Komornik zabrał mi działkę przez pomyłkę

To wyjątkowo rażąca niesprawiedliwość. Leszek Antoniak (48 l.) z Krasnegostawu (woj. lubelskie) w świetle prawa stracił swoją własność. Przez pomyłkę komornik zlicytował ojcowiznę mężczyzny. Atrakcyjna działka została sprzedana za niewielkie pieniądze na licytacji. Dopiero wtedy okazało się, że doszło do ewidentnej pomyłki. Komornik powinien zająć się innym Leszkiem Antoniakiem i jego ziemią. Ale niestety sprawy odkręcić już nie można. Pokrzywdzony dostał niewielkie odszkodowanie i wymiar sprawiedliwości uważa, że sprawa jest załatwiona. Komorniczka, która popełniła tę fatalną gafę, nawet nie dostała upomnienia.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Komornik zabrał mi działkę przez pomyłkę
(newspix.pl, Fot: Tomasz Rytych)
WP

Kiedy Leszek Antoniak opowiada o całej sprawie, w jego oczach pojawiają się łzy. Mężczyzna do dziś nie może pojąć, jak mogło dojść do tak karygodnej pomyłki, której Polskie Państwo nie chce naprawić.

- Miałem działkę, którą dostałem w spadku po rodzicach. Atrakcyjna, w pełni uzbrojona, sąsiadująca z lasem, położona niedaleko Krasnegostawu. Myślałem, że kiedyś jedno z moich dzieci postawi tam sobie dom - opowiada poszkodowany.

Mężczyzna dbał o swoją własność. Posadził mnóstwo drzew i krzewów, regularnie kosił trawę, zawsze na czas opłacał podatki. I właśnie podczas uiszczania kwartalnej należności usłyszał od sołtysa szokującą wiadomość.

WP

- Pan już nie jest właścicielem tej działki. Została zlicytowana za długi - oznajmił sołtys. Pod Leszkiem Antoniakiem ugięły się nogi. Mężczyzna nie ma żadnych zobowiązań, więc nie mógł zrozumieć, skąd nagle wzięły się jakieś długi.

Natychmiast zaczął sprawdzać, co się stało. Szybko okazało się, że padł ofiarą pomyłki komornika Joanny S.-I. Kobieta miała za zadanie spieniężyć własność innego Leszka Antoniaka, który przez wiele lat nie płacił alimentów swoim żonom.

Pani komornik sprzedała działkę... należącą do zupełnie innego człowieka, który nazywa się i jest w podobnym wieku jak prawdziwy dłużnik. Nowy nabywca zapłacił za nią na licytacji około 11 tys. zł.

- Natychmiast zażądałem zwrotu mojej własności. Niestety oznajmiono mi, że jest to zupełnie niemożliwe - dodaje pan Leszek.

WP

Pokrzywdzony dostał niewielkie odszkodowanie. Wypłacono mu nieco ponad 27 tys. To tylko jedna trzecia tego, co powinien dostać, bo rzeczoznawca wycenił atrakcyjną nieruchomość na ponad 90 tys. złotych!

Zrozpaczony Leszek Antoniak natychmiast wziął adwokata i oddał sprawę do sądu. W sądzie cywilnym w Zamościu sprawę wygrał. Nakazano mu wypłacić 27 tys. odszkodowania i 70 tys. zadośćuczynienia.

Niestety komornik Joanna S.-I. wniosła apelację i sąd Apelacyjny w Lublinie zmienił decyzję. Uznał, że odszkodowanie za zabraną przez pomyłkę nieruchomość jest "rażąco wysokie" i przyznał w sumie tylko 37 tys. złotych.

Leszek Antoniak poprzysiągł sobie, że nie odpuści. Będzie walczył o swoje. Zaskarży krzywdzące orzeczenie do Sądu Najwyższego. Sprawczyni całego zamieszania krasnostawska komorniczka Joanna S.-I. sprawy komentować nie chce. Unika dziennikarzy jak przysłowiowego ognia.

WP

W Fakcie polecamy też: Przez błąd urzędnika mają zamurować okna!

Polub WP Finanse
WP
WP