Drożej jest już u drobnych detalistów i w małych, regionalnych sieciach.
Różnice nie biją po oczach - najczęściej sięgają kilku lub kilkunastu groszy,
jednak klienci doskonale wiedzą, że nawet najmniejsze podwyżki mogą w
dłuższym okresie poważnie nadszarpnąć domowy budżet. - Tu parę groszy więcej
za pieczywo, następne kilkanaście za kilogram wędliny. Jak kupię jeszcze
warzywa, owoce to przy kasie będzie więcej o dobrych 5 złotych. I to przy
jednych zakupach. Jakby zsumować za cały miesiąc albo rok, to się zrobi
bardzo poważna kwota... - zastanawia się pan Stefan, klient warszawskiego
sklepiku osiedlowego.
Według wyliczeń portalu Mony.pl „koszty związane z jednopunktową podwyżką
VAT pozbawią rodzinę z dwójką dzieci 40 złotych miesięcznie. To 480 złotych
dodatkowych rocznych wydatków. Z kolei dla singla - wydatki wzrosną o 15
złotych na miesiąc, czyli 180 złotych na rok. Ta zmiana zabierze nam w sumie
7 miliardów złotych z kieszeni.” Warto podkreślić, że szacunki te dotyczą
wyłącznie kosztów żywności. Jeśli dodamy do tego wydatki na odzież,
utrzymanie domu czy mieszkania, media, transport, edukację, kulturę i
wypoczynek miesięczny koszt utrzymania czteroosobowej rodziny wzrośnie o
kolejne 35 zł, a dla gospodarstwa jednoosobowego będzie wyższy o niemal 13
zł.
VAT rośnie i spada
Z 22 na 23 procent podniesiono najpopularniejszą stawkę VAT, którą objętych
jest większość produktów niespożywczych. 8 zamiast dotychczasowych 7 procent
zwiększy się VAT m.in. na leki i zabawki.
Wzrośnie tez podatek za żywność nieprzetworzoną, taką jak mięso, mleko,
warzywa i owoce.
Do tej pory fiskus zabierał 3 procent ich wartości, teraz będzie pobierał 5
procent. W tej kategorii
podwyżki na sklepowych półkach odnotowywane są
niemal natychmiast po wprowadzeniu nowych przepisów.
Mniejszy
VAT (5 procent zamiast dotychczasowych 7) dotyczy większości
produktów przetworzonych, tj. makarony, konserwy, dania gotowe, wędliny,
sery). Nie znaczy to jednak, że ich
ceny detaliczne spadną. Przeciwnie, tu
także klienci dostaną po kieszeni z powodu wzrostu kosztów produkcji tych
artykułów. Droższe surowce, energia oraz transport przełożą się z pewnością
na finalną cenę wyrobów.
Sieci handlowe trzymają poziom
Na silnie konkurencyjnym rynku sieciowej sprzedaży detalicznej wzrosty cen
związane z podwyżką stawek VAT nie pojawiają się od razu. Już pierwsza w tym
roku edycja Barometru cenpokazała, że najwięksi gracze na razie utrzymują
poziom cen z 2010 r. Zmienione stawki podatkowe oczywiście obowiązują -
można je zobaczyć np. na paragonach kasowych. Jednak z najważniejszego dla
konsumenta punktu widzenia, czyli ceny, nic się nie zmieniło.
Takie działanie przedstawiane jest jako ukłon w stronę klienta - na zasadzie
„zobaczcie, rząd podnosi podatki, ale my cen nie podnosimy”. Wiele tego
rodzaju haseł pojawiło się w aktualnych reklamach, ulotkach, czy gazetkach
reklamowych. Prawda jest jednak taka, że najwięksi gracze mają dość duże
zapasy magazynowe oraz umowy z dostawcami gwarantujące utrzymanie cen na
ustalonym poziomie w dłuższym okresie.
Ponadto operacja zmiany metek na wszystkich półkach w sklepach
wielkoformatowych jest dość kosztowna. Dlatego duże sieci wolą czasowo
obniżyć swoją marżę, a ceny podnosić sukcesywnie, wraz z nowymi dostawami. -
Wyliczyliśmy, że na dostosowanie do nowych przepisów musielibyśmy
jednorazowo przeznaczyć 500 tys. złotych - wyjaśniał na łamach „Dziennika
Gazety Prawnej” Daniel Prałat, dyrektor generalny sieci Intermarche, która
ma w Polsce 150
sklepów spożywczych.
Politykę utrzymania cen na poziomie z „poprzedniego VAT-u” stosuje też m.in.
Tesco, Real, Lidl, Biedronka, Netto.
W nieskończoność się nie da
Rezygnując częściowo z marży sieci handlowe utrzymują klientów oraz zyskują
nowych. Kilkuprocentowy wzrost obrotów pozwoli zatem zbilansować koszty, a
jeśli uda się przekonać kilkanaście procent więcej klientów, sieć może
odnotować chwilowy zysk.
W perspektywie kilkumiesięcznej zachowanie „starych” cen przynosi jednak
wymierne straty finansowe. Przedstawiciele Intermarche przyznają, że
zachowanie ich do końca 2011 r. oznaczałoby stratę około 30 mln zł. Zatem
także klienci super- i hipermarketów odczują podwyżki w swoich portfelach.
Szefowie sieci handlowych zapowiadają stopniowe „wprowadzanie VAT-u na
półki” od lutego lub marca. Wtedy wzrosty cen mogą być niestety wyższe niż
jeden procent wynikający ze zmiany stawek podatkowych.
W Barometrze cen
Handel-Net będziemy skrupulatnie śledzić ruchy cenowe na
półkach polskich sklepów.
Autor: MJ