Sonda

Najbardziej smakuje mi pizza z restauracji...








Kontakt

Napisz do nas

Napisz swoje uwagi dotyczące serwisów ekonomicznych Wirtualnej Polski

Partnerzy

Wiadomość

Fakt Prezydent rozdał urzędnikom 4 miliony

Fakt | 10.01.2012 | 06:34

  A A A
 
Prezydent rozdał urzędnikom 4 miliony


(fot. Jupiterimages)

Kryzys? Najwyraźniej nie w urzędzie miasta. Prezydent Ryszard Grobelny (48 l.) lekką ręką wydał blisko 4 mln zł na nagrody i wypłaty rekompensujące brak podwyżek w magistracie. I zrobił to w tym samym czasie, gdy co chwilę sięga do kieszeni mieszkańców, by załatać dziurę budżetową.

Szokująca jest kwota, którą Grobelny przeznaczył na nagrody i rekompensaty. Poszło na to blisko 3,8 mln zł. Tymczasem w ubiegłych latach było to 1,4 mln zł zł oraz 3,3 mln zł. Trudno nie zadać pytania, jak to się ma do wszechobecnego kryzysu. Urzędnicy jednak i na to mają wytłumaczenie. – Wszystko to są kwoty brutto. Nagrody pochodzą z funduszu nagród, czyli funduszu, na który urzędnicy składają się cały rok, bo część pensji jest odkładana na ten cel. Ten fundusz nie może być wykorzystywany w inny sposób – mówi Maciej Milewicz (29 l.) z magistratu.


Wśród nagrodzonych jest jeden z zastępców prezydenta - Mirosław Kruszyński (51 l.). Dostał prawie 15 tys. złotych. - 1642 pracowników dostało jednorazowe dodatkowe wynagrodzenie po 890 zł ze wspomnianego funduszu nagród. Nagrody prezydenta i dyrektorów wydziałów dostało 1149 pracowników na łączną kwotę ponad 3,3 mln złotych – podsumowuje Milewicz.

Szastanie tak ogromnymi sumami, w sytuacji, gdy sytuacja finansowa Poznania jest ciężka, jest niezrozumiałe. Najpierw z magistratu docierają informacje o cięciach w zatrudnieniu, a potem okazuje się, że wydawane są pieniądze rekompensujące brak podwyżek dla urzędników. To jest kryzys i oszczędności, czy też nie?

Czytaj także: Komisja pomoże ofiarom błędów lekarskich

TAGI: Poznań, Ryszard Grobelny, pensja, nagroda, kryzys, podatki

oceń
3
1
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: -1 [1]
~suzi [2012-01-12 10:35]

Ciekawe czy ktoś się zastanowił ile urzędnicy zarabiają... młodzi ludzie trafiający do urzędów to osoby po studiach często z dwoma fakultetami albo doktoratem, znający bardzo dobrze przynajmniej angielski, ale konkurencja jest tak duża że teraz jeden język już nie wystarcza, i dostają 1600zl pensji. Praca niejednokrotnie jest bardzo odpowiedzialna i nie zawsze ma się czas zeny w biegu zjeść drugie śniadanie. Pracy nie ma więc trzeba szanować te co się ma i robić wszystko żeby jej nie stracić. Choć za 1600 zl nie da się zapłacić za wynajem mieszkania i jedzenie, a czasem za jakieś leki jak się człowiek rozchoruje, to jednak zasuwa się po minimum 8h dziennie bo przecież nieraz jest tyle pracy ze zostaje się po godzinach, których nikt nie rekompensuje tak na prawdę. Pasowało by się zastanowić czemu służą te nagonki na urzędników. Pasowałoby się tez zastanowić nad tym ze urzędnik urzędnikowi nie równy. W urzędach centralnych, gdzie od kilku lat nie ma nawet waloryzacji plac (czyli zarabia się z roku na rok coraz mniej) pracy jest bardzo dużo, wymagania wysokie ale pensje mizerne. Proponowałabym spróbować samodzielnie się otrzymać w Warszawie za 1600zl. nie każdy ma bogatych rodziców którzy do 50tki mogą dokładać do jedzenia. A potem podaje się wielkie kwoty jakie są przeznaczone na nagrody. Jak urzędnik na święta dostał ekstra 890zl brutto! nagrody tzn. ze raz w roku dołożono mu do 1600zl pensji 600zl nagrody. Jak się podzieli to przez 12 miesięcy to jakby nie zarabiała 1600zl tylko 1650zl. Proszę się zastanowić czy to dużo, biorąc pod uwagę rosnące koszty utrzymania i kwalifikacje jakie trzeba zdobyć, to ile trzeba zainwestować w naukę (bo znów nie każdy ma rodziców którzy mu darzą na naukę języka...). Najpierw kilkanaście lat wyrzeczeń, bo człowiek uczy się licząc że będzie godnie (nie luksusowo, ale godnie) żył, a potem słyszy lub czyta w mediach, że urzędnikom jest za dobrze bo na święta dostali nagrody. Gdyby nie te nagrody to wiele osób nie miałoby za co kopić jedzenia na święta, z tych urzędników na których się tak krzyczy. Ale zawsze dobrze jest mieć kogoś na kogo można zwalić winę za cale zło i wyzywać się, nie zastanawiając się czy czasem nie kopie się leżącego, który i tak niczemu nie jest winien, robi to co mu każą tylko po to, żeby jakoś przeżyć kolejny miesiąc. Szkoda, że tej strony urzędniczego życia media tak nie nagłaśniają.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Zen [2012-01-15 20:10]

Jestem po studiach technicznych, pracowałem za 1750,00 w US w wydziale kontroli, co mi się obrywało od ludzi to moje, odpierniczałem swoje 8h pod krawacikiem czysto ciepło od kawy żółte zęby mi się porobiły szedłem do domu i zapominałem o wszystkim, nie interesowało mnie nic co związane z pracą składki, brak zamówień itp, ale mało pieniędzy. To założyłem firmę i co... więcej pieniędzy powiedzmy 7-9 tyś miesięcznie ale nie 8h a czasem 20h dziennie + soboty, w niedziele spotkania lub pisanie ofert, ale ciągle nadzieja będzie lepiej i lepiej. I co... po trzech latach jestem łysy, i przeszedłem stan przedzawałowy. Czy to warto? może tak ale nie w tym kraju albo się mylę. Zastanawiam się tylko nad tempem pracy w Polsce by choc troszkę życ lepiej. Każdy zawód, praca ma swoje + i -, ale myślę że urzędnik ma trochę mniej zmartwień niż przedsiębiorca. Pozdrawiam wszystkich pracujących, trzeba mieć znajomości i będzie lepiej.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~gość [2012-01-15 19:07]

O take Polske, o take!

odpowiedz

Ocena: 0 [2]
canonon25 [2012-01-13 10:22]

witam ja mam dwa fakultety czysto techniczne i pracowalem za 1300 netto bo rzad RP zgodzil sie na to by pozamykac w polsce stocznie tylko po to by mogly prosperowac lepiej stocznie niemieckie pozdro

odpowiedz