wp.pl | 03.07.2008 | 15:38
zastępca redaktora naczelnego "Gazety Prawnej"
Dla kogo własna działalność jest lepsza od etatu? Kiedy i jak działać na rzecz byłego pracodawcy, by fiskus nie zakwestionował prawa do samozatrudnienia, a przedsiębiorca mógł korzystać z preferencji podatkowo-ubezpieczniowych?
Zbigniew Biskupski z Gazety Prawnej mówi na temat zalet przemawiających za zamianą stosunku pracy na działalność gospodarczą, omawia pułapki, w które może wpaść osoba dokonująca takiej zamiany, oraz podaje praktyczne wskazówki, jak takich pułapek unikać.
Słyszałem, że od nowego roku dotacja na założenie własnej firmy wyniesie 18 tys. zł. Czy wcześniej muszę być zarejestrowany jako bezrobotny i jak długo musi prosperować moja własna firma?
Są różne formy wspierania osób, które rozpoczynają działalność gospodarczą. Ta akurat dotyczyć ma osób, które są obecnie bezrobotnymi, a więc siłą rzeczy nie prowadzącymi działalności gospodarczej.
Mam pomysł na własną działalność - jednak nie bardzo wiem, od czego zacząć w kwestiach prawnych. Czy mogę się ubiegać o jakieś dotacje (będąc nie zarejestrowaną w urzędzie pracy) - jakie? Od czego powinnam zacząć, co powinnam zrobić - a co niekoniecznie?
By ubiegać się o dotację, dofinansowanie czy jakąkolwiek inną pomoc, trzeba mieć nie tylko biznesplan, ale i być już podmiotem gospodarczym. Oznacza to, że trzeba zacząć od zarejestrowania firmy. Dobry pomysł na biznes może być sam w sobie kapitałem, może więc poszukać wspólnika z pieniędzmi, który ma kapitał, a nie ma pomysłu.
Nie trzeba przy tym szukać innej osoby; są fundusze inwestycyjne, które w takich sytuacjach mogą zaoferować kapitał, wchodząc w to przedsięwzięcie.
Komu opłaca się samozatrudnienie, a komu nie? Pytam o wielkość zarobków.
Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Trzeba analizować konkretną sytuację. Generalnie opłaci się każdemu, kto zarabia powyżej 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia, bo jeśli nawet nie zyska na samym podatku, to przynajmniej będzie płacił niższe składki ZUS. Gdy można wybierać między podatkiem liniowym (19 proc.) a według skali, w 2008 r. podatek liniowy opłaci się osobie, która w ciągu roku uzyska czysty dochód z działalności (po odliczeniu kosztów i obowiązkowych składek ZUS) w wysokości co najmniej 4 tys. zł miesięcznie. Ale gdy ma niepracującego małżonka, to ta kwota jest w podwójnej wysokości. Generalnie trzeba po prostu dokładnie przeliczyć, ile na rękę mam teraz, a ile będę mieć, gdy przejdę na samozatrudnienie.
Od 10 lat pracuję jako samozatrudniony. Mam podpisaną umowę na świadczenie usług transportowych. W ciągu tych 10 lat nie mogłem skorzystać z urlopu, nie mówiąc już o opiece lekarskiej. Pracuję po 13 godzin dziennie. Czy są jakieś plusy samozatrudnienia?
W Pana przypadku plusem jest to, że może Pan wrócić na etat, skoro nie jest Pan zadowolony ze swojej sytuacji; w tej chwili pracodawcy z tej branży poszukują pracowników. A kwestie urlopowe, socjalne itp. trzeba negocjować w umowie. Nic nie stoi na przeszkodzie, by kontrahent płacił także za urlop.
Jaką formę zatrudnienia proponowałby Pan matce samotnie wychowującej dziecko? Czy taka matka dużo traci na samozatrudnieniu, czy też nie ma to żadnego znaczenia?
Na pewno nie proponowałbym podatku liniowego od działalności, bo jest on równoznaczny z utratą prawa do rozliczenia rocznego PIT na zasadzie osoby samotnie wychowującej dziecko. Tylko przy bardzo wysokich dochodach, ponad 8 tys. netto miesięcznie, miałby on sens. A reszta zależy od konkretnych okoliczności. Na pewno samozatrudnienie daje dużo większą niezależność, co dla osoby wychowującej dziecko ma znaczenie (choć podobne efekty dać może telepraca). Proszę pamiętać, że samozatrudnienie to nie tylko działalność gospodarcza, ale i działalność wykonywana osobiście. Tą są umowy cywilne z prawem do zryczałtowanych kosztów uzyskania przychodów. Takie rozwiązanie, moim zdaniem, także warto w Pani sytuacji przeanalizować.
Tylko sześć banków wprowadziło do oferty rachunki powiernicze, na które docelowo powinny trafiać wpłaty pochodzące od osób kupujących mieszkania od dewelopera. Prawdziwym problemem może okazać się otwarcie rachunku z gwarancją. Banki albo czekają na moment, kiedy deweloperzy nie będą już mogli uniknąć posiadania rachunków, albo uznały ten produkt za mało atrakcyjny.