Jesienna aukcja win w domu aukcyjnym Christie
Spośród wszystkim przedmiotów licytowanych w domu aukcyjnym Christie's wino może być najlepszym pełnomocnikiem stanu gospodarki. A to dlatego, że w odróżnieniu od zaciekłych kolekcjonerów XVII-wiecznych mebli, dla których cena nie gra roli, licytanci win są często spekulantami patrzącymi, jak kupić tanio i sprzedać drogo - wyjaśnia Heather Barnhart, wiceprezes domu aukcyjnego i dyrektor na region obu Ameryk. We wrześniu w domu Christie's sprzedano wina o wartości 2,6 mln dolarów, czyli niemal dwukrotnie więcej niż w roku ubiegłym. - Uważam, że jest to świetny wskaźnik ogólnego poziomu zaufania ludzi - wyjaśnia Barnhart.
Ilość odpadów w restauracyjnych śmietnikach
Amerykanie zaczęli znowu jadać w restauracjach, co jest dobrym znakiem. Widać to po ilości odpadów w śmietnikach na tyłach restauracji - mówi Sam Firer, konsultant pracujący dla Hall Company, która świadczy usługi doradztwa dla restauratorów. - Te śmieci pochodzą, nie z tego, czego ludzie nie zjedli, ale z opakowań użytych do przygotowania potraw - mówi Firer. Wśród jego klientów jest New York's B.R. Restaurant Group, która jest właścicielem restauracji Dos Caminos, Blue Water Grill i Blue Fin. Dodaje, że po trudnym roku 2008 "tego lata znów czuć było woń śmieci“.
Kolejny dobry znak: jeden z klientów Firera, Alicart Restaurant Group, otwiera w Waszyngtonie włoską restaurację Carmine o powierzchni 1,800 m kw. - A to konserwatywni inwestorzy - mówi Firer.
Sprzedaż jeansów
Jeansy dają rzetelny pogląd na gospodarkę - twierdzi Marshal Cohen, główny analityk branży w firmie NPD Group zajmującej się badaniami rynku. Powód jest taki, że jeansy są stosunkowo tanią inwestycją i jedną z pierwszych rzeczy, które konsumenci mogą sobie kupić, gdy gospodarka zaczyna się poprawiać. Choć sprzedaż odzieży wciąż spada, sprzedaż jeansów zaczęła wzrastać. W ciągu sześciu miesięcy od stycznia do grudnia sprzedaż jeansów wzrosła o 5,3 proc. do poziomu 7,6 mld dolarów w porównaniu z tym samym okresem w roku 2008.
Odwołane rezerwacje hotelowe
Zeszłej zimy nikt nie chciał dotrzymywać spotkań umówionych w firmie MGM Mirage w Las Vegas. Od października 2008 r. do marca 2009 r. odwołano ponad 50 proc. spotkań zaaranżowanych w dziale ds. obsługi spotkań i imprez firmowych - opowiada Dan D'Arrigo, wiceprezes i dyrektor finansowy firmy. - Nie nadążaliśmy z obniżkami cen, aby zapełnić nasze sale - dodaje. Od początku kwietnia spotkań odwoływano już mniej, a od sierpnia nie odbywa się zaledwie 20 proc. z nich (w normalnych warunkach
wskaźnik odwołań waha się w okolicach kilkunastu procent).
Kolejna dobra wiadomość: W ciągu ostatnich trzech miesięcy osoby odpowiedzialne za organizację imprez firmowych zgłosiły rezerwacje na lata 2010, 2011, a nawet 2012. - Na początku tego roku nie odbierano nawet naszych telefonów - twierdzi D'Arrigo.
Maureen Farrell
Forbes.com
Polecamy:
» Spis artykułów z Forbes.com