Sonda

Najbardziej smakuje mi pizza z restauracji...








Ekonomia bliżej Ciebie

04.08.2009 | 16:43

Przemysław Kwiecień

główny ekonomista X-Trade Brokers DM SA

Skąd tak duże umocnienie złotego?

Lipiec był bardzo dobrym miesiącem dla wszystkich inwestorów, którzy swoje strategie opierają na nadziejach na szybkie zażegnanie kryzysu i powrót głównych gospodarek rozwiniętych na ścieżkę wzrostu gospodarczego.

Jeszcze na początku, po słabszych danych z amerykańskiego rynku pracy, rynkom giełdowym groziła korekta (na większości wykresów widoczna była złowroga formacja głowy i ramion). Generalnie dobre wyniki spółek (zaczęło się już od spekulacji o wynikach banku Goldman Sachs) szybko zmieniły tę sytuację, indeksy giełdowe pokonały czerwcowe szczyty i wszyły na tegoroczne maksima. S&P500 doszedł do poziomu 1000 pkt. (wzrost o 50% od marcowego dołka!), zaś na parach walutowych EURUSD i GBPUSD już na początku sierpnia doszło do wybicia górą z ponad dwumiesięcznych konsolidacji. Pierwsze wskaźniki makroekonomiczne za poprzedni miesiąc sugerują, iż gospodarka dotrzymywała tempa zmianom na rynkach. Indeksy aktywności w przemyśle w USA, ale i w Europie oraz Japonii zaskoczyły wzrostami do poziomów, które sugerują już ożywienie gospodarcze. Mimo, iż w lipcu na rynkach działo się tak dużo, nie sposób nie zauważyć bardzo silnego umocnienia złotego, który zyskał aż 8% w relacji do dolara i na koniec miesiąca amerykańska waluta kosztowała już tylko 2,90 złotego, zaś euro 4,13 złotego. W tym czasie rząd wycofał się z deklaracji przyjęcia euro w 2012 roku, a dane napływające z polskiej gospodarki (w tym dość pesymistyczny raport o koniunkturze) z pewnością nie były przełomowe. Jak zatem wytłumaczyć tak duży ruch na rynku złotego?

Ile walut w koszyku?

Na rynku można spotkać się z różnymi komentarzami. Już po dużym umocnieniu polskiej waluty pojawiły się opinie inwestorów zagranicznych, iż fundamenty polskiej gospodarki uległy zdecydowanej poprawie. Nie brakuje także wypowiedzi, iż na rynku złotego duzi gracze „znów napędzają spekulację". Obydwie tezy wydają się być mocno naciągane. Przyglądając się rynkowi złotego, warto wyjść nieco poza granice naszego kraju. Szersze podejście pozwala nam na dostrzeżenie mechanizmów determinujących zachowanie całego segmentu walut wschodzących, całego rynku walutowego, a niekiedy nawet całego rynku finansowego. Warto zdefiniować to, co rozumiemy przez pojęcie segmentu czy koszyka walut wschodzących. Można uznać, iż są to waluty krajów rozwijających się, w reżimie kursu płynnego, o relatywnie dużym udziale w globalnym obrocie. Ten ostatni czynnik dzieli nam rynek na główne waluty: dolara, euro, jena, funta i franka (z niekwestionowaną dominacją tego pierwszego i frankiem wyraźnie w ogonie), waluty drugorzędne krajów rozwiniętych takie jak dolar kanadyjski, dolar australijski, dolar nowozelandzki, szwedzka korona, norweska korona, dolar z Hong Kongu i Singapuru oraz koreański won i wreszcie waluty wschodzące lub inaczej egzotyczne. Ta ostatnia grupa jest dość szeroka, jednak możemy wyróżnić 7 walut spełniających postawione pierwotnie warunki. Są to (według wielkości obrotu): meksykańskie peso (w relacji do dolara USDMXN), południowoafrykański rand (USDZAR), polski złoty (USDPLN), brazylijski real (USDBRL), węgierski forint (USDHUF), czeska korona (USDCZK) i turecka lira (USDTRY). Nie jest to sztywno ograniczony zbiór. Można debatować nad tym, czy koreański won należy już do grupy walut rozwiniętych, a ograniczenia wahań kursu rubla i tajlandzkiego bahta są na tyle duże, że należy je z kategorii walut rynków wschodzących wykluczyć.

Dużo różnic i wspólny trend

Już rzut oka nas wykresy walut z wybranej grupy pokazuje, iż notowania wybranych par walutowych w relacji do dolara są silnie skorelowane. Nieco odstają tylko notowania czeskiej korony i południowoafrykańskiego randa. W pierwszym przypadku znacznie niższą zmienność należy wytłumaczyć zdecydowanie najwyższym stopniem rozwinięcia czeskiej gospodarki (wysokie PKB na mieszkańca, niska i stabilna inflacja oraz stopy procentowe), jeśli zaś chodzi o randa, to jest to efekt specyfiki afrykańskiej gospodarki. Nawet jednak w tych przypadkach kierunek zmian notowań jest podobny jak w przypadku pozostałych pięciu, bardzo silnie skorelowanych ze sobą walut. To mogłoby sugerować, iż gospodarki te doświadczają bardzo podobnych procesów gospodarczych. Nic bardziej mylnego. W tym koszyku mamy kraje ciągle relatywnie biedne jak RPA i Brazylia oraz całkiem bogate już Czechy, kraje o w miarę niskiej inflacji jak Czechy i wysokiej jak RPA. Jeszcze bardziej różnią się stopy procentowe będące na niskim poziomie w Czechach i w miarę niskim w Polsce i Meksyku oraz wysokim w Turcji, Brazylii i na Węgrzech. Kraje te w różnym stopniu ucierpiały na globalnej recesji. Podczas gdy w Polsce w pierwszym kwartale odnotowaliśmy wzrost, PKB Turcji obniżyło się niemal o 14%, a w Meksyku o ponad 8%. Mimo to waluty tych ostatnich dwóch krajów również zyskiwały w relacji do dolara wiosną tego roku. Niewiele większe znaczenie miały w tej grupie wskaźniki ryzyka, mimo, iż były one często cytowane jako przyczyna drastycznej przeceny walut z Europy Środkowej wiosną tego roku. Tym niemniej forint tracił w tym czasie mniej niż złoty, a do czerwca szybciej odrabiał straty, mimo, iż Węgry notują znacznie słabszą pozycję w rachunku obrotów bieżących, a ich zadłużenie zewnętrzne w relacji do PKB jest niemal dwukrotnie wyższe niż w przypadku Polski. Należy jednak odnotować, iż w tej grupie nie ma tak skrajnych przypadków jak kraje bałtyckie, gdzie mamy reżimy sztywnych kursów walutowych (zadłużenie zagraniczne Łotwy i Estonii w relacji do PKB przekracza 100%, zaś przed kryzysem relacja deficytu na rachunku bieżącym do PKB wahała się w przypadku wszystkich krajów bałtyckich w przedziale 15-25%!).

Wartość godziwa oraz...

Ustalenie wartości godziwej danej waluty w relacji do innych walut jest rzeczą niezwykle trudną. Ten problem inwestorzy mają oczywiście na każdy rynku, jednak o ile na rynku obligacji opieramy się głównie o zmianę wartości pieniądza w czasie i ryzyko kredytowe, zaś na rynku akcji o przepływ strumieni pieniężnych w spółce, na rynku walutowym nie mamy jednego dobrego wyznacznika wartości. Jednym z nich jest parytet siły nabywczej (PPP). Warto zwrócić uwagę na fakt, iż według parytetu siły nabywczej wszystkie te waluty są niedowartościowane. Generalnie koncepcja PPP nie jest doskonała, gdyż wiadomo, że duża część produktów nie może wziąć udziału w wymianie międzynarodowej i właśnie te są z reguły tańsze w krajach mniej rozwiniętych. Indeks BigMaca sporządzany przez the Economist wskazuje już tylko na wyraźne niedowartościowanie złotego, randa i peso oraz przewartościowanie niektórych walut, jednak w tym przypadku wartość takiego indykatora jest jeszcze mniejsza, gdyż bazuje on jedynie na prawie jednej ceny (LOP). Rozwiązaniem nie jest też ustalenie kursu równoważącego bilans handlowy danego kraju. Po pierwsze, wymaga do zastosowanie modelu ekonometrycznego ze wszystkimi jego ograniczeniami, zaś po drugie obroty handlowe to dziś już tylko niewielki ułamek transakcji na rynku walutowym.

...VIX i TED oraz mechanizm krachu

W sytuacji gdy ustalenie „właściwego" kursu walutowego jest w zasadzie niemożliwe, staje się on wypadkową czynników, które są znacznie łatwiejsze do obserwacji. W tej układance szczególne uznanie zyskują dwie zmienne: indeks VIX i TED spread. Pierwsza jest miarą zmienności indeksu akcji S&P500, druga niejako jest miarą płynności w sektorze finansowym. TED spread to bowiem różnica rentowności stopy LIBOR i papierów rządowych o trzymiesięcznym terminie zapadalności. Jaki ma to związek z notowaniami walut? Okazuje się, iż obydwa instrumenty dobrze opisują warunki inwestowania w ryzykowne aktywa, jak na przykład kontrakty CDS, śmieciowe obligacje, wybrane surowce ale także egzotyczne waluty. Podczas krachu po bankructwie Lehman Brothers ogromna zmienność i brak płynności oznaczały paniczne wycofywanie się z ww. rynków. Można stworzyć mechanizm krachu, gdzie brak płynności finansowej, masowa wyprzedaż (tzw. firesale), brak płynności rynkowej i wzrastająca zmienność zapętlają się, doprowadzając do ogromnych przesunięć w cenach aktywów, w tym zwłaszcza tych postrzeganych jako bardziej ryzykownych. To tłumaczy nie tylko skokową deprecjację opisywanych walut, ale także niespotykane wzrosty premii na rynku CDS czy po prostu załamanie się cen niektórych surowców.

Obecnie jednak uwarunkowania wracają do normy. Indeks VIX cofnął się z poziomów blisko 90 pkt. do 23 pkt., najniżej od upadku Lehmana. Ted spread, który jesienią odnotował skok do 387 bp, obecnie jest już na poziomie 28 bp - tak dobrze nie było od początku 2007 roku. Na rynkach walutowych oznacza to, że strategie carry trade znów są dobrym pomysłem i widać to nie tylko w notowaniach wszystkich walut wschodzących. Notowana jednocześnie hossa na rynku ropy czy miedzi też nie może być przypadkiem. Oczywiście nie oznacza to, że istnieje stała zależność liniowa pomiędzy tymi wskaźnikami a notowaniami walut oraz że notowania walut zmieniają się w identyczny sposób. Złoty zyskiwał w lipcu najbardziej ponieważ inwestorzy (być może częściowo przyciągnięci emisją długu dolarowego przez rząd) odnotowali, iż polska waluta zdaje się być niedowartościowana względem innych walut koszyka. Nadal jednak o trendzie w dłuższym terminie decydują zmienne rynkowe, wspólne dla wszystkich walut koszyka. To tłumaczy dlaczego dane o zatrudnieniu w USA czy wyniki Goldmana będą dla notowań złotego ważniejsze niż polskie dane makroekonomiczne czy decyzje RPP w sprawie stóp procentowych.

Przemysław Kwiecień
główny ekonomista X-Trade Brokers
  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~irlandczyk Tuska [2009-08-10 16:39]

Kończą się terminy opcji walutowych
Za pomocą oszukańczych opcji walutowych Donald T i jego KOLEDZY Jan Krzysztof B, Kazimierz M i inni im podobni zdrajcy z PO ograbili Polskę . Wygląda to na działanie całkowicie zaplanowane i perfekcyjnie wykonane przez klikę kolesiów.Najpierw doprowadzają do wzrostu wartości złotowki na skalę ,która zagraża eksporterom i polskiej gospodarce, dolar po 2 zł , euro po 3,2 zł i jeszcze rozpuszczają twierdzenie ,że mamy zdrową gospodarkę i złoty dalej będzie się umacniał.Co robią KOLESIE Donalda T , Jan K B i Kazik M i im podobni , wysyłają emisariuszy zła do polskich ( tylko polskich , zagraniczne przedsiębiorstwa zostały ostrzeżone ,żeby w to nie wchodzić)przedsiębiorstw przede wszystkim prywatnych, państwowe obsadzone przez ludzi Donalda T zawierają opcje dobrowolnie , ponieważ uczestniczą w tym oszustwie.W między czasie Unia wydaje dyrektywę,która ma chronić przedsiębiorstwa przed oszukańczymi opcjami banków. Co robi Donald T i KOLESIE ? Piszą projekt ustawy zgodny z dyrektywą unijną, jednak dodają do niej zapis o ograniczeniu suwerenności NBP !!! Prezydent nie mógł tak zapisanej ustawy podpisać, ponieważ była niezgodna z konstytucją , nie mógł również zawetować części ustawy. I tutaj Donald T cały czas wie co robi. Przekręt z opcjami już teraz może ruszać z pelną parą. Przedsiębiorstwa uwikłane w oszukańcze opcje, brak ustawy uniemożliwiajacej oszukanie polskich przedsiebiorstw, banki ruszają do dołowania złotówki. Donald T twierdzi ,że mamy zdrowe fundamenty i przygląda się jak jego koledzy JKB i KM dołują naszą walutę, a tym samym ograbiają nas z miliardów euro poprzez oszukańcze opcje walutowe.Zauważcie przy tym,że hrywna ukrainska i forint węgierski , waluty krajów stojących u progu bankructwa osłabiają sie znacznie wolniej.W pewnym momencie sytuacja zaczyna wymykać się z pod kontroli. Chciwość JKB i KM (potrzebuje kasy ,żeby utrzymać młodą kochankę) i ich mocodawców nie ma granic, dołują złotówkę bez opamiętania, gdyby przekroczyła 5 zł za euro , nie wiadomo co by się stało, mogła wybuchnąć panika , wtedy zartrzymała by się na 10 zł ,albo i niżej.Donald T przestraszył się , zaczął sprzedawać euro z dotacji unijnych co pozwoliło zatrzymać dołowanie złotego poniżej 5 zł , pytanie tylko dlaczego tego nie zrobił wcześniej, ponieważ działałby przeciwko sobie i swoim mocodawcom.W ten sposób zostało wyprowadzonych dziesiątki miliardów euro z Polski, bilans zaczyna się nie zgadzać, deficyt budżetowy rośnie lawinowo, trzeba skądś wziąść ukradzione miliardy. Donald T otwiera linię kredytową z MFW na 20mld dolarów,żeby pokryć braki w kasie, z której zostały ukradzione pieniądze , podnosi podatki, wprowadza nowe takie jak podatek tzw ekologiczny od samochodów , akcyza na tytoń rośnie ponad 200%, na papierosy. Szanowni Polacy zostaliśmy ograbieni przez własny rząd. Jest jeszcze pytanie dlaczego opozycja nic z tym nie robi. Przypomnijcie sobie Państwo ustawę o opcjach, wmanewrowali w to Prezydenta, który musiał tak sfałszowaną ustawę skierować do trybunału, wyparliby sie wszystkiego i zgonili na prezydenta, a ludzie nie znając prawdziwego oblicza złoczyńców uwierzyliby im, wszak uwierzyli im nie jeden raz. I to tyle, jest to największa zbrodnia rządu na własnym Narodzie w dziejach nowożytnej Europy.Targowica nie była rządem tylko spiskiem.

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~mark [2009-09-08 09:33]

złodzieje
masz rację, ale ci ZŁODZIEJE z PO to najlepsi "artyści" w swoim fachu.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~york [2009-09-04 15:04]

Pecunia non olet.
Pieniądz nie śmierdzi- tak powiedział cesarz Wespazian. I miał racje. Nasz rząd zapomina o tym , że ,, non bene pro toto libertas venditur auro,,. tj. Wolności nie sprzedaje się za żadne złoto świata,,.Polskie rządy począwszy od ,, panowania SLD , aż po dziś dzień roztrwaniają majątek narodowy , doprowadzając nas do ubóstwa , a rodziny baronów SLD żyją ponad stan za granicą . Tak panie Jerzy Miller. Należy sprawdzić konta bankowe zagraniczne polskich mafiozów wywodzących się z rządu SLD i ich następców.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ff [2009-09-03 08:29]

Po to by go zaraz osłabić i polaczków wydupcyć raz kolejny
Mój znajomy już na takim umocnieniu sie przejechał jak dolar taniał, taniał. To w końcu sprzedał oszczędności życia w $ po 2.30zł za 1 dolca. A potem sie okazło że to gierki GoldenSachs by nas zrobic w bambuko.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Yeti [2009-08-18 07:32]

Nic z tego belkotu nie rozumiem!
Ten tu gledzi o wzroscie zlotego a na drugiej stronie pisza ze spada.Czary jakies czy co?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Mieczysław [2009-08-21 13:28]

Skąd tak duże umocnienie złotego
Myśl moja czy też nie moja przekazuje; w całej gospodarce światowej pieniądz mający speł- niać rolę miernika wartości jest dzisiaj mówiąc za Kopernikiem złym pieniądzem. Stąd dywa - gacje czy złotówka jest silna czy też słaba nie mają sensu , aż do momentu gdy nie wpływa to na in minus czy też in plus rozwój gospodarczy,a w ślad za nim zatrudnienie w sferze dla której pełni rolę regulatora.Dowiodły już dzisiaj dobitnie te kraje ,dla których określony pie- niądz jest regulatorem.Stąd dzisiejsza ekonomia nie stanowi ,że gdy pieniądz silny na arenie międzynarodowej to oznacza zdrowe fundamenty gospodarki i wskazuje na jej rozwój,ale wręcz odwrotnie stanowi uciążliwość dla rozwoju tejże gospodarki,ponieważ pieniądz jest zły i nie jest obiektywnym regulatorem gospodarek w ujęciu światowym.Można jednoznacznie stwierdzić,że aprecjacja naszej złotówki prowadzi do drenażu naszych wartości na rzecz rozwoju gospodarek ,dla których regulatorem jest inny pieniądz też zły ale w większej masie tym bardziej ze złotym można zrobić co się tylko zechce,w czym również wydatnie pomagają nasi speclaliści od ekonomii.Za chwilę będą myśleć jak osłabić złotówkę , ale to już jest proces o wiele trudniejszy,aniżeli jak ją wzmocnić , bo tu już musielibyśmy wejść w problematykę zadłużenia ; które działa jak uchwyt mendelsona z pętlą na szyi. Aby z tego się uwolnić Unia Europejska musiałaby wtłoczyć w naszą gospodarkę około 200 miliardów EURO bezwrot- nie ,ale tym samym gospodarki uchodzące za prężne i bogate musiałyby zejść z piedestału swojego bytu i rozwoju. W naturze nie ma nic za darmo.Z poważaniem:Mieczysław Sadłek

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~daniel [2009-08-19 13:27]

.
popieram

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~M [2009-08-19 09:28]

dodałbym przepis na sznycla
gdyby wpleść przepis kulinarny w środek tekstu pewnie nikt by nie zauważył

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Szmeeer [2009-08-09 20:12]

OBLUDA
Zloty sie nie umocnil:)To jest sztuczne bo wakacje.W Polsce czeka was bardzo duzy kryzys a zloty wart tyle co nic.Pozyjecie zobaczycie!!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Nieufny [2009-08-08 20:58]

Interwencja NBP & MF
Podejrzewam, ze taki wzrost PLN w ostanich 5 tygodniach i to w jednym, dwudniowym skoku jest spowodowany duza interwencja NBP i Min. Fin. W czerwcu byla obawa o zalamanie zlotowki: opcje i nowy budget. Nie wiemy, ile wydali drogich dewiz ale musiala to byc powazna suma. Kosztowna prosba o zwiekszenie mozliwosci wiekszych pozyczek dewizowych ktore beda uzyte w wypadku zalamania PLN byla znakiem paniki. Teraz siedza na papierowej (w tej chwili 8 - 10%) stracie bo wydali drogie waluty. To sie musi odbic - rynek nie zapomina kiedy go roluja w d....ewizy.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~uuuuuuuuu [2009-08-05 22:59]

odcinanie kuponów
zmowa bankowa w postaci "opcji walutowych" doprowadziła do wypompowania masy pieniądza z polskich firm i w wielu przypadkach przejęcia ich za grosze i teraz przyszedł czas na stabilizację-rzeczywista wartość złotego , ponadto na rynku pojawiły sie pieniądze ludzi , którzy wyjechali za chlebem i przyjechali do Ojczyzny na wakacje i stąd umocnienie złotego

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~złoty [2009-08-05 13:25]

być może ale...
A ja myślę ,że złoty umocnił się jak zobaczył prognozy ekonomiczne Przemysława Kwietnia

odpowiedz