Polacy wydali miliardy na chińskie produkty. 100 mln paczek rocznie
W ciągu roku na chińskich platformach Temu, AliExpress i Shein Polacy mogli dokonać zakupów na łączną kwotę 11,6 mld zł - wynika z danych KPMG. Rosnące udziały chińskich platform e-commerce stanowią poważne wyzwanie dla krajowego rynku. Branża i administracja apelują o równe zasady konkurencji.
Dynamika handlu internetowego w Polsce i Europie to jeden z fundamentalnych elementów obecnej gospodarki. Przedsiębiorcy i eksperci podkreślają, że brak adekwatnych regulacji pozwala na szybki wzrost globalnych platform spoza Unii Europejskiej, głównie z Chin. Polscy sprzedawcy i konsumenci mierzą się z nierówną konkurencją, co wpływa na cały rynek.
Tyle zapłaciła za kiełbasę na jarmarku w Białymstoku. "Chyba trochę dużo"
Polskę zalewa "chińszczyzna". Nowe dane
Z prezentowanego podczas konferencji "Taki Sam Start - e-commerce a gospodarka Polski" raportu KPMG i e-Izby wynika, że już co drugi dorosły Polak dokonał zakupu na chińskiej platformie w ostatnim półroczu. Szacuje się, że w okresie od października 2024 r. do października 2025 r. trzy największe platformy z Chin (Temu, AliExpress i Shein) mogły sprzedać w Polsce towary o wartości nawet 11,6 mld zł.
To łącznie 100 mln przesyłek rocznie i średnio trzy paczki na mieszkańca. Młodzi klienci z dużych miast najchętniej korzystają z tej formy zakupów. Przeciętna wartość zakupów sięga ok. 120 zł, a na dostawę czeka się średnio 12 dni. Badania pokazują, że klienci mają świadomość tych uwarunkowań i godzą się na nie w zamian za niższą cenę.
- Cena jest kluczowym motywatorem, a agresywne promocje i komunikacja w aplikacjach skutecznie napędzają popyt - wskazywał Andrzej Musiał, cytowany przez portal dla handlu.pl.
"Nie ma wolnego rynku"
Nierówna konkurencja przerodziła się w problem o charakterze systemowym - platformy funkcjonujące poza UE nie podlegają europejskim regulacjom podatkowym, konsumenckim ani zasadom bezpieczeństwa, przez co zakłócają zasady wolnego rynku i osłabiają konkurencyjność polskich przedsiębiorstw.
Michał Jaros z Ministerstwa Rozwoju i Technologii zaznaczył, że funkcjonowanie niektórych platform z pominięciem europejskich regulacji oznacza poważne zagrożenie dla równowagi rynku i bezpieczeństwa klientów. - Jeżeli nie ma równych zasad dla wszystkich uczestników rynku, to w istocie nie ma wolnego rynku - ostrzegł.
Zarówno administracja publiczna, jak i przedstawiciele branży podkreślają potrzebę realnego egzekwowania przepisów, lepszej kontroli importu oraz pełnego wdrożenia regulacji unijnych, tak aby zagwarantować ochronę konsumentów i uczciwą konkurencję na rynku.
Polski rząd od ponad dwóch lat podejmuje inicjatywy na forum unijnym, aby przyspieszyć działania na rzecz uczciwej konkurencji. - Nie chcemy deklaracji. Dzisiaj potrzebujemy konkretnych działań - podkreślał Jaros, apelując o szybsze wprowadzenie narzędzi zapowiedzianych przez Komisję Europejską.
Patrycja Saas-Staniszewska, prezeska Izby Gospodarki Elektronicznej, przypomniała o prowadzonej od 2018 r. kampanii na rzecz wyrównania szans na rynku, która podkreśla znaczenie jasnych i jednakowych przepisów dla wszystkich firm. Zwracała również uwagę na koszty dostosowania się polskich firm do europejskich regulacji, które w ostatnich latach wyniosły łącznie 171,5 mld zł.
źródło: dlahandlu.pl