Tuż przed Nowym Rokiem podwójny agent jordański wszedł do sali gimnastycznej w amerykańskiej bazie w afgańskiej prowincji Chost i zdetonował ukryte pod ubraniem materiały wybuchowe, zabijając siedmiu Amerykanów pracujących dla Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA). Terrorysta, który pracował zarówno dla brutalnej grupy Haqqanich, jak i CIA, dokonał najbardziej krwawego zamachu na agencję od 1983 r., kiedy w trakcie bombardowania ambasady w Bejrucie zginęło ośmiu pracowników agencji.
Kilka dni wcześniej terrorysta-samobójca z Nigerii został rozbrojony na pokładzie lotu linii Northwest Airlines z Amsterdamu do Detroit po tym, jak nie udało mu się zdetonować materiałów wybuchowych, które miał wszyte w bieliznę.
O ile pasażerski lot do USA i baza wojskowa w ogarniętym wojną kraju są diametralnie różne pod względem poziomu ryzyka, to ostatnie wydarzenia pokazują, że żadne miejsce nie jest stuprocentowo bezpieczne. Pomiędzy nimi jest kilkadziesiąt innych krajów, gdzie
niebezpieczeństwo jest częścią życia codziennego.
Listę najniebezpieczniejszych krajów świata otwiera Afganistan. Pomimo obecności tysięcy ochroniarzy i wojskowych (USA ma tam wysłać kolejne 20 tys. osób), niektóre części kraju są siedliskiem przemocy. Jest to m.in. pogranicze z Pakistanem, gdzie niemal każdy mieszkaniec posiada do ochrony jakiś rodzaj broni automatycznej.
Wieloletnie walki plemienne, korupcja polityczna i, co ironiczne, zwiększona obecność wojska przyczyniły się wspólnie do tego, że przemoc w Afganistanie nie dotyczy wyłącznie kilku prowincji, m.in. w południowo-wschodniej prowincji Chost, ale przenosi się na inne regiony, np. na północ, które były wcześniej uważane za bezpieczne. Coraz popularniejszym obiektem ataków terrorystycznych są także drogi tranzytowe wojska i prywatnych dostawców. Im więcej budowanych jest dróg, tym bardziej przemoc rozszerza się na obszary, na których nie ma sił ochronny.
Ed Daly, dyrektor mieszczącej się w Maryland firmy iJet zajmującej się oceną ryzyka, twierdzi, że zwiększona liczba ataków na oddziały zagraniczne i cywilów poza tradycyjnie niebezpiecznym regionami zamieszkałymi przez plemiona pasztuńskie sugeruje, że sytuacja w Afganistanie może się tylko pogarszać.
- Korupcja polityczna podsyca niezadowolenie wśród Afgańczyków - twierdzi Claudine Fry, analityk z londyńskiej firmy Control Risk, która także zajmuje się oceną ryzyka. Afgańczyków są coraz bardziej niezadowoleni, ponieważ rząd i przywódcy polityczni nie przeprowadzili obiecywanych reform. Fry zauważa, że część mieszkańców zaciąga się za wynagrodzeniem w szeregi Talibów.
Co kryją liczby?
Aby ustalić listę najniebezpieczniejszych
krajów na świecie, zebraliśmy rankingi opracowane przez firmy iJet i Control Risks, przypisując równą wagę obu zestawom danych. Obie firmy stworzyły swoje rankingi w oparciu o wskaźniki przestępczości, ochrony policyjnej i niepokojów społecznych, a także ryzyko terroryzmu i porwań oraz wskaźnik stabilności geopolitycznej. Gdy wynik był równy większą liczbę punktów przypisywaliśmy temu krajowi, przed wyjazdami do którego ostrzegał ostatnio Amerykański Departament Spraw Wewnętrznych. Wyeliminowaliśmy wszystkie kraje, które nie pojawiły się na co najmniej dwóch z powyższych trzech list.
Na trzecim miejscu naszej listy uplasowała się Somalia, która, podobnie jak Afganistan, boryka się z rozszerzaniem się przemocy. Kraj ma problem z piratami i próżnią polityczną - od niemal 15 lat nie ma normalnie funkcjonującego rządu. Z tych dwóch powodów pozostaje jednym z najniebezpieczniejszych miejsc na kuli ziemskiej. Wojskowa reakcja świata na problem piractwa wydaje się niedostateczna, więc niesławni somalijscy piraci wypuszczają się coraz dalej na wody, gdzie coraz trudniej jest ich złapać.
Jak podaje morska misja wojskowa UE, w ubiegłym roku liczba ataków spadła, jednak Rahwa Tesfay, analityk iJet, uważa, że piraci tylko "zmienili terytoria“, przenosząc się na miejsca takie jak Seszele, wyspy na Oceanie Indyjskim odwiedzane chętnie przez turystów.
- Piractwo będzie nadal istnieć, a nawet się nasilać - twierdzi Tesfay. - Jest to lukratywny interes, a nie ma skutecznej reakcji wojskowej.
Atrakcyjne, choć niebezpieczne
Dobrze wiadomo, że Irak, Pakistan i Jemen, które znajdują się na szczycie naszej listy, są wyjątkowo niebezpieczne, a jednak, jak podają iJet i Control Risks, w Afganistanie wciąż jest dużo turystów. Liczba osób podróżujących co roku do każdego z tych krajów wciąż nie spada.
Obie firmy nie są w stanie przedstawić liczby obywateli zagranicznych mieszkających lub pracujących w tych krajach. W Kabulu mogą to być tysiące osób z Chin, Indii, Afryki i Europy, które przyjechały nie z wojskiem lub organizacjami pozarządowymi, ale z firmami, które prowadzą tam działalność. Do napływu obcokrajowców, którzy są gotowi ryzykować swoje życia w zamian za duże pieniądze, przyczyniają się olbrzymie kontrakty na budowę infrastruktury i wydobycie surowców naturalnych.
Przeprowadzając się do niebezpiecznego kraju, obcokrajowcy poświęcają nie tylko własne
bezpieczeństwo, ale także normalne życie. Mieszkają na ogół w pensjonatach lub hotelach, gdzie bezpieczeństwo zapewniają im pracodawcy. W Kabulu jest kilka restauracji, które oprócz potraw afgańskich, serwują dania kuchni chińskiej, hinduskiej lub włoskiej, jednak poza tym życie nocne nie istnieje. Po 23 nic się nie dzieje, a chodzenie po mieście nie jest bezpieczne. Większość rozsądnych osób zwyczajnie nigdzie nie wychodzi. Jeszcze rozsądniejsze jest pozostanie w domu.
Parmy Olson
Forbes