Polski bursztyn cenniejszy niż gaz łupkowy?

Według szacunków Państwowego Instytutu Geologicznego polska ziemia skrywa olbrzymie zasoby tego minerału. Wartość krajowych złóż bursztynu może być większa niż całego węgla kamiennego wydobytego w Polsce po II wojnie światowej. Czy bursztyn stanie się dla naszej gospodarki równie ważny, co "czarne złoto"?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Polski bursztyn cenniejszy niż gaz łupkowy?
(Fotolia, Fot: eugenesergeev)

Według szacunków Państwowego Instytutu Geologicznego polska ziemia skrywa olbrzymie zasoby bursztynu. Wartość krajowych złóż tego minerału może być większa niż całego węgla kamiennego wydobytego w Polsce po II wojnie światowej. Czy bursztyn stanie się dla naszej gospodarki równie ważny jak "czarne złoto"?

Bursztyn, czyli skamieniała żywica sprzed milionów lat, występuje w wielu miejscach na świecie, ale do wyrobu biżuterii najlepiej nadaje się bursztyn bałtycki występujący na południowych wybrzeżach tego morza - od Danii po Rosję. Po surowiec z tego regionu przyjeżdżali starożytni Rzymianie, a i dziś wyroby jubilerskie z tych stron trafiają na rynki całego świata.

Czytaj także: Może ruszyć wydobycie polskiego bursztynu »

Ostatnio o bursztynie zrobiło się wyjątkowo głośno, a to za sprawą gwałtownego wzrostu jego ceny. Niektórzy przedstawiciele branży jubilerskiej twierdzą wręcz, że za bursztyn trzeba obecnie płacić więcej niż za złoto. Przyjmując nieco bardziej umiarkowaną cenę 10 tys. zł za kilogram "Metro" wyliczyło, że polskie zasoby bursztynu są warte 7 bln zł, cztery razy więcej niż nasze całe PKB.

Bursztynowa Polska

Rzeczywiście według Państwowego Instytutu Geologicznego szacunkowe zasoby złóż bursztynu na terenie samych województw pomorskiego i lubelskiego wynoszą ponad 700 tys. ton. Do tego dochodzą potencjalne złoża na terenie województwa warmińsko-mazurskiego oraz bursztyn występujący na obszarze historycznego wydobycia w Borach Tucholskich i na Kurpiach.

(fot. WP.PL)
Podziel się

- Na Kurpiach można znaleźć bursztyny, to wiadomo od dawna. Nie udokumentowaliśmy tam żadnego złoża, nie jest to też obszar prognostyczny dla poszukiwań, aczkolwiek ktoś inny może tam zasoby bursztynu znaleźć - wyjaśnia Mirosław Rutkowski, rzecznik prasowy PIG.

Wspomniane 7 bln zł to niemal półtora raza więcej niż najbardziej optymistyczne wyceny polskich złóż gazu łupkowego. Suma ta przekracza także cenę, którą trzeba było dziś zapłacić za cały węgiel wydobyty w Polsce od 1945 r. Jednak szanse na to, by wydobycie bursztynu stało się wiodącą gałęzią naszej gospodarki, są znikome.

Czytaj także: Samorząd żądny bursztynu »

Bursztynu wystarczy na tysiąclecia

- Zasoby prognostyczne surowca to nie to samo, co udokumentowane. Tylko nikły procent zostanie z nich udokumentowany, a jeszcze mniejszy wydobyty - studzi zapał Rutkowski. Obecnie mamy ledwie 1,1 tys. ton. udokumentowanych złóż. - Ewentualna eksploatacja nowych pokładów będzie wymagała zgody mieszkańców i nie może wywoływać konfliktów z ochroną środowiska, a to oznacza, że znaczna część tych obszarów będzie wyłączona z wydobycia - dodaje rzecznik PIG.

Kolejnym problemem jest kwestia skali popytu na bursztyn. Obecny wzrost cen zawdzięczamy wstrzymaniu eksportu przez rosyjską kopalnię w obwodzie kaliningradzkim, która rocznie wydobywała 300 ton surowca. Teoretycznie polskie zasoby starczyłyby na ponad dwa tysiące lat takiej produkcji. Ale gdyby na rynek trafiło więcej polskiego bursztynu, jego cena by spadła, a wydobycie stałoby się mniej opłacalne.

Choć nazwa bursztyn wywodzi się od niemieckiego bernstein, "kamień, który się pali", to na gaz z łupków oraz na inny palny kamień - węgiel kamienny, znacznie łatwiej znaleźć kupców. I to się w najbliższej przyszłości raczej nie zmieni.

Czytaj także: Polska ma skarb o wielkiej wartości »

Polub WP Finanse