Urząd Komisji Nadzoru Finansowego napisał w środę w swoim
komunikacie, że sytuacja na rynku finansowym i bankowym nie może
być wykorzystywana przez banki do zwiększenia rentowności portfela
kredytowego kosztem klientów, np. poprzez podwyższanie marż albo
rozszerzanie spreadów walutowych.
W ten sposób urząd
KNF zareagował na doniesienia mediów, że
niektóre banki żądają od swoich klientów m.in. dodatkowych
zabezpieczeń, albo próbują podnieść marże.
Radca prawny z kancelarii Grynhoff Woźny Maliński, Krystian
Szostak wyjaśnił w czwartek PAP, że w sytuacji, gdy spada relacja
wartości zabezpieczenia, czyli nieruchomości, do wartości kredytu,
bank może realizować uprawnienia przewidziane w umowie.
Może np. zażądać dodatkowych zabezpieczeń, a jeżeli klient
takich zabezpieczeń nie przedstawi, może wypowiedzieć umowę -
ostrzega Szostak. Jego zdaniem, pozycja klienta jest inna, gdy
bank powołuje się na wzrost wartości kredytu i inna, gdy
przedstawia argument związany ze spadkiem wartości nieruchomości.
Wzrost wartości kredytu łatwo zweryfikować. Jeżeli umowa jest
jasno skonstruowana, to sytuacja klienta jest nieciekawa. Przed
koniecznością ustanowienia dodatkowego zabezpieczenia klient może
się bronić np. twierdzeniem, że wartość jego nieruchomości także
wzrosła. W dzisiejszych czasach mogłoby to być jednak
problematyczne. Jeżeli bank powoływałby się na spadek wartości
nieruchomości, to klient musiałby wykazać, że spadek ten nie
nastąpił - powiedział.
Radca prawny z "Centrum Prawa Konkurencji" Elżbieta Modzelewska-
Wąchal jest zdania, że żądania banków dodatkowego zabezpieczenia
naruszają prawa konsumentów.
Jest to grupa szczególnie chroniona. Prawo polskie,
implementując prawo wspólnotowe, gwarantuje wysoki poziom ochrony
interesów konsumentów - powiedziała. Według niej, konsument
powinien znać wszelkie obciążenia i ryzyka wynikające z
zawieranych umów.
Działania banków prowadzą do tego, że konsumenci, którzy w
dobrej wierze zawierali umowy, znając swoje prawa i obowiązki, w
tym obciążenie, nagle mogą zostać dotknięci całkowitą zmianą
polityki banku i zwiększeniem obciążeń - uważa mecenas.
Eksperci są zgodni, że bank nie może jednostronnie podnieść
marży, jeśli umowa na to nie pozwala i przewiduje np. stałą marżę.
Może natomiast wystąpić do klienta z wnioskiem o zgodę na zmianę.
"Wniosek nie zobowiązuje drugiej strony do jego uwzględnienia. Do
zmiany marży oczywiście nie dojdzie, jeśli druga strona się na to
nie zgodzi" - zwraca uwagę mec. Szostak.
Według niego, klient musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chce
ryzykować "starcie" z bankiem, czy też zgodzi się na podwyższenie
marży, co może odsunąć ryzyko wypowiedzenia umowy kredytowej.
Byłbym tu bardzo ostrożny. Zgadzając się na podwyższenie marży
oczekiwałbym ze strony banku, że np. zobowiąże się on w umowie do
niewypowiadania kredytu w przypadku, gdy wartość zabezpieczenia
spadnie w relacji do wartości zobowiązań klienta. Chodzi o to, by
w zamian za ustępstwo uzyskać stabilizację, np. gwarancję, że za
miesiąc bank nie wystąpi o podwyższenie zabezpieczenia - radzi
prawnik.
Jeżeli bank wbrew umowie wypowie kredyt, to takie działanie
będzie podlegać ocenie sądu. Trzeba jednak pamiętać o istotnym
zagrożeniu. Jeżeli bank wypowiada umowę kredytową, to u klienta
bardzo szybko zjawia się komornik, który zajmuje nieruchomość,
majątek, wynagrodzenie itp. Bank ma potężne instrumenty, które
może wykorzystać - np. bankowy tytuł egzekucyjny - dodaje.
Jego zdaniem, polskie prawo stawia banki w uprzywilejowanej
sytuacji nie tylko w relacjach z klientami indywidualnymi, ale
także w relacjach z przedsiębiorcami.
Jeżeli w celu ochrony własnych interesów bank podwyższy marże,
to jest to ewidentna zmiana warunków umowy. To nie powinno być
potraktowane jako legalne - uważa mec. Modzelewska-Wąchal.
Zaznaczyła, że klauzule umowne muszą jasno mówić, w jakich
warunkach banki mogą wykorzystać swoje dodatkowe uprawnienia.
Poinformowała, że w Polsce "niestety nie ma tzw. uprzedniej
kontroli umów" przedstawianych przez banki. Kontrola następuje
dopiero, gdy pojawia się problem.
Mamy swobodę prowadzenia działalności gospodarczej, banki na
własne ryzyko kształtują treść ogólnych warunki umów. Jeżeli
stosują nierównoprawne warunki naruszające interesy konsumentów,
to podlega to kontroli Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów bądź
Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów - powiedziała.
Szef Komisji Nadzoru Finansowego Stanisław Kluza powiedział w
czwartek w TVP 1, że spadek wartości relacji kredytu do
zabezpieczenia nie oznacza zmniejszenia zdolności kredytowej
klienta.
Bank nie może wymagać (zgody na podwyższenie marży -
PAP), tylko może poprosić. A klient może prośbę przyjąć, albo
odmówić - oświadczył Kluza.