Kraj miodem płynący?

Sebastian Ogórek, Wirtualna Polska | aktualizacja 2012-11-18 (21:13) 4 lata 3 miesiące 1 dzień 14 godzin i 36 minut temu | 403 opinie
 

Spożycie i produkcja miodu w Polsce stale rosną. Naszym pszczelarzom udaje się odpierać nawet ataki na nasz rynek chińskich produktów miodopodobnych. Dużo gorzej wygląda walka z chorobami i budową marki polskiego miodu za granicą.

W maju tego roku na hotelu Hyatt w centrum Warszawy jako pierwszym w Polsce zainstalowano małą pasiekę. Po kilku miesiącach udało się zebrać około 20 litrów miodu. Ponieważ hotel mieści się zaraz przy Łazienkach Królewskich, wytwór pracy pszczół dostał nazwę "Łazienki Gold". Podobno smakuje wyśmienicie.

- Wykorzystujemy go przy przyrządzaniu posiłków w naszej kuchni, ale w głównej mierze promujemy w naszym bufecie podczas śniadań. Wykładamy go na specjalnie przygotowanym miejscu. Klienci naszego hotelu bardzo go sobie chwalą - mówi Karolina Gochnio z Hyatt Regency Warszawa.

To małe wydarzenie pokazuje, z jakim namaszczeniem traktujemy dziś pszczoły. Według niektórych antropologów wynalezienie przez człowieka sposobu na wytwarzanie miodu pitnego, pierwszego alkoholu, to moment przejścia z natury do kultury.  Kiedyś miód był głównie używany do słodzenia, dziś traktujemy go raczej jako lekarstwo.

- Polak spożywa około  0,65-0,7 kg miodu rocznie. To dużo mniej niż średnia w starej Unii. Dla przykładu Grek je ponad 3,5 kg rocznie, a Niemiec  około 2 kg rocznie.  W naszym kraju nie ma jeszcze mody na  apiterapię, czyli zapobiegawcze spożywanie miodu. U nas na razie sięgamy po niego głównie, gdy zachorujemy - mówi Tadeusz Sabat, prezes Polskiego Związku Pszczelarskiego.

Miodu cały czas za mało

W  tym roku nasze pasieki dały około 22 tys. ton miodu. Zbiory nie są najlepsze ze względu na kiepską pogodę. W rekordowym  zeszłym roku zebrano aż 28 tys. ton. Choć produkcja od lat rośnie, to nie nadąża za rosnącą konsumpcją. Średnia z ostatniej dekady to około  17 tys. ton zbiorów rocznie, ale zapotrzebowanie to nawet 27-28 tys. ton.

Obecnie rocznie sprowadzamy więc kilka tysięcy ton miodu. Jednocześnie 2-3 tys. ton eksportujemy. Najbardziej popularny i lubiany jest nasz miód wrzosowy - kupują go Niemcy, Francuzi, a nawet Portugalczycy. Jest on najdroższym produktem polskich pszczelarzy. Za jego kilogram trzeba zapłacić ponad 35-40 zł w sprzedaży bezpośredniej. W sklepie niemieckim wart będzie już 20 euro.

Co ciekawe, sukces polskiego miodu to zasługa Związku Radzieckiego,  a dokładniej jego wojska. To właśnie z byłych baz i nieużywanych już poligonów, które dziś przekształciły się we wrzosowiska, pochodzi ten miód.  Dziś pomaga też Unia Europejska. Wiele osób tylko dla dopłat kupuje sobie grunty rolne i obsiewa je np. rzepakiem. Ponieważ nie zbiera go, a liczy tylko na pieniądze z Brukseli, nie stosuje żadnych pestycydów. Dla pszczół to idealna uprawa.

Mieszanka, czyli 99 proc. z Chin

W polskich sklepach trudno jednak uświadczyć miód czysto z naszych pasiek. Większość oznaczonych jest enigmatycznym stwierdzeniem: "mieszanka miodów wyprodukowanych w UE i krajach spoza UE". Problem w tym, że prawo nie precyzuje, ile tego europejskiego miodu powinno być w słoiku. Często więc na litr miodu  tylko 10 ml pochodzi od polskich pszczół. Reszta to import z Chin.

- Taki miód nie ma dla nas żadnych właściwości zdrowotnych. Łączenie miodów najczęściej wiąże się z ich podgrzaniem w celu uzyskania płynności i standaryzacji. To właśnie ten proces zabija wszystkie walory miodu - mówi prezes PZP.

Druga sprawa to alergie. Picie miodu, a szczególnie tego wielokwiatowego, jest naturalną szczepionką na pyłki. Pod jednym warunkiem. Musi to być miód z terenu, na którym żyjemy. Spożywanie znacznych ilości miodu z innych regionów wywołuje efekt odwrotny - zamiast leczyć alergię, wywołuje ją.

Samo sformułowanie "mieszanka miodów wyprodukowanych w UE i krajach spoza UE" pojawiło się na słoikach z miodem po skandalu związanym z chińskim produktem. W jednej z partii z Państwa Środka wykryto bardzo szkodliwy dla człowieka chloramfenikol. Po aferze z opakowań zniknął więc napis: "Made in China".

Dziś pszczelarz to jednocześnie handlowiec

Niestety, mieszanki miodów dostępne w sklepach coraz częściej sprzedawane są także przy leśnych drogach jako produkty regionalne. Część osób kupuje je po prostu taniej w dyskoncie, przelewa do słoika i sprzedaje turystom.
- Mam klientów, którzy przyjeżdżają do mnie tylko raz, by sprawdzić, czy w ogóle mam pasiekę. Później miód zamawiają już w internecie. To są ludzie, którzy chcą wiedzieć, że mają do czynienia z pszczelarzem, a nie jakimś biznesem - mówi Tomasz Miodek, pszczelarz od 10 lat i autor bloga o miodzie.

Jego pszczelarstwo to sześć miesięcy pracy po nawet kilkanaście godzin dziennie, siedem dni w tygodniu. Za to gdy pszczoły idą spać, to - jak sam mówi - można sobie pojechać do Indii.  Rocznie zbiera około 7 ton różnego rodzaju miodu, który sprzedaje wysyłkowo, na swojej farmie lub rzadziej na targach.  Nie licząc rolników, którzy mają dwa-trzy ule na swoim podwórku, pszczelarzy takich jak on jest najwięcej.

I jeśli ich pszczół nie zaatakuje żadna warrioza, to wiedzie mu się całkiem nieźle. Polscy pszczelarze około 65 proc. swojej produkcji sprzedają, jak Tomasz Miodek, bezpośrednio konsumentom. Im chińska konkurencja jest niestraszna. Omijając pośredników, mają szansę zarobić najwięcej, a Polacy chętniej kupują miód bezpośrednio od pszczelarzy niż w sklepie.

Kilogram miodu, według danych Ministerstwa Rolnictwa, kosztuje u nich około 22 zł. W skupie za ten sam miód wielokwiatowy dostaną 8-9 zł. I tak jednak do pośredników trafia ok. 24 proc. produkcji, 10 proc. największe pasieki sprzedają bezpośrednio do sklepów.


Jednocześnie polscy pszczelarze są zwolnieni z płacenia podatków, jeśli mają do 80 rodzin pszczelich. Nikt tego nie sprawdza, więc w zasadzie wszyscy polscy producenci nie płacą podatku.
- Najważniejsza rola pszczół to nie dawanie miodu, ale zapylanie. Według wyliczeń Unii Europejskiej każdy ul przynosi gospodarce 1070 euro rocznie. Jeżeli pszczoły dają tyle, a nie biorą za zapylanie żadnych pieniędzy, no to trudno, żeby ich właścicieli opodatkowywać - mówi Tadeusz Sabat.

Niemcy boją się Made in Poland

Sprzyjające pszczelarzom przepisy podatkowe, stosunkowo nieduża ilość chemii stosowana przez polskich rolników oraz dotacje z Unii Europejskiej sprawiają, że liczba pszczelich rodzin stale rośnie. Przez ostatnią dekadę wzrosła z 900 tys. do  około 1,3 mln. To jednak cały czas za mało. Szacuje się, że Polska potrzebuje ok. 2 mln pszczelich rodzin.

- Dwa razy większe od nas  Niemcy mają około 700 tys. uli. U nich zapotrzebowanie na pszczoły jest ogromne. Szukając rozwiązań, patrzą na nas i nasze pszczelarstwo - mówi Tadeusz Sabat.

Nie do końca zgadza się z nim największy polski producent miodu Janusz Kasztelewicz.
- Pszczelarstwo jest bardzo ryzykowne. W jeden rok można stracić wszystko. Mam kolegę, który miał 500 rodzin pszczelich. Jego ule zaatakowała choroba i został z 40 rodzinami. Pomoc w odtworzeniu pasieki trudno uzyskać - opowiada właściciel firmy Sądecki Bartnik.

Dodaje, że problemem jest wypromowanie marki polski miód. Podobno niemieccy pszczelarze swego czasu płacili nawet swoim gazetom za dyskredytowanie naszych wyrobów. Dziś korzystają z tego samego chwytu co Chińczycy na naszym rynku.
- Sprzedałem ostatnio kilkaset ton miodu z zeszłego roku do Niemiec.  Tamtejszy producent sprzeda go z napisem Made in Germany lub napisze na opakowaniu, że to mieszanka miodów z Unii Europejskiej - żali się Janusz Kasztelewicz.

Żeby bronić swoich praw duzi, producenci kilka miesięcy temu założyli Stowarzyszenie Pszczelarzy Zawodowych. Choć przyłączyło się do niego zaledwie 0,5 proc. z około 50 tys. polskich pasiek, to odpowiadają oni za około 15 proc. produkcji polskiego miodu. Może sprawią, że Niemcy spróbują miodu Made in Poland?





Opinie (403)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

0
1
~smakosz bielsko biała :) 2014-07-16 (14:16) 2 lata 7 miesięcy 3 dni 21 godzin i 33 minuty temu

z całego serca polecam miód od pana a beskidu małego gdzieś z okolic babiej, zawoji góry ... on posiada w ofercie tylko miód spadziowy i pyłek pszczeli ... i jak sam mówi trudno mu mieć w ofercie więcej gatunków miodu jeśli u niego występuje tylko spadz i on tylko to zbiera ... gość w ofercie mam miód zazwyczaj zkrystalizowani i płynny ... Ja pierws\y raz kupując od niego poprosiłem o skrystalizowany powiedział że nie mam problemu ... więc kupiłem i taki i tak potem dowiedziałem że sam mogę sprawić że bedzie znowu płynny :) zdażył się tak też że nie miał miodu już w styczniu bo wszystko sprzedał , za zwyczaj do kilku słoiczków dodaje maść propolisowa która działa cuda ... jeśli ktoś chcę podam tel i z całego serca polecam tą pasikę 602 374 048

odpowiedz

20
18
~pleban 2012-11-21 (18:00) 4 lata 2 miesiące 29 dni 17 godzin i 49 minut temu

Tylu pszczelarzy przyznaje się na tym forum, że dokarmia swoje pszczoły cukrem. Ta "oszczędność" i prowadzi do chorób pszczół. Szanujący się pszczelarz nie dokarmia pszczół cukrem, lecz zostawia im na zime ostatni zbiór. Tylko u takich zaopatruję siebie i swoich parafian.

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

1
0
~rauguk 2013-03-07 (19:48) 3 lata 11 miesięcy 12 dni 16 godzin i 1 minutę temu

Miód spadziowy bardzo długo jest płyny 6 m-c, za to rzepakowy zacznie krystalizować nawet po 2 tygodniach, krystalizacja miodu zaczyna się od różnych drobinek np. pyłku, kitu pszczelego, wosku, pozostawionych w miodzie przez pszczelarza, miód pozbawiony (odfiltrowany na maszynach) tych dodatkowych składników krystalizuje się wolniej,

odpowiedz

4
35
~Ala 2012-11-21 (22:47) 4 lata 2 miesiące 29 dni 13 godzin i 2 minuty temu

Ja ostatnio kupiłam miody lipowy, wielokwiatowy i leśny za ok. 300zł. Miody pyszne . Zawsze będę zamawiać w" RAWFOODS Polska Team". Poza tym jeden 1kg miód stłukł się w przesyłce. Dostałam zwrot pieniędzy na konto. Te same miody gdzie indziej znacznie droższe.

odpowiedz

pokaż 8 ukrytych odpowiedzi

1
0
~Angela 2012-11-22 (21:00) 4 lata 2 miesiące 28 dni 14 godzin i 49 minut temu

Z tego co tu czytam wynika jedna prosta zasada: jesli miod na jesieni i w zimie jest plynny to znaczy ze jest podrabiany albo podgrzewany tak? (ale po co w takim razie podgrzewaja skoro to niszczy miod?) Kupilam ostatnio w sklepie miod spadziowy od pana Jakubca z Bielsko Bialej-mialam nadzieje ze skoro polska pasieka to moze i miod prawdziwy, tym bardziej ze kiedys widzialam od niego jakies skrystalizowane jasne miody, no ale niestety TEN miod zbierany byl w kwietniu i nadal jest plynny-czyli na bank nie jest to prawilny miod tak? A kosztowal prawie 40zl za 400g:( A co powiecie o miodach Sadeckiego Bartnika, bo te zawsze byly i sa plynne z tego co kojarze? I nasuwa mi sie takie pytanie w druga strone-skoro miod plynny=miod falszowany, to czy miod skrystalizowany zawsze=prawdziwy? Czy i tu mozna cos zachachmecic? Obawiam sie ze pszczelarze to taki prawilny miodek robia tylko dla siebie i znajomych.. A ja co najwyzej moge zagrac w ruletke i wybrac jakis miod z Allegro, ale bez zadnej gwarancji co kupuje. Kiedys kupowalam miody eko od Patalasow ale teraz sa one bardzo drogie i mozna je spotkac w wiekszosci sklepow eko-a chyba im mniej komercyjna sprzedaz tym lepiej, tym wieksza gwarancja jakosci (czy niekoniecznie?) Pamietam jak maly mniszek od nich kosztowal 9zl a wrzos to byl mega drogi miod za 15zl... potem za 25zl... a teraz chyba ze 45zl:( a na Allegro widzialam KILO wrzosowego za 50zl. No ale niewiadomo co to za miod. Rok temu moglam kupic kilo spadziowego za 25zl ale wystraszylam babke pytaniem czy ma jakies pozwolenia z sanepidu etc.. No bo to tez przeciez wazne w jakich warunkach ten miod jest przetwarzany, pakowany itp-choc takie male rodzinne pasieki z dobrymi miodami to pewnie nie maja zadnych papierow, zezwolen etc. Hmm.. Chcialam poprosic o jakis cynk na dobry domowy miodek z eko krainy ale musialabym chyba podac maila bo za duzo osob tu przeczyta;)

odpowiedz

pokaż 9 ukrytych odpowiedzi

1
0
~Krispa 2013-01-16 (16:41) 4 lata 1 miesiąc 3 dni 19 godzin i 8 minut temu

Bardzo dobry artykuł. Tylko tu nie pasuje powoływanie się (i równocześnie reklamowanie) na opinie Sądeckiego Bartnika, który pomaga sprzedawać - pdpisując się pod nim - chiński miód. To nie jest człowiek godny nasladowania i takich nie należy reklamować. To między innymi i przez takich jak on polscy pszczelarze mają problem ze sprzedażą miodu. Nie zgadzam się również z ceną miodu ( 22 zł za 1 kg). Może to cena średnia chińskiego i polskiego miodu.

odpowiedz

0
0
~truten 2012-11-25 (19:28) 4 lata 2 miesiące 25 dni 16 godzin i 21 minut temu

problem w tym ze miod skrystalizowany podgrzewaja aby go szybko rozlac bo 200 l wylozyc lyzka twardego zajmie okolo 2- 3 dni a podgrzany rozlac okolo 2 godziny wiec ile kosztuje praca przy jednym a ile przy drugimm... po drugie sklepy zwracaja miod skrystalizowany wiec prawidlowo podgrzany bedzie lejacy okolo 20 dni pozniej znow skrystalizuje sie a przegrzany bedzie slodzik lejacy sie nawet kilka lat ale to tyl;ko slodzik.. wiec skrystalizowane ale twarde miody mamy kiedy rozlejemy odrazu do sloika a miekki kiedy wylozymy go skrystalizowany lyzka do sloika ale to bardzo pracochlonne i to dostaniemy od malych przelazrzy w wieksi niestety grzehja jak i spoldzielnie i wielcy importerzy obcych miodow...

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

4
0
~marika 2012-11-21 (13:19) 4 lata 2 miesiące 29 dni 22 godziny i 30 minut temu

pytanie do prawdziwych uczciwych pszczelarzy: Czyli to jednak prawda ze miody ktore nie krystalizuja to lipa? (w sensie ze jakis shit a nie miod lipowy;>) Kurcze prosilam rodzicow zeby nie kupowali miodow w sklepach, tlumaczylam o tej krystalizacji i ze lepiej kuppic w internecie miod z jakiejs pasieki.. Tym bardziej ze rodzice codzien pija rano wode z miodem z nadzieja ze to dla zdrowia.. Za dlugo sie niestety zastanawialam ktory miod na alegro wybrac (no bo skad mam wiedziec ktory jest najuczciwszy najlepszy i z najczystszego terenu? Np miod wrzosowy z terenu poligonu to chyba musi miec pelno olowiu itp?) No i niestety gdy bylam wcz u rodzicow okazalo sie ze kupili az piec sloikow miodow od sadeckiego bartnika:( oczywiscie wszystkie plynne, nawet miod wrzosowy ktory przeciez powinien miec konsystencje galaretki.. Tata stwierdzil ze kupil w sklepie zielarskim wiec to napewno dobry miod.. No i jak mam go przekonac ze nie dosc ze przeplacil to kupil oszukane miody? Bo SA oszukane tak? Moge byc pewna swojej racji ze juz sam fakt iz te miody sa plynne swiadczy o tym ze cos z nimi nie tak? A w dodatku tata unika cukru ze wzgledu na cukrzyce i mysli ze te miody to zdrowe i bez cukru. Bardzo prosze by jak najwiecej osob sie wypowiedzialo (z tych co sie faktycznie znaja na rzeczy), prosze o podanie sposobow jak rozpoznac/udowodnic ze miod jest oszukany. W sumie kazde miody w sklepach sa plynne.. I bartnik sadecki i apis i pszczelarz z bialegostoku i in czyli wszystkie sa oszukane?

odpowiedz

pokaż 14 ukrytych odpowiedzi

2
0
~nordic 2012-11-25 (21:55) 4 lata 2 miesiące 25 dni 13 godzin i 54 minuty temu

Najlepszym sprawdzianem o prawdziwości i czystości miodu jest ołówek kopiowy.W czystym miód się nie zabarwi,podruba będzie na fiolet.To prosty i pewny stary sposób na kanciarzy.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

0
1
~Enmerkar 2012-11-26 (01:33) 4 lata 2 miesiące 25 dni 10 godzin i 16 minut temu

Dlaczego na wstępie opisana jest wytwórnia skondensowanych trucizn "hotel Hyatt w centrum Warszawy"? Jaki samobójca skosztowałby miodu powstałego z nektaru zbieranego w tak zanieczyszczonym mieście jak Warszawa? Niewiarygodne. To tak, jakby pić mleko od krowy pasącej się pod Pałacem Kultury: czysty ołów, rtęć, aldehydy, itd., itp.

odpowiedz

Skorzystaj

Kategorie:

Przydatne linki:

Partnerzy serwisu: