Sonda

Jak oceniasz jakość i smak polskiego pieczywa?






Kontakt

Napisz do nas

Napisz swoje uwagi dotyczące serwisów ekonomicznych Wirtualnej Polski

Partnerzy

Rynek Spożywczy

Rynek Spożywczy Tam, gdzie jesteśmy znani

Rynek Spożywczy | 15.01.2010 | 13:13

  A A A
 

Z Tomaszem Kurpiszem, prezesem zarządu Hortex Holding SA, rozmawiamy o planach rozwoju oferty spółki, możliwych akwizycjach, kryzysie w branży oraz trendach.

Kryzys, mimo że teoretycznie w Polsce nie był surowy, dotknął wiele działających w kraju firm. Czy także Hortex odczuł spowolnienie gospodarcze?
Jako gracz międzynarodowy pewne objawy kryzysu widzimy. Zaledwie 5 proc. soków przeznaczamy na eksport, jednak aż 50 proc. mrożonek sprzedajemy za granicą, z tego 80 proc. na rynku rosyjskim. Poza tym jesteśmy obecni m.in. na Białorusi, Ukrainie, Łotwie, Litwie, w Estonii i Rumunii. W tym roku sprzedaż zagraniczna maleje. W Rosji, wedle naszych szacunków, konsumpcja mrożonek spadła o kilkanaście proc. Na to wszystko nakłada się bardzo szybki wzrost sprzedaży mrożonek luzem, gdzie dominują drobni gracze. Markowi producenci nie są nim tak zainteresowani.

Czy wobec tych trudności planujecie rozwijać sprzedaż zagraniczną?
Strategia Horteksu to rozwijanie sprzedaży tam, gdzie już jesteśmy znani, czyli w Europie Wschodniej i Środkowej. I w te rynki będziemy inwestować. Natomiast wchodzenie na zupełnie nowe rynki wiązałoby się z bardzo dużymi nakładami finansowymi na budowanie rozpoznawalności marki. Dlatego nie planujemy raczej ekspansji na nowe terytoria. Tam, gdzie jesteśmy obecni, jest jeszcze wiele do zdziałania.
Przez ostatnie dwa lata pracowaliśmy nad możliwością inwestycji bezpośredniej w Rosji. Obecnie sprzedajemy tam gotowe produkty, zaś będąc dużym graczem, lepiej być blisko rynku. Rozważaliśmy więc budowę zakładów przetwórczych. Plany rozwoju w Rosji były dość zaawansowane, mieliśmy m.in. podpisany list intencyjny z miastem Woroneż. Niestety, spadła konsumpcja w Rosji i nasze moce produkcyjne w Polsce okazały się wystarczające. Poza tym przyszłość tego rynku jest w perspektywie najbliższych paru lat niepewna. Istnieje również ryzyko związane z ogólną sytuacją finansową naszych dystrybutorów. Także pozyskanie finansowania dla tego typu inwestycji w Rosji jest trudne. Dlatego na razie odkładamy tę inwestycję. W przyszłości jednak, nie wcześniej niż za kilkanaście miesięcy, chcemy tam zbudować chłodnie i zakład pakowania, które będą pracować w oparciu o półprodukty i surowce wytwarzane w Polsce. W drugim etapie miałby tam powstać zakład przetwórczy. To także wiąże się ze zbudowaniem odpowiedniej bazy surowcowej. Jest to duże wyzwanie, bo w Rosji jeszcze nie ma zbyt wielu producentów warzyw przemysłowych. To będzie proces rozłożony w czasie.

A jak wygląda sytuacja w Polsce? Jakich wyników spodziewa się Hortex na koniec tego roku obrotowego (trwa od 1 czerwca do 31 maja)?
W Polsce, zarówno w segmencie soków, jak i mrożonek, kryzys nie dał nam się szczególnie we znaki. Co prawda, pod koniec 2008 r. rynek mrożonek odnotował zerową dynamikę wzrostu, ale w tej chwili ten trend się odwrócił i w ciągu ostatnich 12 miesięcy rynek wzrósł o ponad 5 proc. - czyli zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Sprzedaż soków też zwiększa się rocznie o kilka procent. Dlatego zakładamy, że w tym roku obrotowym globalna sprzedaż wzrośnie nam o kilkanaście procent.
Ubiegły rok finansowy zakończyliśmy z kilkunastomilionowym zyskiem netto, mimo 4-proc. spadku przychodów ze sprzedaży.
Osiągnęliśmy w ostatnim roku obrotowym 775 mln zł przychodów ze sprzedaży (po połowie ze sprzedaży soków i mrożonek).

Jakie inwestycje planują państwo w tym roku?
Systematycznie inwestujemy w nasze zakłady, średnio rocznie wydajemy ok. 30-40 mln zł na ten cel. W tym roku jest podobnie. Planujemy zakup kolejnej linii sokowej, która uzupełni nasze moce. Inwestujemy również w samochody i sprzęt I T.
W zeszłym roku wybudowaliśmy nowoczesną chłodnię w Skierniewicach. Do-kończyliśmy tam oczyszczalnię ścieków; podobna inwestycja czeka nas w Rykach. Poza tym cały czas unowocześniamy linie produkcyjne, inwestujemy w infrastrukturę zakładów.

Czy rozważają państwo przejęcia? A może będą chcieli państwo zaistnieć także w nowych kategoriach?
Nie wykluczamy akwizycji. Mogłyby nas zainteresować firmy działające w podobnych obszarach do Horteksu, które mają dobry pomysł i silną markę. Jeśli będzie możliwość rozszerzenia naszej oferty o kategorie związane z przetwórstwem owocowo-warzywnym, to rozważymy ją i jeśli będzie atrakcyjna cenowo, być może skorzystamy z okazji. Na pewno nie musimy kupować sieci dystrybucji, gdyż nasza jest bardzo dobra. Także nie dla dodatkowych mocy produkcyjnych - nasze moce są wystarczające, a nawet jeśli będziemy potrzebować je zwiększyć, to możemy zrobić to bardziej efektywnie poprzez ewentualne rozbudowanie istniejących zakładów. Na razie nie prowadzimy jednak konkretnych rozmów, raczej analizujemy rynek.

Kilka lat temu koncern Pepsi przyglądał się Horteksowi. Dlaczego, mimo zaawansowanych rozmów, nie doszło do porozumienia? Czy obecnie toczą się jakieś rozmowy dotyczące przejęcia państwa firmy?
Nie potwierdzę rozmów z Pepsi czy innymi firmami. Naszym właścicielem jest fundusz, który nie prowadzi żadnych rozmów na temat sprzedaży spółki. Nie ma takiej potrzeby. Poza tym obecne wyceny firm są niskie, to nie jest najlepszy moment dla sprzedawania przedsiębiorstw.

Jakie są trendy na rynku mrożonek? Jakie są prognozy rozwoju w tym roku?
Rynek mrożonych warzyw i owoców w Polsce jest wart ponad 450 mln zł. Nasza firma ma w nim 45 proc. udziałów, drugi gracz, Poltino, ma mniej niż 10 proc, Frosta ma zaledwie kilka procent udziałów.
Najlepiej sprzedającymi się grupami produktów Hortex są: warzywa na patelnię, mieszanki warzywne, warzywa solo oraz zupy. Od kilku lat rozwija się dynamicznie segment warzyw przetworzonych, czyli przede wszystkim właśnie warzywa na patelnię. Wydaje się, że aspekt wygody i zdrowotności zapewnią stały rozwój tej kategorii. Konsumpcja mrożonek w Polsce na głowę wynosi ok. 2 kg. To cały czas o wiele mniej niż w tzw. rozwiniętych krajach Europy, gdzie sprzedaż dochodzi nawet do 8 kg, np. we Francji. Wydaje się, że możliwości zwiększenia sprzedaży są spore.

Jak duża jest sprzedaż koncentratu? Czy w związku z trudnościami zamierzają państwo ograniczać jego produkcję?
Produkcja koncentratu soków owocowych, a szczególnie jabłkowego, przynosi naszej firmie kilka procent przychodów rocznie - to dla nas tylko produkcja uboczna. Nie ryzykujemy: produkujemy tylko wtedy, gdy mamy podpisany kontrakt. Jest to konieczne zwłaszcza teraz, gdy światowe zapasy koncentratu są gigantyczne.
Na pewno nie zrezygnujemy całkowicie z produkcji koncentratu, bo używamy go również do produkcji własnych soków.

oceń
0
0
Podziel się

Opinie (0)

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska