyły tę butelkę, którą już pustą niosłem do domu, żeby sobie zostawić na pamiątkę. Nie wiedziałem, że to takie cudności. Złoto, diamenty i takie tam. No i idąc, te bąki podleciały do nas przed knajpą i zaczęły mnie prosić "Proszę pana, jaka fajna butelka. Da nam pan? A czy to jest złoto? Brylanty?". No to im mówię, że chyba ich po$#bało, że to taka scudowana flaszka i jak chcą, to niech sobie ją wezmą w cholerę, bo w sumie mi i tak niepotrzebna. I dałem im. To te bajtloki, zaczęły latać z tą butelką. Po wypiciu piany, jak już wracałem na chatę, to widziałem, jak te małe świry rzuciły tę butelkę z wiaduktu na przejeżdżający niżej pociąg towarowy. Butela wpadła do pustego, odkrytego wagonu. Bąki się cieszyły, że trafiły, a ja odetchnąłem z ulgą, że gów*^arze rzuciły na towarowy, a nie jakąś osobówkę. i butelka pojechała gdzieś w pi$du, a tu takie nowiny. 2 miliony miałem w rękach i poszło jak krew w piach. A byłby człowiek ustawiony... cóż, jak u Tiendrakowa w "Trójce, siódemce, asie": "Lata płyną, szczęścia nie ma"...