Będą kontrole w Dino. Związkowcy podali szczegóły
Główny Inspektorat Pracy przeprowadzi kontrole warunków pracy w sieci sklepów Dino. To reakcja na wniosek Międzyzakładowej Organizacji OPZZ Konfederacja Pracy. Związkowcy domagają się m.in. podwyżki o 900 zł oraz wprowadzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych.
"Pragnę zapewnić, iż wspieramy wszelkie inicjatywy zmierzające do szeroko pojętego poszanowania prawa pracy, w szczególności poprawy bezpieczeństwa i ochrony zdrowia w gospodarce narodowej, w tym w placówkach handlowych - tak istotnych z perspektywy zaopatrzenia ludności m.in. w artykuły pierwszej potrzeby" - wskazuje Jarosław Leśniewski, zastępca Głównego Inspektora Pracy, w piśmie, które związkowcy opublikowali na Facebooku.
Kolejka do kebaba w Warszawie. Oto "efekt Książula"
W dalszej części czytamy, że z uwagi na charakter zgłaszanych nieprawidłowości instytucja "dołoży wszelkich starań, aby kontrole wybranych marketów sieci Dino Polska S.A. zostały zainicjowane w okresie zimowym 2026 r.".
Leśniewski zapewnia, że po analizie przewodniczący związkowców otrzyma informacje na temat "rodzaju i skali ujawnionych naruszeń przepisów oraz podjętych działań".
Pracownicy Dino bez świadczeń. Chcą 900 zł podwyżki
Związkowcy relacjonują, że zarząd Dino milczy, więc postanowili rozpocząć spór zbiorowy, w którym firma ma obowiązek prawny, aby negocjować.
Ich wątpliwości wzbudziły trzy kwestie. Jak relacjonują, w sieci marketów nie ma Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Jest on obowiązkowy w firmach zatrudniających co najmniej 50 osób. Związkowcy domagają się jego wprowadzenia od 1 stycznia 2026 r.
Wśród postulatów pojawiła się też podwyżka wynagrodzenia o 900 zł również od początku przyszłego roku. Dodatkowo związkowcy żądają zwiększenia zatrudnienia na stanowiskach niemenadżerskich o 30 proc.
Spór może zakończyć się porozumieniem… albo strajkiem - czytamy we wpisie OPZZ Konfederacja Pracy w Kauflandzie, Biedronce, Dino, ALDI i Rossmann.
Skarżą się na warunki pracy w Dino
Jak już informowaliśmy, pracownicy Dino alarmują o trudnych warunkach. - Jak tylko ktoś przyjdzie, to po miesiącu, najdalej dwóch rezygnuje, a jego obowiązki spadają na resztę zespołu i nie mamy za to żadnych dodatków - przyznał w rozmowie z portalem bankier.pl pan Piotr, pracownik sklepu Dino, w jednej z miejscowości na Pomorzu Zachodnim.
- Na sklepie ustawione jest odgórnie 19 stopni C, bez możliwości zmiany przez pracowników tam pracujących. Przy włączonych chłodniach, np. nabiałowej, temperatura waha się w okolicy 15 stopni. Dlatego wiele osób bardzo często choruje albo chodzą chorzy do pracy, ponieważ nie mogą sobie pozwolić na dłuższe L4 – stwierdziła pani Martyna.