17:15, 17.04.2014
22:05, 17.04.2014
22:54, 18.04.2014

Ile kosztuje rozwód kościelny?

Sebastian Ogórek, Wirtualna Polska | aktualizacja 2012-05-09 (20:29) 1 rok 11 miesięcy 9 dni 22 godziny i 33 minuty temu | 1206 opinii
 

Rozwód cywilny można dostać w półgodziny za 600 zł. Kościelne stwierdzenie nieważności małżeństwa może kosztować nawet dziesięć razy więcej, a proces trwać trzy lata. W wyjątkowych przypadkach tzw. rozwód kościelny dostać można za darmo.  

    Polska za Włochami jest na drugim miejscu  w Europie pod względem liczby tzw. rozwodów kościelnych. Ich poprawna nazwa to stwierdzenie nieważności małżeństwa. Bo w przeciwieństwie do prawa cywilnego prawo kanoniczne zezwala jedynie na  stwierdzenie, że małżeństwa nigdy nie było.

- Jeszcze kilka lat temu takie procesy były pewnym tabu. Dziś jest wręcz przeciwnie. Zdarza się, że to ksiądz proboszcz zachęca do przeprowadzenia takiego procesu, by jego parafianin mógł w pełni wrócić do udziału w życiu Kościoła - mówi Marcin Krzemiński, adwokat kościelny z kancelarii Kanonista.

Dokładnych statystyk nie ma. Szacuje się, że około 60-70 proc. wniesionych spraw kończy się unieważnieniem małżeństwa. Są jednak sądy w Polsce, w których odsetek ten sięga blisko 100 proc.

Kilka tysięcy w Warszawie, kilkaset złotych na prowincji

Sądu nie można sobie wybrać. Z zasady sprawa toczy się w diecezji, w której ślub został udzielony. To tam należy złożyć tzw. skargę powodową, czyli odpowiednik cywilnego pozwu, i wnieść opłatę wstępną około 100 zł.

Ale całkowite koszty stwierdzenia nieważności małżeństwa są o wiele wyższe. W Warszawie za cały proces należy zapłacić 2200 zł w pierwszej instancji oraz 800 zł za drugą instancję. Jest ona obowiązkowa niezależnie od tego jaka była pierwsza decyzja sądu.

- Sam proces trwa 2-3 lat. Biorąc pod uwagę długość i zaangażowania osób biorących w nim udział, to moim zdaniem nie są to wygórowane kwoty. Warto zwrócić uwagę, że w sądzie cywilnym sprawa o rozwód może trwać pół godziny i trzeba za to zapłacić 600 zł - zauważa Marcin Krzemiński.


Te 3 tysiące złotych to jednak kwoty dla lepiej zarabiających warszawiaków. W innych diecezjach koszty są dużo niższe i oscylują w granicach 1000-1500 zł za dwie instancje. W Zamościu pierwsza instancja to tylko 800 zł.

- Opłaty w sądach kościelnych odpowiadają najczęściej wysokości najniższego krajowego wynagrodzenia. U nas w pierwszej instancji jest to 800 zł, a w drugiej 600 zł - mówi ksiądz dr Aleksander Sobczak z Trybunał Metropolitalnego w Gnieźnie. - Zdarza się i to nie rzadko, że zgłasza się osoba na bezrobociu. Często więc na podstawie rocznego PIT-a i potwierdzenia trudnej sytuacji finansowej od księdza proboszcza - nie pobieramy żadnych opłat lub ją zmniejszamy. W naszym sądzie takich spraw, od których nie pobieramy opłat, jest nawet kilkanaście - dodaje.

Sędziowie często proszą też o opinię biegłego psychologa lub psychiatry. To dodatkowy koszt wahający się od 150 do 450 zł. To koniec obowiązkowych opłat. Strona chcąca unieważnienia małżeństwa nie musi korzystać z prawnika kościelnego. Sprawę można prowadzić samemu.

Adwokat weźmie twoją pensję

Jednak aż 60-70 proc. spraw o stwierdzenie nieważności małżeństwa toczy się przy udziale ekspertów od prawa kanonicznego. Od kilkunastu lat nie muszą być oni duchownymi i ten specyficzny rynek został uwolniony. Rocznie do pierwszej instancji sądów kościelnych trafia około 4 tys. nowych spraw. Ponieważ obowiązkowa jest także druga instancja więc rocznie jest to nawet 8 tys. spraw i w sumie 16 tys. małżonków.

- Zauważalny jest wzrost religijności Polaków. Zapotrzebowanie jest coraz większe, a specjalistów nadal jest niezbyt wielu. Są miasta, w których kościelnych świeckich prawników nie ma w ogóle - mówi Emilia Chojnowska z kancelarii kanonicznej Honestas.

Zostać prawnikiem kościelnym nie jest łatwo. Przede wszystkim trzeba przejść pięcioletnie studia z prawa kanonicznego. Na razie kształcenie odbywa się dla osób świeckich tylko w Warszawie na UKSW i w Lublinie na KUL-u. Dodatkowo - aby móc reprezentować strony przed konkretnym sądem diecezjalnym - trzeba jeszcze zdobyć pozwolenie od biskupa. To wszystko sprawia, że takie usługi nie są tanie.

- Wynagrodzenie adwokata oscyluje w granicach średnich kosztów sądowych, czyli 2-3 tysięcy złotych brutto. Wszystko zależy jednak od sprawy - zdradza Marcin Krzemiński.

- Uzależniamy nasze wynagrodzenie od stopnia zawiłości sprawy i tego, przed jakim sądem się toczy. Dla Warszawy zazwyczaj jest to kilka tysięcy złotych. Wiem jednak, że są w Polsce adwokaci, którzy biorą kilkanaście tysięcy złotych. To jest już absurd i nadużycie - ujawnia nam anonimowo prawnik działający w stolicy.

A o tzw. rozwody kościelne stara się często nie byle kto. Przed sądem kościelnym parę lat temu stanęli między Beata Pawlikowska i Wojciech Cejrowski. O stwierdzenie nieważności małżeństwa starali się także aktorzy Cezary Pazura i Jacek Borkowski. Głośna była sprawa Katarzyny Skrzyneckiej. Wszyscy oni dwóch tysięcy złotych nie zapłacili na pewno.

W takich przypadkach wynagrodzenie za pomoc przed sądem kościelnym może sięgać kilku czy nawet kilkunastu tysięcy. Wszystko dlatego, że w ramach Korpusu Adwokatów Kościelnych powstała inicjatywa, aby maksymalną kwotą pobieraną od strony było jego miesięczne wynagrodzenie.

- Jeżeli nasza kancelaria pomaga w procesie w sądzie w Sandomierzu, gdzie ludzie najczęściej zarabiają minimalną krajową, to nie weźmiemy więcej niż 1000 zł. Często połowa z tego pójdzie na paliwo, bo z Warszawy trzeba 2-3 razy do Sandomierza pojechać. Z drugiej strony w sądzie metropolitalnym w Warszawie jesteśmy w stanie wziąć od kogoś, kto zarabia 20 tys. miesięcznie, już kilka tysięcy złotych. W ten sposób jakoś się to bilansuje - mówi anonimowo jeden z prawników.

Z medialnych doniesień wynika, że w ten sposób działa też jedna z najlepszych prawniczek kanonicznych Barbara Giertych. Żona byłego wicepremiera nigdy nie bierze więcej niż miesięczne wynagrodzenie strony.

O kwotach adwokaci nie chcą się wypowiadać, by nie narażać się kościelnym hierarchom. Nieoficjalnie wiadomo, że w Warszawie o stwierdzenie nieważności małżeństwa biedni raczej się nie starają. Jeśli ktoś już idzie do prawnika kościelnego, to musi być przygotowany na to, że wyda co najmniej kilka tysięcy złotych. Ubodzy radzą sobie bez adwokatów. Choć na przykład Emilia Chojnowska przyznaje, że zdarzało się jej reprezentować kogoś o kiepskiej sytuacji materialnej za darmo.

Jak podkreśla z kolei ks. dr Aleksander Sobczak przy każdym sądzie kościelnym są też bezpłatne poradnie, w których o pomoc można zwrócić się do księży adwokatów.

- Zdarza się, że niezorientowani biegną po radę w sprawie stwierdzenia nieważności małżeństwa do adwokatów cywilnych. Ci nieraz pobierają od nich horrendalne wynagrodzenie, a przed sądem kościelnym i tak nie mogą ich reprezentować. Na razie to jeszcze rzadkie przypadki, ale cywilni adwokaci przekonali się, że sprawy o stwierdzenie nieważności małżeństwa to coraz większy rynek - zauważa ks. dr Sobczak.

A o pieniądzach w tej sprawie trudno rozmawiać. O stwierdzenie nieważności małżeństwa ludzie nie starają się bowiem po to, by dostać mieszkanie po małżonku czy wywalczyć wyższe alimenty. Chodzi tylko i wyłącznie o sprawy duchowe. A te bardzo trudno wycenić.


Polub finanse.wp.pl na Facebooku

Oceń
tak 0 50,00%
nie 0 50,00%

Opinie (1206)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

1
0
~Unieważniająca 2014-01-29 (11:52) 2 miesiące 21 dni 7 godzin i 10 minut temu

co za bzdury! Ja jestem na etapie unieważnienia. Całość mich kosztów mieści się w 1000 zł (doliczyłam tu takie groszowe sprawy bilety na dojazdy do sądu kanonicznego i wydruki dokumentów). Samą opłatę administracyjną wpłacam w ratach do sądu kanonicznego. Skargę na małżenstwo składa się w sądzie kanonicznym a nie tam gdzie był ślub. Po drugie nie potrzeba żadnego adwokata ze względu na to jak wygląda cały proces. Adwokat za mnie się nie może wypowiadać podczas przesłuchania. Jak ktoś jest trochę ogarnięty to pierwsze kroki skieruje do sądu metropolitarnego, tam są księża którzy nieodplatnie udzielają informacji nt tego czy w danym przypadku istnieją przesłanki, pomagają napisać skargę, ukierunkowują i sprawdzają treść skargi oraz wartośc dowodów przed złożeniem wszystkiego w sądzie. Następnie sąd rozpatruje skargę. Pisze do stron postępowania jakie widzi tytuły. Strony mają czas na określenie czy zgadzają się z tytułami. Strona pozwana może odpowiedzieć na zarzuty stawiane w skardze. óźniej strony (osobiście) wzywane są do przesłuchania. Żaden adwokat tu nie występuje w imieniu stron. Następnie wzywani są po kolei świadkowie. Każdy w innym terminie. Nie ma konfrontacji. Po całości procesu przesłuchań następuje publikacja akt i strony mogą się zapoznać ze wszystkimi aktami sprawy i wypowiedzieć w ich zakresie, zawnioskować o dołączenie dodatkowych dowodów. Jeśli nie mają uwag następuje wydanie dekretu o unieważnieniu, lub o ważności zawartego małżeństwa. Od dekretu można się odwołać do II instancji. Prywatne kancelarie tylko naciągają na kasę. Sama zajęłam się swoim procesem, sama poczytałam kodeks kanoniczny w interesującym mnie zakresie (jak ktoś umie czytać to naprawdę nic trudnego) i sama napisałam skargę. Proces teraz się toczy a ja uczestniczę w nim na wezwanie sądu. Sama też piszę pisma do sądu lub oświadczenia powołując się na właściwe przepisy kan. podczas przyjmowania akt pytałam przewodniczącego trybunału czy na dobry przepisy się powołałam i wszystko się zgadza. Obecnie czekam na publikację akt. A co do internetu to nie polecam czytania nic na ten temat oprócz kodeksu kan. w zakresie stwierdzania nieważności malżeństw oraz sronę internetową własnego sądu metropolitalnego. Nic więcej, dlatego ze informacje na stronach mają za zadanie jedynie odstrasznie od decyzji o samodzielnym poprowadzeniu procesu i skierować stronę do prywatnej kancelarii gdzie wydamy majątek. Bez sensu. Ja na obecnym etapie postępowania wiem wiecej na temat unieważnień niż niejeden prywatny adwokat"kościelny"

odpowiedz

2
0
~Magda 2013-12-28 (22:52) 3 miesiące 21 dni 20 godzin i 10 minut temu

Wszystko jest dla ludzi, :) ja wzięłam sobie adwokata kościelnego z listy dostępnej w sądzie i nie żałuję, moja sprawa była w diecezji częstochowskiej i jest na razie ok. Polecam sobie poczytać w internecie na temat unieważnień małżeństwa, jest bardzo dużo informacji.

odpowiedz

0
3
~ateista 2013-11-02 (20:39) 5 miesięcy 16 dni 22 godziny i 23 minuty temu

Głupcy , jaki Bóg !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! hahahah

odpowiedz

36
18
~mmod4 2012-05-13 (00:10) 1 rok 11 miesięcy 6 dni 18 godzin i 52 minuty temu

Ludzie! Głowa mnie boli jak czytam wasze komentarze! Po pierwsze nie ma takiego czegoś jak rozwód kościelny! Unieważnienie małżeństwa nie jest jego rozwiązaniem, lecz uznaniem, iż TO małżeństwo nie zostało zawarte w sposób zgodny przepisami prawa kanonicznego, a więc faktycznie nigdy NIE ISTNIAŁO! Jeśli ktoś zawarł ważne małżeństwo, a potem z różnych (czasem niezależnych od niego przyczyn) chce zerwania tego związku, to przed sądem kościelnym nie ma czego szukać (cytuję za KKK:"Istnieją jednak sytuacje, gdy wspólne życie małżeńskie z różnych powodów staje się praktycznie niemożliwe. W takich przypadkach Kościół dopuszcza fizyczną separację małżonków i zaprzestanie wspólnego życia. Małżonkowie w dalszym ciągu są przed Bogiem mężem i żoną oraz nie mogą zawrzeć nowego związku. W tej trudnej sytuacji najlepszym rozwiązaniem, jeśli to możliwe, byłoby pojednanie. Wspólnota chrześcijańska powinna pomagać tym osobom przeżywać po chrześcijańsku zaistniałą sytuację, z zachowaniem wierności wobec nierozerwalnego węzła ich małżeństwa"! Istnieją konkretne przesłanki, które sugerują nieważność małżeństwa i nie podlegająone dyskusji. A są to: -całkowita nizdolność do podjęcia świadomej decyzji - choroby psychiczne lub fizyczne uniemożliwiające życie w małżeństwie (ukrywane przed ślubem) - kłamstwo związane z dziewictwem - uprawianie prostytucji - niezdolność do posiadania potomstwa (również ukrywana) - działalność przestępcza - ukrywany poważny dług - ciąża z innym mężczyzną/kobietą (ukrywana). Żeby uściślićwszystkie te rzeczy dotyczą stanu W CHWILI ZAWARCIA MAŁŻEŃSTWA, a nie w czasie jego trwania! Douczcie się a potem zacznijcie pisać takie głupoty!

odpowiedz

pokaż 13 ukrytych odpowiedzi

11
1
~gaga 2012-05-13 (08:17) 1 rok 11 miesięcy 6 dni 10 godzin i 45 minut temu

Wiem jak wyglada uniewaznienie slubu koscielnego,jednego z malzonkow robia osobe niepoczytalna umyslowo.i to niewazne,ze jest zdrowa.Wystarcza swiadkowie,ktorzy to potwierdza.Widziala na wlasne oczy ten dokument,to jakas paranoja.Biedny uczciwy czlowiek jest bez szans.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

3
1
~e. 2013-05-21 (10:45) 10 miesięcy 29 dni 8 godzin i 17 minut temu

Dla kościoła nie ważne jest czy będziesz formalnie sypiał, płodził dzieci i w nuków się doczekasz jak dobrze zapłacisz to się uzna ,ze to wszystko robiłeś niezgodenie z kanonami ,a więc nieważnie!A potomstwo?-no cóż nie ich wina ,że bękatami dla kościoła są.

odpowiedz

3
0
~e. 2013-05-21 (10:38) 10 miesięcy 29 dni 8 godzin i 24 minuty temu

JAK MOŻNA PRZECZYTAĆ TWZ.UNIEWAŻNIENIE DOSTAJE SIĘ ZA PIENIĄDZE W ZALEŻNOŚCI KTO Z JAKĄ KASĄ PRZYCHODZI!DLA JEDNYCH Z LITOŚCI ,A DLA CELEBRYTÓW ZA DUŻE PIENIĄDZE- CO BÓG ZŁĄCZYŁ CZŁOWIEK ROZŁĄCZY!Och faryzeusze w sutannach,tylko kasa się liczy.

odpowiedz

48
23
~baba 2012-05-12 (20:50) 1 rok 11 miesięcy 6 dni 22 godziny i 12 minut temu

Glupcy przeciez co Bog zlaczyl,czlowiek nie ma prawa rozlaczyc!Czy myslicie ze jak zaplaciecie ksiedzu to ksiadz sie podzieli z Bogiem i Bog da rozwod.Glupcy.

odpowiedz

pokaż 10 ukrytych odpowiedzi

2
1
~cwaj 2013-01-26 (13:49) 1 rok 2 miesiące 24 dni 5 godzin i 13 minut temu

Od dawna wierzylem ze za pieniadze ksiadz sie pomodli a czlowiek sie sam upodli

odpowiedz

0
0
~Ka 2012-12-27 (17:01) 1 rok 3 miesiące 23 dni 2 godziny i 1 minutę temu

gmail.com

odpowiedz

3
0
~wolny 2012-10-24 (09:21) 1 rok 5 miesięcy 26 dni 9 godzin i 41 minut temu

Właśnie zaczynam proces. Trzymajcie kciuki

odpowiedz

8
5
~Barbara 2012-05-13 (05:00) 1 rok 11 miesięcy 6 dni 14 godzin i 2 minuty temu

Czepiacie się. Gdy dwoje ludzi bierze ślub, to oboje są zaślepieni, albo jedno z nich. Zdarza sie, że jedno ukrywa swe wady, typu choroba psychiczna, czy alkoholizm. Zresztą, gdyby nawet nie ukrywała, to zakochana druga strona uważa, że przez miłość, jaką ofiaruje swej drugiej połówce, wszelkie problemy znikną. Niestety, po ślubie problem się raczej nasili, rzadko kiedy zniknie. I jeszcze jedno, podobno kosciół czasami zwalnia ze ślubu koscielnego tylko jednego małżonka, tego niewinnego. W kościele nie ma unieważnienia bez orzekania winy. Musi być istotna przyczyna, że małżeństwo nie powinno byc zawarte. A w Kościele są różni księża. Jedni zdzierają z wiernych, a inni udzielają posługi w niektórych przypadkach za darmo. Ksiądz też musi z czegoś żyć, a za swych parafian płaci podatki, niezależnie od tego, czy chodzą do kościoła, czy nie. A kościól ma też wydatki typu prąd! Więc nie plećcie głupot!

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

7
2
~kola450 2012-05-13 (10:59) 1 rok 11 miesięcy 6 dni 8 godzin i 3 minuty temu

A w moim przypadku ja mogłam zawrzec nowy związek małzeński a mój były mąż nie. Oczywiście mówie o ślubie nowym w kościele. To nie jest kwestia tego kto płaci ale tego jakie sa powody unieważnienia małżeństwa. To ma sens , bo skoro mój mąż był niedojrzały do małżeństwa, a na dodatek zupełnie zlekceważył wszystkie przesłuchania w sądzie kościelnym, nie stawiał się na nie, nie przedstawił swoich świadków, więc sąd nie miał podstawy uznać że jest do małżeństwa gotowy i nie miał gwarancji, że gdyby takowe ponownie zawarł nie skończyłoby sie to podobnie jak pierwsze

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

2
2
~JAN 2012-05-13 (07:34) 1 rok 11 miesięcy 6 dni 11 godzin i 28 minut temu

Nie ma pojęcia rozwód kościelny - kto zatytułował ten artykuł jest niedoukiem lub jeszcze gorzej , jeśli to zrobił celowo-kłamcą.Jest tylko stwierdzenie nieważności małżeństwa.Kto chce wiedzieć niech poczyta - wiedza nie boli.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

5
2
~ja 2012-05-13 (09:25) 1 rok 11 miesięcy 6 dni 9 godzin i 37 minut temu

Unieważnienie małeństwa, to jest - UNIEWAŻNIENIE - całego małżeństwa a nie dla jednej strony, która wnosi o uniewaznienie. Jak również nie mylić jak ze słowami /co Bóg złaczył/ - liczy się SAKRAMENT - czy nastąpił, czy nie. Czy przyżekało się szczeże, czy nie. Jak to udowodnicie przed sędziami kościelnymi to będzie po sprawie.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

1
1
~Tomek 2012-05-13 (10:24) 1 rok 11 miesięcy 6 dni 8 godzin i 38 minut temu

W kościele katolickim nie nazywa się to rozwodem , jest to tylko unieważnienie konsumpcji małżeńskiej.

odpowiedz

0
0
~123 2012-05-16 (08:47) 1 rok 11 miesięcy 3 dni 10 godzin i 15 minut temu

Zarozumiala Warszawa i prowincja.Wystarczy tylko przekroczyc granice tego panstwa-aby zobaczyc jaka prowincja Europy jest ta Warszawa

odpowiedz

2
1
~studentka 2012-05-14 (17:51) 1 rok 11 miesięcy 5 dni 1 godzinę i 11 minut temu

Jestem osobą głęgoko wierzącą. Wzielam slub Koscielny ale jak sie okazalo po slubie, czlowiek z ktorym spotykalam sie przez 3 lata jest zupelnie inna osoba niz ta, za ktora sie przez ten czas podawal. Po 2 latach odkad mnie zostawil zlozylam skarge. I nie moge sie zgodzic ze sa to horendalne koszty. w I instancji z bieglym to ok 1.500 zł i 600 zł w II instancji. Adwokat Koscielny wzial ode mnie 500 zł za 2 instncje. Uwazam ze koszt tej "sprawy" jest niewspolmierny do jej waznosci i zawilosci. Kosciol nie zdziera.

odpowiedz

1
4
~Marta 2012-05-13 (13:32) 1 rok 11 miesięcy 6 dni 5 godzin i 30 minut temu

Powiem jedno, ludzie powariowali i zmanipulowali słowo boże dla swoich potrzeb

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

16
10
~Gdynianin 2012-05-13 (09:19) 1 rok 11 miesięcy 6 dni 9 godzin i 43 minuty temu

UWAGA !!!!! Mało tego,rozwód dostaje tylko ten ,który płaci!!Drugi małżonek dalej jest w związku! Mam taki przypadek w rodzinie.

odpowiedz

pokaż 17 ukrytych odpowiedzi

Reporter WP.PL

Zgłoś ciekawy temat
Wyślij zdjęcie
lub film

Napisz do nas

Skorzystaj

Dzis w TV

Bądź z nami na bieżąco

Kategorie:

Przydatne linki:

Partnerzy serwisu:

Tagi: