Tydzień rozpoczął się w szampańskich nastrojach. Indeks za oceanem potrafił przebić ważny z technicznego punktu widzenia opór na poziomie 1100 punktów. Wydawało się to irracjonalne, gdyż dane makro nie uzasadniały takiego hurraoptymizmu. Opublikowana bowiem sprzedaż detaliczna, choć lepsza od prognoz, była tak naprawdę bardzo słaba. Dlaczego? Otóż przemożny wpływ na dobry wynik miała negatywna rewizja sprzedaży za poprzedni miesiąc oraz wyższa od założeń sprzedaż samochodów (co nie mogło dziwić, gdyż wrzesień pod tym względem był fatalny). Potem kolejne słabe dane o produkcji przemysłowej czy z rynku nieruchomości nie potrafiły przygnieść silnego obozu byków. Wzrostów co prawda nie było, ale spadków również. Zniżka przyszła dopiero z końcem tygodnia. Meredith Whitney, bardzo pływowa analityczka, stwierdziła, że akcje banków są bardzo przewartościowane, a Bill Gross, znany i szanowany na całym świecie zarządzający PIMCO w swym raporcie stwierdził, że niskie stopy procentowe doprowadzić mogą do baniek spekulacyjnych na rynku akcji i surowców. Coraz więcej osób czy instytucji (też Międzynarodowy Fundusz Walutowy) mówi o niebezpieczeństwie formułowania się baniek. Byki tego już nie wytrzymały, ale pamiętać trzeba, iż spekulacyjne wzrosty mają to do siebie, że trwać mogą dłużej niż większość sądzi, a kończą się w najmniej oczekiwanym momencie...
Polska
Mocny poniedziałkowy ruch w górę WIGu20 i wybicie punktu oporu na poziomie 2.417 pkt. dawało szanse na kontynuację wzrostów. Niestety sytuacja techniczna zarówno w Stanach jak i w Polsce doprowadziła do realizacji zysków. Złe dane z rynku amerykańskiego mieszały się z pozytywnymi sygnałami makro w Polsce. Taka mieszanka doprowadziła jednak do schłodzenia nastrojów i powrotu poniżej poziomu z którym od dłuższego czasu zmagał się obóz byków.
Pod względem sygnałów jakie napływały ze spółek wchodzących w skład indeksu WIG20 był to też dosyć "dziwny" tydzień. KGHM mimo nienajlepszych raportów kwartalnych podał, że sprzedaż i produkcja miedzi w czwartym kwartale jak i w następnym roku będzie większa. Ceny miedzi oscylują w okolicach rocznego maksimum, zapasy miedzi na świecie są bardzo wysokie, popyt zmniejszony a ożywienie mizerne. Powstaje pytanie czym kierował się zarząd spółki podając takie informacje? Czas pokaże jak będzie faktycznie.
Kolejnym zaskoczeniem był raport Cersanitu. Mimo złych danych za trzeci kwartał, a trzeba wiedzieć, że spółka jest spółką "sezonową", ceny akcji rosły. Efekt bazy? Możliwe, gdyż trzeba wiedzieć, że ceny akcji spółki od października spadły o około 20 procent. Wartym odnotowania jest również słabość tracących na wartości walorów PGE, jak i spółek branży finansowej (po wynikach PKO BP widać, że wszystko jest już zawarte w cenach).
Dane makro vs. analiza techniczna daje wynik 0:1. Po realizacji zysków sytuacja wydaje się stabilizować wokół dolnego ograniczenia średnio i krótko terminowego trendu wzrostowego, który jak dotąd wydaje się niezagrożony. Nie zmienia to faktu, że posiadacze akcji powinni być czujni…