Sonda

Jak oceniasz jakość i smak polskiego pieczywa?






Kontakt

Napisz do nas

Napisz swoje uwagi dotyczące serwisów ekonomicznych Wirtualnej Polski

Partnerzy

Kraj

PAP PE szykuje się na wojnę, by bronić Wspólnej Polityki Rolnej (analiza)

PAP | 20.03.2010 | 10:35

  A A A
 
PE szykuje się na wojnę, by bronić Wspólnej Polityki Rolnej (analiza)


(fot. Jupiterimages)

Mimo gróźb części rządów z Wielką Brytanią na czele, Wspólna Polityka Rolna może utrzymać silną pozycję w budżecie UE po 2013 r. dzięki sojusznikowi w postaci Parlamentu Europejskiego, który wraz z Traktatem z Lizbony nabył prawo współdecydowania o losach WPR.

W debacie na temat zmian, jakie wprowadza Traktat z Lizbony, uwaga publiczna skoncentrowała się na nowych instytucjach i stanowiskach: systemie liczenia głosów w Radzie, prezydencie UE, szefie dyplomacji... Tymczasem większą zmianą jakościową może okazać się uzyskanie przez Parlament Europejski kompetencji na równi z rządami UE w sprawie Wspólnej Polityki Rolnej. PE, który dotychczas mógł jedynie wydawać niewiążące opinie, wkracza w spór między rządami, zwłaszcza między Paryżem a Londynem, na temat funduszy rolnych, jaki rozegra się w 2011-2012 roku, kiedy będzie negocjowana nowa wieloletnia perspektywa finansowa UE. I wszystko wskazuje na to, że europosłowie niełatwo zgodzą się na zmniejszenie środków na WPR.

Takie wnioski można wyciągnąć ze zorganizowanej przez Parlament Europejski debaty na temat przyszłości Wspólnej Polityki Rolnej, która w środę ściągnęła tłumy na nadzwyczajne posiedzenie Komisji ds. rolnych PE. Zabierający głos eurodeputowani tej komisji, czy to z frakcji lewicowych czy prawicowych, zajmowali niemal identyczne stanowisko: musimy utrzymać wydatki na Wspólną Politykę Rolną przynajmniej na takim samym poziomie, jak obecny, bo od tego zależy przyszłość europejskiego rolnictwa. Brawami poparli głos niemieckiego sprawozdawcy ds. nowego budżetu Reimera Boege, dla którego oznacza to "pójście w konflikt z własnymi rządami w 2012 r.", kiedy to negocjacje wkroczą w decydujący moment. Kraje-płatnicy netto do unijnej kasy już sygnalizują, że oszczędności będą konieczne, zwłaszcza ze względu na rozdmuchane z powodu kryzysu deficyty.

- Przestańmy wreszcie przepraszać za Wspólną Politykę Rolną i rozpocznijmy mocniejszą bitwę w obronie europejskich rolników. Nie tylko nie powinniśmy się zgadzać na żadne cięcia, ale musimy domagać się zwiększenia wydatków - apelowała Irlandka z frakcji chadeckiej Mairead McGuinness. Wtórowali jej europosłowie polscy, francuscy, a nawet brytyjscy i holenderscy z Komisji Rolnej. W projekcie raportu PE na temat przyszłości WPR sprawozdawca, brytyjski liberał George Lyon przekonuje, że "konieczna jest obrona WPR w nowym budżecie UE w kontekście określenia nowej perspektywy finansowej". Tak, by europejskie rolnictwo zapewniło bezpieczeństwo żywnościowe coraz większej liczby ludności w Europie i na świecie. Szacuje się, że w 2050 roku liczba ludności wzrośnie z 6 do 9 miliardów.

Istniejąca od lat 60. WPR rzeczywiście pożera lwią cześć budżetu UE (ponad 50 mld z 116,7 mld euro w 2009 roku), ale jest tak naprawdę jedyną unijną polityką w 100 proc. wspólnotową, finansowaną tylko przez Brukselę. Europosłowie domagają się, by taka też pozostała. Wbrew płynącym nawet z Komisji Europejskiej postulatom, by ją częściowo znacjonalizować, czyli zrzucić na budżety narodowe cześć kosztów, a zaoszczędzone w budżecie UE środki wydać na inne, bardziej nowoczesne cele. - Jesteśmy przeciwni współfinansowaniu WPR przez kraje członkowskie, które jest ułudą i ją zabije. Musimy zadbać, by WPR pozostała wspólnotowa - zgodnie powtarzali posłowie z różnych krajów.

Ponadto przekonywali, że udział wydatków na WPR w budżecie unijnym maleje regularnie. Z ok. 75 proc. w latach 80. do 45 proc. obecnie. Ogólna pula wydatków na WPR pozostała niemal bez zmian, mimo rozszerzenia UE o 12 nowych krajów, w tym wiele rolniczych, jak Polska czy Rumunia. Inny mit, jaki obalali europosłowie komisji rolnej oraz eksperci zaproszeni do debaty, to rozdmuchane dochody europejskich rolników. W większości państw są niższe niż 50 proc. średniego wynagrodzenia w tym kraju. W Polsce wynoszą np. 40 proc., we Włoszech 45 proc., w Rumunii niecałe 30 proc., we Francji 60 proc., a Wielkiej Brytanii 50 proc. Wszędzie znacząco spadły w ostatnich latach. Średnio o 12,2 proc. w ubiegłym roku.

TAGI: pe, wspólna polityka rolna, dopłaty, rolnik, żywność

oceń
0
0
Podziel się


Opinie (0)

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska