Banki nie mogą upaść. Polacy nie mogą wybierać

Po raz kolejny państwo twierdzi, że dba o obywateli, a tak naprawdę chroni własne interesy. Zmiany w zasadach udzielania kredytów hipotecznych nie są korzystne ani dla kredytobiorców, ani dla banków, za to skorzysta na nich budżet państwa.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Banki nie mogą upaść. Polacy nie mogą wybierać
(AFP, Fot: Fabrice Coffrini)
WP

1 lipca zaczął obowiązywać punkt szósty Rekomendacji S, zbioru zaleceń Komisji Nadzoru Finansowego, do których muszą się stosować banki, udzielające kredytów hipotecznych. Najważniejsza zmiana jest taka, że zdecydowana większość z nas może zapomnieć o zaciągnięciu kredytu w euro czy franku szwajcarskim. Od teraz kredyt hipoteczny można dostać tylko w tej walucie, w której zarabiamy.

Kowalski na etacie w Polsce może zapomnieć o dołączeniu do grona frankowców lub zadłużonych w euro, którzy korzystają z rekordowo niskich stóp procentowych. Jest skazany na widzimisię RPP, której przewodniczącym jest Marek Belka. W zamian przeciętny polski kredytobiorca zyska bezpieczeństwo od wahań kursów walutowych. Sęk w tym, że kredyty w złotych były dostępne na rynku od zawsze i każdy, komu zależało na bezpieczeństwie, mógł je wybrać. Teraz możliwości wyboru nie ma.

Bezpieczeństwo? Jakie bezpieczeństwo!

WP

Niby jest to zmiana neutralna, wszak w ostatnim czasie banki i tak już nie udzielały kredytów walutowych. Ale co do zasady jest to zmiana bardzo niepokojąca. Państwo (Komisja Nadzoru Finansowego to centralny organ administracji państwowej pod nadzorem premiera) znów uznało, że Polacy są za głupi, by decydować o własnych pieniądzach.

Czytaj także: Banki muszą zostać ukarane, uważa... bankowiec »

Podobnie było w przypadku otwartych funduszy emerytalnych. Choć wielu Polaków dobrowolnie wybrało oszczędzanie w ramach II filaru, władza i tak uznała, że wie lepiej i środki z OFE przekazała do ZUS. Wtedy również premier argumentował, że na sercu leży mu bezpieczeństwo przyszłych emerytów,a tak naprawdę chodziło o tymczasowe zasypanie deficytu budżetowego. Podobne motywy stoją za wprowadzeniem rekomendacji S.

No chyba, że.. budżetu

WP

Choć przedstawiciele państwa mogą uważać Polaków za finansowych debili, to sam ten fakt nie wystarczyłby do wprowadzenia zakazu udzielania kredytów walutowych. Władza nie byłaby skora do ingerencji w interesy banków, gdyby nie czuła bezpośredniego zagrożenia.

Obecna sytuacja frankowców nie jest jeszcze tragiczna, a często wciąż lepsza od osób zadłużonych w polskim złotym. Wyobraźmy sobie, że kurs szwajcarskiej waluty rośnie, a klienci banków masowo przestają spłacać kredyty. Banki przejmują domy, ale same mają problem z ich sprzedażą na nasyconym rynku nieruchomości (dokładnie jak ma to teraz miejsce w Portugalii i nieco w mniejszym stopniu w Hiszpanii). Przy odpowiednio dużej skali zjawiska może to doprowadzić do bankructwa banków. Problem w tym, że „banki są zbyt duże, by upaść”.

W efekcie zobowiązania banków zostałyby przejęte przez państwo, które musiałoby egzekwować raty od klientów, będących jednocześnie wyborcami. To ziszczenie koszmaru każdej partii politycznej. Udźwignięcie złych kredytów walutowych byłoby gigantycznym obciążeniem dla budżetu, co bardzo ograniczałoby swobodę prowadzenia polityki.

Spirala zniewolenia

WP

Czy w związku z tym zakaz udzielania kredytów walutowych to uzasadnione działanie? Przy obecnym stanie świadomości finansowej społeczeństwa można znaleźć argumenty na jego obronę. Zdecydowanie gorsze jest jednak to, że umacniamy chorą sytuację, w której obywatel przestaje być odpowiedzialny za własne czyny, a w razie niepowodzenia wyciąga rękę do państwa.

Zaciągnięcie kredytu na zakup domu to poważna decyzja, która wiąże się z wielkim ryzykiem. W ciągu 25 lat możemy stracić pracę, zdrowie, a nawet życie. Małżeństwo może się rozpaść, a rynek nieruchomości załamać. Jednak zakazanie ludziom podejmowania ryzyka w drastyczny sposób ogranicza wolność jednostki. Jednocześnie państwo utwierdza się w roli opiekuna, który prowadzi obywatela za rączkę i ociera łzy w przypadku niespodziewanych zdarzeń. Władza w ten sposób przyjmuje na siebie coraz większe zobowiązania. W przypadku powodzi, nowego Amber Gold czy krachu na giełdzie obywatele znów wyciągną ręce po pieniądze. I będą mieli rację, skoro nikt nie wymaga od nich racjonalnego planowania i odpowiedzialnego myślenia.

Aby uniknąć takiej sytuacji, państwo będzie uchwalać coraz bardziej orwellowskie prawa, ograniczając obywatelom możliwość podejmowania decyzji i popełniania błędów. A to doprowadzi do wielu absurdalnych skutków ubocznych. W przypadku rekomendacji S widzimy, że Polak zarabiający w Wielkiej Brytanii będzie miał problem z kupieniem domu na kredyt w ojczyźnie, bo kredyt w funtach jest w Polsce dostępny tylko w jednym banku. Pracujący na platformach wiertniczych w Norwegii będzie miał jeszcze gorzej, bo kredytów w koronie nie udziela nad Wisłą nikt. To by było tyle, jeśli chodzi o zachęcanie imigrantów do powrotu do ojczyzny.

Czytaj także: Kredyt we franku nie taki straszny »

WP
Polub WP Finanse
WP
WP