Menu

Sonda

Jak oceniasz jakość i smak polskiego pieczywa?






Bankowość bez umiaru

24.09.2009 | 12:08

Maciej Goniszewski

Gazeta Bankowa

Właściwe proporcje

Gdy kilka lat temu zaczęły powstawać firmy informatyczne, pojawiło się pojęcie nowej ekonomii. Miała ona polegać na tym, że firmy nie posiadające nic poza wiedzą informatyczną, mogą przynosić astronomiczne zyski, nie wytwarzając realnej wartości. Fortuny twórców firm informatycznych powstawały z dnia na dzień. Inwestującym na giełdzie wydawało się, że wystarczy kupować akcje tych firm, żeby osiągać kilkusetprocentowe zyski. Studenci bez żadnego doświadczenia i kapitału stawali się z dnia na dzień poważanymi i zasobnymi biznesmenami.

Niestety okazało się, że nowa ekonomia to mrzonka. Tak samo szybko jak powstały, internetowe fortuny znikły. Nastąpił kryzys i inwestorzy wrócili do sprawdzonych od wieków zasad ekonomii. Wydawało się, że ta lekcja realizmu w gospodarce wystarczy na długo. Jak pokazał kryzys bankowy, starczyła na bardzo krótko. Tym razem finansiści uznali, że mogą tworzyć pieniądze z niczego, a nawet ze strat. Oderwali się od realnej produkcji i handlu, postawili ponad zasadami ekonomii.

Tomasz Gruszecki w swoim artykule w najbliższym wydaniu Gazety Bankowej (28 września), cytuje „The Economist Books. Leksykon. Finanse" - „Pieniądze rządzą światem... Mimo to nie powinno się zapominać, że finanse i rynki finansowe są tylko środkami na drodze do celu. Bankierzy, maklerzy i im podobni są tylko »pośrednikami«, przekazującymi pieniądze - od oszczędzającego do tego, który je w końcu wykorzysta. Owi »pośrednicy« często próbują sprawiać wrażenie, że są ważniejsi zarówno od ciułacza, jak i od pożyczkobiorcy. Żeby osiągnąć pożądany efekt chwytają się różnych sposobów - noszą eleganckie czarne garnitury, mówią z dobrym akcentem, pracują w supernowoczesnych wieżowcach... Ale prawda jest taka: jeszcze kilka generacji temu bankierzy byli tylko lichwiarzami, a rynki finansowe nie znaczyły więcej od rybnego czy futrzarskiego bazaru".

Sprowadzenie rynku finansowego do właściwych jego proporcji w gospodarce to najlepsze, co możemy wynieść z obecnego kryzysu. Czy tak się stanie? Wypowiedź niemieckiego ministra finansów, Peera Steinbrueckera, wskazuje, że jest to trudne. Oskarża on brytyjskich i amerykańskich bankierów, że starają się zablokować niezbędną reformę światowego rynku finansowego. Podejrzewa, że w Londynie „istnieje lobby, które zębami i pazurami chce bronić swych przywilejów konkurencyjnych".

Na szczęście przywileje konkurencyjne często prowadzą do upadku uprzywilejowanego.

Maciej Goniszewski

Opinie (0)

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska