Sonda

Najbardziej smakuje mi pizza z restauracji...








Kontakt

Napisz do nas

Napisz swoje uwagi dotyczące serwisów ekonomicznych Wirtualnej Polski

Partnerzy

Kryzys finansowy na świecie

Open Finance Co oznacza załamanie indeksu Baltic Dry?

Open Finance | 08.07.2010 | 15:14

  A A A
 
Co oznacza załamanie indeksu Baltic Dry?


(fot. AFP / Liberty Maritime Corp. )

Koszt transportu surowców drogą morską, mierzony indeksem Baltic Dry, spadł w środę po raz 30. z rzędu. To najdłuższa seria spadkowa od 2006 roku. Czy oznacza to, że światową gospodarkę czeka wkrótce załamanie?

Ekonomiści uważają, że indeks Baltic Dry jest jednym z bardziej wiarygodnych wskaźników wyprzedzających koniunkturę na świecie, ponieważ w ustalaniu jego wartości nie uczestniczą instytucje finansowe, międzynarodowe banki i spekulanci, a jedynie podmioty świadczące usługi frachtowe i firmy bezpośrednio korzystające z ich usług. Im większe zapotrzebowanie na przewóz miedzi, stali, zbóż, cukru i innych sypkich surowców, tym częściej pomiędzy kontynentami kursują frachtowce, a gdy kolejka oczekujących na transport wydłuża się, zgodnie z prawem popytu i podaży rosną ceny.

Tym bardziej niepokoi fakt, że Baltic Dry Index spadł od szczytu z 26 maja Br. o ponad połowę i od tego czasu nie odnotował ani jednej wzrostowej sesji. W maju indeks ten osiągnął wartość 4209 pkt, a 7 lipca po spadku o 5,1 proc., znalazł się na poziomie 2018 pkt. Czy skoro w tak krótkim czasie transport surowców drogą morską potaniał o połowę należy spodziewać rychłego załamania handlu międzynarodowego na świecie?


Analityk JPMorgan, Corrine Png, twierdzi, że w trzecim kwartale ceny frachtów utrzymają się na niskim poziomie, ponieważ rosną niepokoje o spadek importu surowców przez Chiny. Głównym argumentem jest branża metalurgiczna, a dokładniej mówiąc, przegrzanie branży produkcji stali w Chinach, która generuje zapotrzebowanie na rudy żelaza. Ruda żelaza i węgiel koksowy odpowiadają za jedną trzecią wartości indeksu Baltic Dry. Import tych surowców przez Chiny był w maju najniższy od początku roku (chociaż wciąż o kilkanaście procent wyższy niż przed rokiem), ponieważ firmy przygotowują się na wygaśnięcie ulg podatkowych na produkcję części wyrobów stalowy w lipcu.

Jednocześnie Corrine Png nie spodziewa się, by indeks Baltic Dry spadł do rekordowo niskich poziomów z 2008 roku, kiedy to do naturalnego spadku popytu wywołanego recesją dołączyły problemy z płynnością instytucji finansowych, które uniemożliwiły firmom finansowanie międzynarodowych transakcji.

Surowce drożeją

Zupełnie przeciwny sygnał niż Baltic Dry, wysyłają ceny surowców i produktów rolnych, które w ostatnich tygodniach oparły się spadkom, nawet pomimo pesymistycznych nastrojów na światowych giełdach. W ciągu miesiąca zakończonego 8 lipca 2010 roku, o ponad jedna piątą podrożały owies (+31,2 proc.), pszenica (+22,6 proc.) i kawa (+21,7 proc.). Cena miedzi wzrosła o 8,5 proc., kukurydza podrożała o 12,4 proc., a cukier o 14,2 proc. W krótkim terminie zupełnie nie widać zatem korelacji cen surowców z cenami frachtu.

Podejrzanego zachowania Baltic Dry Index nie wyjaśniają również ceny akcji największych przewoźników, które w okresie gorszej koniunktury powinny tanieć i to nawet szybciej niż indeksy szerokiego rynku. Akcje azjatyckich sieci zajmujących się transportem morskim od początku roku przyniosły dwucyfrowe stopy zwrotu, podczas gdy NIKKEI spadł o 10,6 proc. a S&P500 o ponad 5 proc. Przykładowo akcje Mitsui O.S.K. Lines (Japonia), Kawasaki Kisen Kaisha (Japonia), Hanjin Shipping Holdings (Korea Południowa) są warte odpowiednio o 20,5 proc., 37,5 proc. i więcej niż 1 stycznia 2010 roku.

Więcej statków

Jak zatem wytłumaczyć najdłuższą serię spadkową Baltic Dry Index od sześciu lat? Wbrew pozorom to nie takie trudne. Tak jak wspomniałem na początku tekstu, o cenie frachtów decyduje prawo popytu i podaży, a zapotrzebowanie na surowce jest tylko jedną stroną równania. Po drugiej stronie mamy do czynienia z ciekawym zjawiskiem, które może pozbawić indeks Baltic Dry miana jednego z bardziej wiarygodnych wskaźników wyprzedzających globalną koniunkturę. Otóż na rynek trafiają obecnie statki zamawiane w latach 2007-2008, gdy niewiele wskazywało na trwałe pogorszenie fundamentów światowej gospodarki.

Przed Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie popyt na surowce bił rekordy, a do frachtowców ustawiały się długie kolejki, a co za tym idzie, pełne ręce roboty miały stocznie w Korei Południowej czy Chinach, w których zamawiano nowe statki. Firma Drewry Shipping Consultants szacuje, że w 2010 roku o 10 proc. wzrośnie pojemność frachtowców przewożących sypkie towary. Koszty przewozu zmniejszają się dodatkowo na skutek przekwalifikowania statków pełniących do tej pory inne funkcje, np. tankowców (rośnie podaż, czyli liczba chętnych wykonać to samo zadanie za niższą cenę). Swoje robią również nowe opłaty portowe i protekcjonistyczne cła, koszty ubezpieczenia, ceny paliw oraz tymczasowe zamknięcia wybranych węzłów komunikacyjnych.


Podsumowując, najbliższe miesiące najprawdopodobniej przyniosą pogorszenie warunków biznesowych dla przewoźników. Sam gwałtowny spadek indeksu Baltic Dry niekoniecznie oznacza to samo, co przed dwoma laty, ponieważ wówczas niższe koszty frachtu były pochodną rozpoczynającej się recesji i przegrzania rynków surowcowych. Obecnie prognostyczna wartość tego indeksu znacząco się zmniejsza na skutek czynników niezależnych od globalnej koniunktury (nadpodaż statków). Oczywiście nie można wykluczyć, że zbyt silne zaciskanie pasa przez europejskie rządy zdusi popyt na surowce i wpędzi świat w kolejną fazę recesji, ale na razie niskie koszty transportu powinny być postrzegane bardziej jako zachęta dla firm do zwiększania międzynarodowej wymiany towarowej, niż jako zagrożenie zwiastujące kolejny krach.

Łukasz Wróbel,
Open Finance

Niniejszy dokument jest materiałem informacyjnym. Nie powinien być rozumiany jako materiał o charakterze doradczym oraz jako podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w niniejszym opracowaniu są jedynie wyrazem opinii autorów w dniu publikacji i mogą ulec zmianie bez zapowiedzi. Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania.



Najnowsze wiadomości na temat kryzysu. Przeczytaj »

TAGI: kryzys, transport, chiny, transport morski, transportowiec, kryzys finansowy

ZOBACZ W SŁOWNIKU: Akcja, Bank, Stopa zwrotu

oceń
0
0
Podziel się


Opinie

Ocena: 0 [0]
~Gutek [2010-07-08 19:56]

A konkordat 10 mld zl rocznie
Jaki Kryzys.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Krzysztof63 [2010-07-08 21:04]

A "NASZA " PLATFORMA...
...NIE MA POJĘCIA O EKONOMII....PRZEZ 3 LATA RZĄDÓW ZADŁUŻYLI KRAJ JAK NIKT DOTYCHCZAS....

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Maciek [2010-07-09 00:47]

Bajka o kryzysie.
Świat Zachodni opływa w bogactwa. Już teraz możliwe jest (i czas na to najwyższy) skrócenie czasu pracy z 8 nawet to 5 godzin dziennie, oddanie tych 3 godzin tym, którzy mimo kwalifikacji i chęci do pracy są bezrobotnymi i zapewnienie godziwej zapłaty wszystkim. Także godziwych zysków (moralnie wyższych i zachęcających, przedsiębiorcom, pomysłodawcom, naukowcom, liderom). Historia informuje nas o nieodległych czasach niewolniczej pracy po kilkanaście godzin dziennie przez 7 dni w tygodni. Ośmiogodzinny, a często i dwunastogodzinny, dzień pracy jest nieuzasadnioną opresją i torturą i czas to zmienić. Uniemożliwia to po pierwsze niesprawiedliwy podział dóbr, który daje (najczęście zupełnie z przypadku a nie z powodu ich geniuszu, czy rzeczywistego wkładu w tworzenie nowych wartości) władzę tym, którzy są tych dóbr głównymi odbiorcami choć często nawet nie mogą ich skonsumować bo po prostu się nie da. Drugim czynnikiem jest tworznie atmosfery konieczności dążenia cywilizacji do „czegoś” co w praktyce oznacza niewolę spędzania jak największej liczby godzin na niewolniczej pracy. „Czegoś”, co nigdy nie zostanie osiągnięte bo pojawią się nowe cele napędzające koniunkturę i przelewające władzę (pieniądze i środki) do prywatnych kieszeni. Czy podbój Marsa i inne szczytne pomysły nie powinny być spowolnione na rzecz ulepszenia życia na Ziemi? Tak, ludzie powinni być bogaci. I nie wszyscy tak samo. Bo nie rodzimy się równi i nigdy nie było to "zamysłem" ewolucji. Natomiast chęć do świadczenia rzetelnej pracy 5 godzin dziennie jest w stanie zapewnić wszystkim chętnym do takiej pracy godziwe i satysfakcjonujące życie. Czas na zmiany!

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~gość [2010-07-09 07:15]

wszystko się wali
tylko Jacek Rostowski jest uśmiechnięty. I nie bez powodu bo znalazł się w tekim układzie któremu nikt nie podskoczy

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~cezar [2010-07-09 07:03]

POpaprancy rzadza jest byczo......
a bedzie jeszcze byczej.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~bl3 [2010-07-09 01:20]

moze zapasy sa wysokie
i nie trzeba tyle przewozic. stad index spada. z drugiej strony bardzo dobre wiadomosci dotyczace gospodarek USA i europejskich w ostatnich dniach

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
52.256406,21.017175 [2010-07-08 23:40]

myślałem że to nowa odmiana wina wytrawnego ze Szwecji
klimat się zmienia, pomyślałem że to możliwe. A tak serio to transport morski jest jedną z mozliwości, możliwe że kontrahenci nie chcą rezerwować z wyprzedzeniem transportu, tylko wykupić go w ostatniej chwili, w czasach spadków to jest bezpieczniejszy wariant, i minimalizuje ewentualne straty.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~poliglota [2010-07-08 21:34]

Kaczyński nie dopuścił by do takiego złamania indeksu przez układ
To ewidentna wina Tuska tudzież Komorowskiego.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~aneks [2010-07-08 19:12]

I Euro po 5 zeta. Dziekuje i dowidzenia :)

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Tom [2010-07-08 21:22]

Index Baltic Dry jak sama nazwa wskazuje mówi to tym o ile obniża się
poziom Bałtyku. Hahahaha

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~jj [2010-07-08 18:30]

Nareszcie ktos pisze o waznych sprawach
Jest recesja, i dane ze stanow wskazuja ze jestesmy w depresji.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~szczur [2010-07-08 18:29]

Lubię te trele- morele.
Nadprodukcja i rosnące bezrobocie to początek wielkiego kryzysu , który rozzpocznie się w pażdzierniku 2010. Dodatkowym gwożdziem do trumny w handlu światowym będzie spadek drastyczny cen złota .Dolar wyrówna się z euro w 2011 .

odpowiedz