Pomimo nadwyrężonej gospodarki lista klubów wartych ponad miliard dolarów pozostała stabilna. Co więcej, od stycznia zeszłego roku dołączył do niej nowy członek (zwiększając liczbę do 25). Do czterech europejskich klubów piłkarskich, zespołu New York Yankees i 19 drużyn ligi NFL doszedł niemiecki klub Bayern Monachium.
Na szczycie listy po raz drugi z rzędu uplasował się Manchester United z angielskiej Premier League, który posiada rzeszę fanów na całym świecie. W okresie od kwietnia 2008 r. do kwietnia 2009 r. wycena Manchesteru wzrosła o 4 proc. do poziomu 1,87 mld dolarów, a dochody klubu zwiększyły się o 9 proc. Inne warte miliardy kluby piłkarskie to m.in. hiszpańska potęga Real Madrid (1,35 mld dolarów) oraz kluby Premier League - Arsenal (1,2 mld dolarów) i Liverpool, który z niewiele ponad 1 mld dolarów znalazł się tuż za pierwszą dziesiątką.
W ubiegłym roku kryzys gospodarczy różnie odbił się na poszczególnych ligach sportowych. Europejska piłka nożna zasadniczo uniknęła recesji dzięki długoterminowym kontraktom na transmisję meczy i kontraktom reklamowym. W okresie 12 miesięcy do kwietnia zeszłego roku kluby zyskały 7,7 proc., czyli 42 mln dolarów na drużynę.
Dlaczego? Rob Tilliss, prezes nowojorskiej firmy Inner Circle Sports zajmującej się fuzjami i przejęciami w branży sportowej, wyjaśnia że
sport jest o wiele głębiej zakorzeniony w Europie niż typowe amerykańskie dyscypliny po drugiej stronie Atlantyku.
- Pomimo recesji wielu fanów nadal kupuje bilety - dodaje.
Recesja jest bardziej widoczna w USA, gdzie dotknęła wszystkie klasy. Najmniej problemów mieli najbogatsi - większość najwyżej wycenianych drużyn lig NFL, NBA, MLB i NFL zachowała dotychczasowy poziom dochodów lub powiększyła go, natomiast przyrost ujemny odnotowali najbiedniejsi i klasa średnia. W lidze NFL, gdzie średnia wycena drużyny spadła o około pół procenta, 10 najbogatszych zespołów zyskało na wartości łącznie 164 mln dolarów. Reszta ligi straciła łącznie 303 mln dolarów. W pierwszej dziesiątce uplasowało się sześć
klubów ligi NFL, na czele z Dallas Cowboys i Washington Redskins.
Kryzys klasy średniej odczuła Major League Baseball, w której bogate kluby pomagają biednym, dzieląc się z nimi dochodami. Wzrost wyceny widoczny był na pierwszych sześciu pozycjach i na siedmiu miejscach z ostatniej dziewiątki. Na wartości straciły drużyny ze środka - kluby takie jak Atlanta, San Francisco, Texas i Cleveland.
- Pomniejszy klub łatwiej jest ożywić, ponieważ może on pozyskać młodych (i tanich) chłopaków, którzy będą razem nieźle grali - twierdzi Tilliss. Przykład: Florida Marlins, który postawił na młodych i tanich i utrzymywał ich przez większą część sezonu za niskie wypłaty, zanotował wzrost wyceny o 8 proc. Zespół San Francisco Giants, który ciągle próbuje odbudować swoją tożsamość po odejściu głównego gracza Barry'ego Bondsa, zmontował zespół weteranów i stracił na wartości 5 proc.
Z zespołów baseballowych w klubie miliarderów rezyduje tylko zespół New York Yankees, który zarabia krocie dzięki kontraktom z telewizjami kablowymi i nowiuteńkiemu stadionowi.
Natomiast w lidze NBA recesja obeszła się ze wszystkimi równo - na złą drogę zeszła większość drużyn. Wartość zespołu obecnych mistrzów, Los Angeles Lakers, spadła o 6 mln dolarów do poziomu 607 mln dolarów, jednak ciągle pozostaje on na pierwszym miejscu przed New York Knicks, którzy stracili jeszcze więcej. Nic dziwnego, że uzależniona od kontraktów sponsorskich
liga poniosła dotkliwsze straty niż inni. W ciągu ostatnich dziesięciu lat stała się bardziej ekskluzywna - podnoszono nieustannie ceny biletów oraz koszty wynajmu luksusowych lóż.
Na stabilnym poziomie utrzymały się wyceny drużyn ligi NHL - drużyny wzrosły na wartości o średnio 1,2 proc. Jednak także tu rozegrała się walka klas. Pierwsze cztery miejsca wzrosły na wartości, natomiast wszystkie pięć ostatnich odnotowało spadki.
Tom Van Riper
Forbes