Czyżby więc w ochronie zdrowia pojawiała się nowa grupa zawodowa? Komu powierzać zadania rozliczeń według JGP, skoro istnieje wyraźna różnica pomiędzy zasadami diagnozowania dla potrzeb klinicznych a kodowaniem chorób i procedur dla potrzeb statystycznych oraz rozliczeń z oddziałami
NFZ? Rynek Zdrowia zapytał o to min. menedżerów kierujących szpitalami.
Wszyscy nasi rozmówcy podkreślają, że zawód "koder" nie istnieje. Faktem jest jednak, że ktoś musi mozolnie kodować procedury i po prostu się na tym znać. Na osobach odpowiedzialnych za rozliczanie świadczeń ciąży duża odpowiedzialność. Błędy popełniane w tej materii mogą kosztować szpitale bardzo dużo.
Złe zakwalifikowanie i zakodowanie procedur grozi ZOZ-owi stratą lub - co gorsza - narażeniem się na zarzut wyłudzenia pieniędzy z Funduszu, co z kolei może skutkować poważną karą.
Szukanie rozwiązań
Kto praktycznie pełni w szpitalach rolę kodera? W zależności od placówki, bywa bardzo różnie. W Szpitalu Wojewódzkim w Zamościu przygotowywana jest specgrupa, w której skład wchodzą na razie pracownik działu informatycznego szpitala, pracownik z działu organizacji oraz księgowości.
- Skład grupy jeszcze nie jest do końca sprecyzowany. Na razie grupa tworzona jest na bazie tych trzech osób, które muszą mieć bardzo ścisły kontakt z lekarzami. To ma być swego rodzaju filtr, do którego spłyną wszystkie dane oraz który będzie wyłapywał błędy i wyjaśniał wszelkie wątpliwości - mówi Ryszard Pankiewicz, rzecznik zamojskiego szpitala. - Jednak nad całością musi czuwać lekarz.
W Szpitalu Specjalistycznym św. Wojciecha w Gdańsku kodowaniem zajmują się także lekarze, ale na niewielu oddziałach. Większość prac związanych z kodowaniem spada na przeszkolone sekretarki medyczne i dział statystyki, chociaż...
Jak mówi nam doktor Maria Rąb-ca-Kraik z tego gdańskiego szpitala, administracja placówki nie jest jeszcze w pełni gotowa do prowadzenia kodowania w oparciu o obszerną wiedzę na temat procedur medycznych. Tego nie uczą w szkołach. Kodujące osoby wiedzę na temat prowadzenia rozliczeń według systemu JGP zdobyły same, pod presją bieżących potrzeb. Bazują na własnym doświadczeniu i na tym, co podpowie im lekarz.
- Moim zdaniem, nie jesteśmy w Polsce przygotowani na to, żeby zdjąć obowiązek kodowania medycznego z lekarzy. Ich współpraca z działami administracyjnymi, które zajmują się w poszczególnych szpitalach kodowaniem, jest nadal konieczna - dodaje Maria Rąbca-Kraik.
Zdaniem zarządzających
W Centralnym Szpitalu Klinicznym Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie kodowaniem zajmują się lekarze.
- W naszym szpitalu chcemy, aby kodowaniem zajmowali się w poszczególnych jednostkach organizacyjnych wytypowani dwaj lekarze. Dwaj dlatego, aby mogli iść na urlopy, zastąpić w razie potrzeby jeden drugiego - stwierdza płk dr Wojciech Lubiński, zastępca komendanta CSK WIM.
W szpitalu nie chcą doprowadzić do sytuacji, w której lekarz w ogóle nie będzie nic wiedział o kodowaniu, a jedynie przekazywał historię choroby koderowi.
- W kodowaniu jest tak, że czasami wystarczy coś zrobić lub nie zrobić jednego badania, które ma względne wskazania, a zmieni się rezultat całego kodowania. Jeżeli to robi lekarz prowadzący, który ma odpowiednią wiedzę, to może wpłynąć zarówno na proces leczenia, jak i jego odzwierciedlenie w kodowaniu. Natomiast koder, nie będący lekarzem, może ocenić procedury wyłącznie ex post - dodaje Wojciech Lubiński.
Dzisiaj więc od lekarza wymaga się nie tylko, aby skutecznie leczył, ale także skutecznie liczył.
Podziel się: