Gdy Michael Wasik zapytał swojego 9-letniego syna i 7-letnią córkę jak według nich zarabia na życie, dzieci opisały swoimi słowami produkt jego firmy - zestaw multimediów na żądanie przeznaczony do pokojów hotelowych. Dzieci miały już okazję pobawić się tym urządzeniem i wiedziały do czego służy. Nie jest to w końcu zbyt skomplikowany sprzęt. "Ale czym ja się zajmuję?" spytał dyrektor generalny Roomlinx.
"Jesteś szefem", padła prosta odpowiedź. Wasik wciąż nie był pewien, czy jego dzieci wiedzą czym się zajmuje. Po dłuższej rozmowie pan dyrektor dowiedział się, że jego córka uważa, iż jej tata zapewnia płynną pracę swojej firmy dzięki częstemu oglądaniu jej strony internetowej, a syn porównał go do Mr. Krabsa, chciwej i zaborczej postaci z kreskówki SpongeBob SquarePants.
"Myślałem, że wytłumaczenie im co robię w pracy będzie łatwiejsze", mówi Wasik. Zasada nr 1, która pomoże wyjaśnić twoim dzieciom czym się zajmujesz: zabierz je czasem ze sobą. Wasik pozwolił dzieciom pobawić się produktami swojej firmy. Tom Bernardin, CEO agencji reklamowej Leo Burnett, zabrał kolejno swoje dzieci w podróż biznesową, dzięki czemu mógł spędzić z nimi trochę czasu sam na sam i pokazać co robi w pracy.
Howard Weems,
szef wydziału psychologii na Oakwood University w Alabamie, prowadził badania naukowe nad dziećmi osób czynnych zawodowo. Według niego okres od urodzenia do siódmego roku życia jest kluczowy dla tworzenia się więzi między dziećmi i rodzicami--i właśnie wtedy najlepiej jest zacząć przygotowywać pociechy do zrozumienia charakteru pracy rodziców.
Weems mówi, że najłatwiej jest zabrać dzieci ze sobą do pracy. Należy spodziewać się gradu pytań, na które trzeba cierpliwie odpowiadać. "Nie oczekuj od nich, że wszystko zrozumieją, lecz pozwól im spróbować". Zdolności kognitywne dzieci formują się właśnie w najwcześniejszych latach życia.
Pamiętaj, aby dzieci miały co robić w biurze, nawet jeśli oznacza to, że będziesz tego dnia pracować mniej wydajnie. Jeśli podczas tej wizyty dzieci śmiertelnie się wynudzą, mogą zacząć postrzegać twój zawód--i ogólnie pracę--w negatywnym świetle. Zadbaj o jakieś drobne atrakcje, jak wyjście na lunch w ciekawe miejsce.
Wasik znalazł sposób na zainteresowanie swojego 7-letniego syna. Powierzył mu badanie rynku. Chłopiec może bawić się każdą nową zabawką, by później opowiedzieć co mu się w niej spodobało, a co nie. Większość dzieci nie odpuści takiej okazji na znalezienie się w centrum uwagi.
Musisz też uważać na to, co
dzieci zobaczą. Shivan Subramaniam, CEO
firmy ubezpieczeniowej FM Global, dowiedział się od nauczycielki swojej córki, że dziewczynka spytana o to, co robi jej tata powiedziała: "Cały dzień ogląda telewizyjne prognozy pogody i rozmawia przez telefon". Dziecko nie rozminęło się mocno z prawdą--pogoda ma przecież bezpośredni wpływ na działalność firmy--ale też nie do końca tak właśnie wyglądają obowiązki zawodowe jej taty.
Zbuduj właściwą więź ze swoimi dziećmi na tym etapie, a będziesz mieć lżejsze życie, gdy zaczną dorastać i osiągną pełnoletność. W przeciwnym razie możesz bez końca zastanawiać się kim zostaną w przyszłości i jak właściwie masz przekazać im niezbędną wiedzę. W najgorszym razie będziesz musiał odczekać aż twoje dzieci skończą 25 lat. Właśnie wtedy według naukowców gwałtownie spada liczba konfliktów i nieporozumień między rodzicami i dziećmi.
Jeśli wykonałeś już właściwą pracę w zakresie tworzenia więzi z dziećmi od najmłodszych lat, wystarczy teraz robić to samo, tylko z użyciem szerszych pojęć i innych słów.
Dzieci Billa Samuelsa dobrze wiedzą z czego żyje ich rodzina. Samuels zarządza wytwórnią burbona Maker's Mark, którą przejął po ojcu. Taka
praca wymaga intensywnych kontaktów z klientami, a Samuels już od najmłodszych lat wysyłał troje swoich dzieci (obecnie po trzydziestce) na spotkania biznesowe. Po osiągnięciu odpowiedniego wieku jego dzieci pracowały nawet w roli barmanów na firmowych imprezach.
Łatwiej wyjaśnia się dzieciom różne rzeczy pokazując im coś namacalnego. Nie oznacza to, że Bill Samuels kiedykolwiek zaproponował swoim małym dzieciom skosztowanie własnego produktu, lecz Tom Bernardin z Leo Burnett mógł na przykład zabierać do domu rekwizyty z reklam, które współtworzył i opowiadać o nich dzieciom, gdy reklamy te emitowała telewizja.
Jeff Catlin jest CEO w Lexalytics, firmie dostarczającej oprogramowanie, technologie i inne wsparcie przedsiębiorstwom lawirującym na polu minowym, jakim jest współczesne środowisko internetowe. Taką pracę trudno jest wyjaśnić nawet dorosłym. Gdy jego dzieci skończyły 15 lat, Catlin, jak mówi, "porwał" je na letnie praktyki, podczas których robiły wszystko z czym tylko mogły sobie poradzić.
Niektórzy CEO chcą, aby ich dzieci dołączyły do ich firm, a może nawet przejęły je w przyszłości (Zobacz: "
Czy nepotyzm jest taki zły?"). Howard Weems podkreśla, że ci dyrektorzy generalni powinni szczególnie otwarcie rozmawiać o pracy ze swoimi dziećmi od ich najmłodszych lat. Należy tylko uważać, aby nie stać się typowym nadopiekuńczym rodzicem i nie zachęcić swoich pociech do buntu przeciwko wykonywaniu kiedykolwiek zawodu swojego taty.
Weems zwraca też uwagę na niebezpieczeństwo wyrobienia w dzieciach dyrektorów poczucia, że wszystko im się należy. Istnieją dwa sposoby, aby temu zapobiec. Po pierwsze, należy zadbać, aby dziecko popracowało społecznie, na przykład rozdając zupę bezdomnym lub jako wolontariusz w noclegowni. Dzieci muszą zrozumieć, że są uprzywilejowane lecz nic im się z góry nie należy. Po drugie, trzeba dopilnować, aby dzieci faktycznie zapracowały na to co otrzymują. Weems wspomina, że nie interweniował, gdy jego syn miał kłopoty podczas zajęć na Oakwood University. Tak samo dyrektorzy zatrudniający własne dzieci powinni wymagać od nich nawet więcej niż od innych osób na takim samym stanowisku. Da im to poczucie rzeczywistego sukcesu w momencie, gdy przejmą ster przedsiębiorstwa i zapobiegnie powstaniu atmosfery zazdrości. Innymi słowy, bądź dyrektorem swoich dzieci.
Klaus Kneale
Forbes
Podziel się: