wp

Dyskont Czerwona Torebka - powstaje konkurencja dla Biedronki i Lidla

Założyciel hurtowni Eurocash, Biedronki i Żabki otwiera kolejną sieć handlową. Pierwsze pilotażowe placówki marki Dyskont Czerwona Torebka zostaną otwarte jeszcze w tym roku - informuje portal dlahandlu.pl. Szykuje się emocjonującą walka o klienta, bo Mariusz Świtalski już kilka razy udowadniał, że na handlu zna się doskonale.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Dyskont Czerwona Torebka - powstaje konkurencja dla Biedronki i Lidla
(czerwonatorebka.pl)

Spółka już zastanawia się, gdzie powstaną pierwsze sklepy, za pośrednictwem swojej strony internetowej poszukuje też odpowiednich gruntów w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców. Zainwestowanie w kolejną sieć handlową umożliwia Świtalskiemu wygaśnięcie zakazu konkurencji z właścicielem Biedronki Jeronimo Martins.

Roland Czechmanowski, dyrektor finansowy Czerwonej Torebki S.A., powiedział, że wszystkie realizowane przez firmę projekty są bardzo perspektywiczne i przyniosą spodziewany, wysoki zwrot z inwestycji w kolejnych okresach.

wp

Na rynku dyskontów nowy format będzie musiał konkurować przede wszystkim ze sklepami Biedronka (2,2 tys. sklepów), Lidl (500 sklepów) i Netto (300 sklepów).

Dla właściciela Czerwonej Torebki to jednak nie pierwszyzna. Mariusz Świtalski jest bowiem założycielem takich sieci, jak Biedronka czy Żabka. Zresztą z Portugalczykami z Jeronimo Martins robił już interesy dwa razy.

W 1993 roku olbrzymią sieć hurtowni Elektromis Świtalski przekształcił w Eurocash i zaczął sprzedawać żywność. Wtedy po raz pierwszy dobił targu z mało znaną firmą z Portugalii. Świtalski sprzedał im hurtownie, a za uzyskane z transakcji pieniądze zaczął budować sieć sklepów Biedronka - pierwsze w Polsce dyskonty. Eksperci przyznają, że ten pomysł wyprzedzał poczynania rywali o dobrych kilka lat.

Gdy zagraniczne sieci budowały u nas supermarkety i hipermarkety z półkami uginającymi się od towarów, Świtalski postawił na wystawienie w dużym sklepie samoobsługowym zwykłych palet z towarem. Jego zdaniem Polaków nie było wtedy jeszcze stać na takie sklepy. W trzy lata miał ponad 220 sklepów. Wtedy po raz kolejny zdecydował się sprzedać biznes firmie Jeronimo Martins.

wp

- Trudno stwierdzić czy Biedronka była jego największym sukcesem czy największą porażką. Gdyby jej nie sprzedał, zapewne byłby dziś miliarderem, ale nie w złotych tylko w euro - mówi Wirtualnej Polsce jeden z ekspertów handlu detalicznego.

Świtalski po sprzedaży dyskontów nie poszedł na emeryturę. Założył firmę Kuchnia Polska, która skupiła takie marki jak Stovit czy Elmilk. Od handlu też nie uciekł. Zaczął tworzyć nową sieć handlową, którą nazwał Żabka. Małe sklepy miały być alternatywą dla supermarketów, zazwyczaj wtedy jeszcze leżących z dala od osiedli mieszkaniowych. Świtalski do 2000 roku otworzył w całym kraju ponad 400 placówek. Gdy zaczęło brakować mu kapitału na dalszy rozwój, do spółki dołączył fundusz inwestycyjny AIG.

W 2005 roku prasa zaczęła pisać o problemach ajentów Żabki. Sklepy działają w dość skomplikowanej strukturze. Nieruchomości należą do spółki Żabka Polska, ale poszczególnymi placówkami zarządzają osoby prywatne. Często byli to właściciele sklepów, którzy sprzedali lokal, zmienili logo i podpisali kontrakt ajencki z Żabką.

Umowy dawały niemal władzę absolutną sieci handlowej. Część ajentów skarżyła się, że co innego mówiono na szkoleniu, a co innego później podpisali. Problemem były na przykład weksle in blanco, z których Żabka mogła skorzystać, gdy sklepikarz chciał zrezygnować z biznesu.

wp

Świtalski kolejny raz postanowił znaleźć kupca na trzecią już w swoim życiu sieć handlową. Jego partner biznesowy fundusz AIG znalazł inny fundusz - czeską Pentę, która znana był dotychczas głównie z inwestowania w bukmacherkę. Za sieć Żabka w 2007 roku zapłaciła 0,5 mld zł.

Podobnie jak w przypadku Biedronki, gdy Świtalski zostawił sieć, ta jeszcze dynamiczniej zaczęła rosnąć. Przed kilkoma dniami otworzono 3000. sklep, a firma wciągu najbliższego półtora roku chce przebić granicę 4000 placówek.
Po sprzedaży Żabki, Świtalski założył dwa zamknięte fundusze inwestycyjne: Świtalski&Synowie FIZ oraz Sowiniec FIZ, które działają na rynku nieruchomości. Koncentrują się na poszukiwaniu działek, na których można później postawić supermarket lub dyskont. Podobno większość tych gruntów przejmuje Biedronka, a sam Świtalski w ramach franczyzy prowadzi ok. 20 dyskontów.

Poza tym od 2009 roku biznesmen kolejny raz wprowadza nieznany dotąd w Polsce format handlowy. Przez kilka lat szukał lokalizacji dla małych pasaży, w których sprzedawać mogliby obok siebie lokalni przedsiębiorcy i duże sieci handlowe. Pierwszą Czerwoną Torebkę otworzył w 2011 roku.

- Obecnie na terenie kraju działalność handlową prowadzi 59 pasaży Czerwona Torebka. Sześć obiektów znajduje się w budowie. Spółka rozpatruje kolejnych kilkadziesiąt lokalizacji pod kątem ekspansji sieci - informuje Lidia Mączyńska z biura prasowego firmy.

wp

Docelowo Świtalski chce mieć aż 4500 pasaży. Poza tym skupuje też mniejsze sieci handlowe, a na początku maja podpisał dokumenty w sprawie przejęcia za 51 mln zł sklepu internetowego Merlin.pl. Świtalski w pasażach Czerwonej Torebki chce otworzyć księgarnie pod marką jednej z najważniejszych polskich marek e-commerce. Gdyby w każdym pasażu powstał też dyskont, problem by miały wszystkie największe sieci handlowe w kraju. W każdym razie ostra konkurencja to dobra wiadomość dla klientów; będzie więcej promocji, wyprzedaży, w sumie więc powinno być taniej.

Polub WP Finanse
wp
wp
wp