Kary za parkowanie przed sklepem. Płacić? Prawnik wyjaśnia
Wielu kierowców po powrocie z zakupów znajduje za wycieraczką wezwanie do zapłaty za brak biletu parkingowego. Czy rzeczywiście należy uiścić tę opłatę? Radca prawny Karol Hojda wyjaśnia, jakie kroki powinny zostać podjęte w takiej sytuacji.
Płatne parkingi przy marketach często sprawiają problemy kierowcom, którzy nie pobiorą biletu. Jak wyjaśniła na swoim blogu Kancelaria Radcy Prawnego Karola Hojdy, cytowana przez "Auto Świat", zamiast mandatu otrzymują oni wezwanie do zapłaty, które w rzeczywistości jest jedynie prośbą o uregulowanie należności.
Oznacza to, że nie jest to grzywna nałożona przez uprawniony organ, lecz żądanie uregulowania należności.
Hit świąt za 250 zł. Te choinki kupują Polacy. "Przebitka dwa razy"
Kary za parkowanie pod dyskontami
Kancelaria Radcy Prawnego Karola Hojdy zaleca, by nie podawać swoich danych osobowych w odpowiedzi na takie wezwanie. Prawnik radzi, by nie podawać imienia, nazwiska ani adresu w korespondencji, a pola te pozostawić puste lub wypełnić przypadkowymi znakami.
W niektórych wezwaniach pojawia się także sugestia o konieczności wskazania osoby prowadzącej pojazd. Taki obowiązek może nałożyć wyłącznie policja lub Inspekcja Transportu Drogowego, natomiast zarządca parkingu może o dane jedynie poprosić, a kierowca nie musi na taką prośbę odpowiadać.
Prawnik wyjaśnia, że nawet jeśli zarządca ustali dane właściciela pojazdu za pomocą CEPiK i wyśle oficjalne pismo, nadal nie oznacza to, że "sprawca" został wskazany.
W odpowiedzi na takie pismo kancelaria rekomenduje, by wyraźnie zakomunikować brak zgody na roszczenie, zażądać przesłania podpisanej umowy i faktury za rzekomą usługę, a także złożyć sprzeciw wobec potencjalnego wpisu do rejestru dłużników. Warto również wyrazić sprzeciw dotyczący przetwarzania danych osobowych i domagać się ich usunięcia.
Choć zarządcy parkingów potrafią przez wiele tygodni rozsyłać kolejne pisma, grożąc wpisaniem na tzw. czarną listę lub skierowaniem sprawy do sądu, postępowania sądowe wcale nie są dla nich proste. Jak tłumaczy Karol Hojda, to na właścicielu parkingu spoczywa obowiązek udowodnienia wszystkich elementów umowy, w tym ustalenia, że to faktycznie właściciel pojazdu był kierowcą, który nie pobrał biletu.
W praktyce okazuje się to wyjątkowo trudne, szczególnie że nagrania z monitoringu przechowywane są jedynie przez ograniczony czas, a bez nich identyfikacja kierowcy bywa niemożliwa.
Prawnik zwraca również uwagę, że zarządca parkingu także ma swoje obowiązki. Musi m.in. wyraźnie oznakować teren, wskazać regulamin i jasno informować o konieczności pobrania biletu.
Źródło: auto-swiat.pl, Kancelaria Radcy Prawnego Karola Hojdy