Ministerstwo Gospodarki próbuje przeforsować pomysł likwidacji podatku za budowle w podziemnych wyrobiskach. Dla gmin w naszym regionie, na terenie których trwa eksploatacja węgla, oznacza to utratę łącznie ok. 60 mln zł rocznie. Dlatego samorządowcy nie chcą biernie czekać na finał sejmowej debaty.
- Jeśli taka ustawa będzie forsowana, to dojdzie do buntu samorządów na Śląsku. Ktoś chyba myśli, że nie potrafią protestować. Pieniądze z tych podatków należą do gmin i do ludzi mieszkających na ich terenie. Dzięki tym wpłatom realizujemy zadania własne, czyli finansujemy szkoły, kulturę, sport, zdrowie, rekreację, inwestycje itd. - mówi Tadeusz Chrószcz, wójt gminy Marklowice i przewodniczący Stowarzyszenia Gmin Górniczych w Polsce (należy do niego 37 gmin, w tym 30 z woj. śląskiego).
Za nowelizacją i okrojeniem podatków są oczywiście spółki górnicze.
- Trudno stosować kwalifikacje dotyczące prawa budowlanego pod ziemią. To, co jest nieruchomością na ziemi zgodnie z tym prawem, nie da się odnieść do tego, co jest pod ziemią - tłumaczy Zbigniew Madej, rzecznik prasowy Kompanii Węglowej.
Wtóruje mu Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka Jastrzębskiej Spółki Węglowej. - Problem w tym, co to jest wyrobisko, a co budowla. Mamy płacić za to, że wywierciliśmy dziurę w ziemi? - komentuje.
Przedstawiciele spółek górniczych bronią się jeszcze tym, że prowadząc wydobycie na terenie danej gminy, dają jej mieszkańcom zatrudnienie, a ci z kolei płacą gminie podatki. Dla spółek dotkliwe byłyby zwłaszcza wypłaty zaległego podatku, o który toczą się sądowe spory z gminami (od 2003 roku ta suma z odsetkami sięga miliarda złotych).
Według Chrószcza, zabierając górniczym gminom dochody z podatku, państwo musiałoby zdjąć z nich część zadań lub zrekompensować utracone dochody w inny sposób. Dokładnie to samo mówią autorytety, z twórcą reformy samorządowej prof. Michałem Kuleszą na czele. A Ministerstwo Finansów informuje, że w budżecie na 2010 r. nie przewiduje środków, które zniwelowałyby straty samorządów.
Gminy kopalniom nie odpuszcząGminy walczą ze spółkami górniczymi o miliony złotych zaległego podatku. Nie chcą słyszeć o jego ograniczeniu, a to postuluje projekt rządowej nowelizacji prawa górniczego i geologicznego.
O co toczy się spór? Od 2003 roku gminy mają obowiązek egzekwowania podatku od spółek górniczych. Chodzi o nieruchomości i infrastrukturę w wyrobiskach, wykorzystywane do prowadzenia działalności gospodarczej. Obecnie takie wyrobiska traktowane są jak obiekty budowlane w myśl prawa budowlanego. Rząd chce, aby przestały nimi być.
Na takie rozwiązanie nie zgadzają się samorządy. Odgrażają się, że o tzw. podatek od wyrobisk pojadą walczyć do Warszawy. O swoje zamierzają walczyć także spółki górnicze, którym nie w głowie wypłacanie gminom ustawowych należności, dlatego legalności podatku nie uznają, twierdząc, że nie można stosować prawa budowlanego pod ziemią.
Konflikt o miliony toczy się od lat. W 2001 r. Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że wyrobiska górnicze, a także obiekty i urządzenia w nim umieszczone nie powinny być obłożone podatkiem od nieruchomości. Podobnie rok później uznał Sąd Najwyższy i nakazał gminom zwrot wcześniej pobranych z tego tytułu podatków. Ornontowice na tej podstawie musiały oddać 6,6 mln zł.
Zmiana nastąpiła 1 stycznia 2003 r. Wtedy to w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych zdefiniowano pojęcie budowli. Na jej podstawie w 2006 roku NSA orzekł, że budowle lub ich części związane z prowadzeniem działalności gospodarczej znajdujące się w wyrobisku górniczym są opodatkowane podatkiem od nieruchomości. W takim rozumieniu przepisu orzekały później sądy.