W tym roku, przewiduje „Hermes”, wskaźnik upadłości utrzyma się na tym samym, wysokim poziomie. Zahamowanie tendencji wzrostu bankructw o tym charakterze wymaga bowiem z reguły wzrostu PKB na poziomie 2-3 proc., a tegoroczna poprawa koniunktury takiego nie obiecuje, będzie raczej powolna.
Eksperci „Hermesa” uważają, że w Polsce jedno jest pewne - liczba niewypłacalnych przedsiębiorstw znacząco wzrośnie, będzie wyższa także liczba oficjalnych upadłości. W ubiegłym roku było ich ok. 700, w tym może być ich nawet 1500. Eksperci obserwują na bieżąco liczbę firm mających w ostatnich miesiącach problemy, wiele z nich - ich zdaniem - upadnie lub powinno upaść w ciągu najbliższych kwartałów. W Polsce wniosek często składany jest już po czasie, stąd sądy odrzucają wnioski z powodu braku majątku na pokrycie kosztów. Tak więc, zgodnie z tendencjami światowymi, liczba niewypłacalnych firm nie zmniejszy się, w ślad za tym powinna więc rosnąć liczba upadłości, nawet - zastrzegają - uwzględniwszy niedoskonałość polskiej procedury, a raczej praktyki ich przeprowadzania.
Trzeba też wziąć pod uwagę to, że bezpośrednie powiązania własnościowo-kapitałowe sprawiają, że upadłości za granicą odbijają się na polskich przedsiębiorstwach.
Tomasz Starus, główny analityk i dyrektor Działu Obsługi Ryzyka w Euler Hermes zauważa: - Często zapomina się o skali powiązania polskiej gospodarki z rynkiem światowym - i to nie w sposób bardziej pośredni, poprzez eksport czy import, ale bezpośredni - właścicielski. Działające w Polsce przedsiębiorstwa są oddziałami zagranicznych koncernów lub są powiązane z nimi kapitałowo. Perturbacje na rynkach światowych dotykające firm-matek nie omijają więc także ich polskich spółek. Nie tylko wstrzymywane są inwestycje czy zamówienia, ale nierzadko polskie spółki są przez nie wystawiane na sprzedaż lub gdy to się nie uda - likwidowane.
Częstsze są także przypadki upadłości transgranicznej, gdy upada zagraniczna firma-matka, to jednocześnie to samo postanowienie sądu w kraju głównej działalności oznacza także likwidację polskiego oddziału firmy (niezależnie od jego wyników - nierzadko znacząco lepszych niż macierzystego oddziału)”.
Podobne szacunki przedstawia raport Coface Polsand zajmującej się upadłościami. Nie przetrwało pierwszego roku kryzysu prawie 700 firm, aż 68 proc. więcej niż w 2008 r. Tak np. w przetwórstwie stali i transporcie liczba upadłości wzrosła trzykrotnie, kłopoty miała branża budowlana i AGD. W ub. r. postępowanie upadłościowe dotyczyło nie tylko średnich firm, ale dużych spółek akcyjnych, w tym giełdowych. W tym roku liczba upadłości dotknie prawdopodobnie ponad 1000 przedsiębiorstw.
Upadłości tegoroczne stały się udziałem 6 spośród blisko 400 spółek notowanych na giełdzie. Cztery to upadłość likwidacyjna: Krośnieńskie Huty Szkła, spółka odzieżowa Monarii Trade, ZNTK Łapy i bielska firma informatyczna Tschnex. Dwie pozostałe - Odlewnie Polskie i firma handlowa Pronox Technology mają upaść łagodniej, w formie upadłości układowej przewidującej układ z wierzycielami. Wartość rynkowa tej szóstki na początku 2009 r. wynosiła 255 mln zł (por. Poczet bankrutów 2009, Gazeta Wyborcza 2-3.01.10).
Dźwiganie upadłego
Krośnieńskie Huty Szkła: mniej więcej rok temu spółka zawiadomiła o niewypłacalności - straciła 37 mln zł na opcjach walutowych. Zarząd złożył wniosek licząc na upadłość układową, ale sąd ogłosił, że spółka zostanie zlikwidowana (każdy dzień przynosił 2 mln zł strat). Zwolniono tysiąc osób, miały dołączyć kolejne dwa tysiące. Sąd zgodził się jednak na kontynuowanie produkcji, firma zdobyła zamówienia na szkło ręcznie formowane, nadal produkuje szkło gospodarcze i użytkowe, wróciła na rynek amerykański. Pracownicy produkcji pracują na czas określony, w końcu ub. r. 2248 osób, o 260 osób więcej niż przed upadłością. Syndyk Krosna informuje media (GW z 1.11.09), że część produkcyjna hut zostanie wystawiona na sprzedaż jako całość, jako firma w ruchu.