Sonda

Najbardziej smakuje mi pizza z restauracji...








Kontakt

Napisz do nas

Napisz swoje uwagi dotyczące serwisów ekonomicznych Wirtualnej Polski

Partnerzy

Forbes - ekonomia i finanse

forbes.com Bankructwo Al-Kaidy?

forbes.com | 24.02.2010 | 13:23

  A A A
 

- Powszechną tendencją, który potwierdza ich tarapaty finansowe, jest wyciąganie pieniędzy od rekrutów - wyjaśnia Micheal Jacobson, wykładowca na Wydziale Polityki Bliskowschodniej na Washington Institute, specjalizujący się w tematyce finansowania terroryzmu. W 2008 r. władze francuskie i belgijskie aresztowały kilka osób, które pojechały do Pakistanu na szkolenie Al-Kaidy. Aresztowani pokrywali koszty kursów, zakwaterowania i broni z własnych kieszeni.

Pieniądza wciąż oczywiście napływają jednak w mniejszych kwotach i innymi kanałami. Ten fakt sprawił, że krytycy narzekają, iż starania rządu amerykańskiego idą na marne, ponieważ stara się on odciąć jedynie widoczne źródła finansowania. Podkreślają, że najbardziej niebezpieczne ataki kosztują niewiele - 11 września kosztował około 500 tys. dolarów, zamach na metro w Madrycie 70 tys. dolarów a atak terrorystyczny w Londynie około 10 tys. dolarów. Twierdzą, że zmuszając terrorystów do zejścia do podziemia, Stany Zjednoczone tracą szansę na zdobycie cennych informacji. - Wiele z tego, co się stało, to porażka tak zwanych wojowników finansowych - twierdzi Ibrahim Warde, profesor handlu międzynarodowego na Uniwersytecie Tufts. - Podążanie tropem pieniędzy nie jest najbardziej skutecznym sposobem, a zwycięstwa, które się odnosi, są pozorne.

Tego poglądu nie podzielają najwyższe kręgi w Waszyngtonie. Pentagon mocno zaangażował się w walkę z terroryzmem na froncie finansowym i tworzy nową strategię opartą na przeciwdziałaniu mu od strony finansowej. Powtarzające się w ciągu ostatnich lat wezwania przywódców Al-Kaidy o pieniądze traktowane są jako dowód, że grupa rozpaczliwie poszukuje funduszy i że jej działaczom coraz trudniej jest przekupywać właściwe osoby.

- Nie chodzi tylko o finansowanie ataków, ale także o opłacanie działaczy oraz rodzin zamachowców samobójców, łapówek dla urzędników, kosztów podróży, zakupu dokumentów podróży oraz zapewnienie szkoleń - wyjaśnia Stuart A. Levey, podsekretarz ds. terroryzmu i wywiadu finansowego w Departamencie Skarbu. - Potrzebują więcej pieniędzy i borykają się teraz z kłopotami finansowymi.

Centrala Al-Kaidy nie jest już w stanie finansować działalności, oddziałów i komórek, coraz częściej zajmuje się więc przestępczością. Na jaką skalę? Nikt nie wie. Organy ścigania traktują tę kwestię wyjątkowo poważnie. W styczniu prokuratura na Manhattanie połączyła wydziały ds. narkotyków i terroryzmu. Kilka tygodni wcześniej agencja antynarkotykowa DEA (federalna agencja ds. leków i narkotyków) przeprowadziła akcję prowokacyjną w Ghanie i zatrzymała trzech mężczyzn o nazwiskach Oumar Issa, Harouna Touré i Idriss Abdelrahman. Przekazała ich do Nowego Jorku, gdzie odpowiedzą na zarzuty działalności spiskowej o charakterze terrorystyczno-narkotykowym oraz udzielanie wsparcia materialnego Al-Kaidzie.

Jak podaje DEA, trójka mężczyzn miała związki z najgroźniejszym oddziałem Al-Kaidy z Afryki Północnej. Grupa, znana jako Al-Kaida w Islamskim Maghrebie, jest prawdopodobnie zamieszana w transport kokainy z Ameryki Łacińskiej przez Afrykę do Hiszpanii. W akcie oskarżenia mężczyznom zarzuca się zgodę na przetransportowanie serii ładunków kokainy o wadze 1000 kg za cenę 2000 dolarów za kilogram. Część tej kwoty miała trafić do Islamskiego Maghrebu w zamian za ochronę w czasie drogi. Islamskiemu Maghrebowi zarzuca się współpracę z Touré w celu przewiezienia dwóch ton haszyszu do Tunezji oraz przemytu osób - najprawdopodobniej nielegalnych pracowników z Bangladeszu, Pakistanu i Indii do Hiszpanii.

W zarzutach wskazuje się też, że Al-Kaida w Islamskim Maghrebie porwała niedawno obywatela Belgii, za co zebrała duży okup. Richard Barrett, który zajmuje się w ONZ-cie problemem Al-Kaidy, twierdzi, że głównym źródłem dochodów Islamskiego Maghrebu są właśnie porwania ludzi. - Opłaca im się brać zakładników - mówi i dodaje, że grupa przetrzymuje obecnie siedmiu obcokrajowców i żąda za każdego z nich okupu w wysokości 3 mln dolarów. - Takie sumy pieniędzy mogą wystarczyć na długo.

Porywanie ludzi to tak stara metoda jak same działania wojenne, jednak ich ostatnie wydania są w większości sprawką Al-Kaidy w Iraku - oddziału w znacznej mierze obecnie unieszkodliwionego. Zdobył on znaczne ilości gotówki porywając kilka lat temu obcokrajowców. Dodatkowym źródłem dochodów były haracze, wymuszenia i sprzedaż ropy na czarnym rynku. Grupa tak się wzbogaciła, że jej przywódca otrzymał w pewnym momencie list od człowieka numer dwa w Al-Kaidzie, Zawahiriego, w którym żądał on znacznej sumy.

W całej sieci Al-Kaidy toczy się obecnie ostra dyskusja na temat, jak daleko można się posunąć w działalności przestępczej. Niektórzy członkowie opowiadają się za nielegalnymi źródłami finansów, w tym zajęciem się piractwem. Inne osoby z trzonu grupy obstają, że działalność przestępcza tworzy czarny PR i narusza ich reputację w społecznościach muzułmańskich.

Pracownicy rządu Stanów Zjednoczonych twierdzą, że nie mają dowodów na to, że przywódcy Al-Kaidy są zamieszani w handel narkotykami. Michael Braun, dyrektor operacyjny DEA do 2008 r., twierdzi, że jest odwrotnie. - Są wyraźne dowody na coraz większe zaangażowanie Al-Kaidy w afgański handel heroiną po pakistańskiej stronie granicy, gdzie działa Al-Kaida - twierdzi Braun, który jest obecnie partnerem w Spectre Group International, firmie ochroniarskiej w Alexandrii w stanie Wirginia. - W tamtym kierunku wysyła się coraz więcej śledczych.

TAGI: terroryzm, forbes, świat, finanse, al-kaida, kryzys, usa

ZOBACZ W SŁOWNIKU: Akcja

oceń
0
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~bronek [2010-03-28 09:11]

Bo CIA przestało ja finansować
Alkaida nie jest juz potrzebna, trzeba nowego straszaka.

odpowiedz