"Po wyborach okazuje się, że prawdopodobnie trzeba będzie zmienić plan budżetowy. Ten stworzony pod wybory jest planem nierealistycznym. Te założenia, które przyjęto niestety nie sprawdzą się, a zatem trzeba go będzie zmodyfikować do końca bieżącego roku, tak aby był bardziej realistyczny. (...) Kryzys w strefie euro spowoduje spowolnienie wzrostu gospodarczego w Polsce. Po drugie, jeżeli on będzie trwał - nastąpi ucieczka kapitału z banków komercyjnych z Polski do banków-matek za granicą, z konsekwencją osłabienia kursu złotego" - powiedział Kaźmierczak w poniedziałek w Radiu Maryja.
Jego zdaniem w projekcie budżetu przyjęto bardzo +wyśrubowany+ wskaźnik wzrostu PKB.
"On ma istotne znaczenie dla policzenia dochodów z podatków, do policzenia wydatków. Jeżeli wzrost PKB ulegnie zmniejszeniu, a najprawdopodobniej tak będzie, to spadną dochody z VAT, spadną wpływy z CIT, akcyzy, a zatem zmniejszą się wpływy podatkowe. Przyjęto już bardzo wyśrubowane sumy, jeśli chodzi o wpływy z podatków" - podkreśla członek
RPP.
"Może okazać się, że deficyt będzie większy skoro będzie trzeba urealnić wpływ z podatków. Jest kwestia zaniżonego wskaźnika inflacji. W sposób nierealistyczny przyjęto, że bezrobocie spadnie, że wzrośnie zatrudnienie w gospodarce narodowej. (...) Ten deficyt budżetowy prawdopodobnie będzie musiał być większy, gdyż nierealistyczne są wpływy z podatków" - dodaje
Kaźmierczak.
Rząd w przyjętym pod koniec września i skierowanym do parlamentu projekcie budżetu na 2012 rok założył deficyt budżetowy w wysokości 35 mld zł, wzrost PKB na poziomie 4,0 proc., a inflację średnioroczną 2,8 proc.
Minister finansów Jacek Rostowski poinformował w poniedziałek, że ewentualne korekty założeń do budżetu na 2012 rok uzależnione będą od skuteczności pakietu ratunkowego dla strefy euro. (
PAP)
bg/ asa/