wp

Provident ma powody do zmartwień, ale klienci mogą się cieszyć

Największa na rynku instytucja parabankowa – Provident – udzielająca pożyczek osobom o najniższych dochodach i kiepskiej historii kredytowej będzie mieć konkurencję. Komisja Nadzoru Finansowego wydała zgodę na prowadzenie podobnej działalności brytyjskiemu Vanquis Bank Limited. Oznacza to wzrost liczby udzielanych kredytów o wątpliwej wypłacalności, ale i daje szansę na obniżkę ich kosztów obsługi, które dziś nieoficjalnie sięgają nawet 80 proc. w skali roku.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Provident ma powody do zmartwień, ale klienci mogą się cieszyć
(Jupiterimages)

- Komisja zapoznała się z notyfikacją w sprawie utworzenia oddziału na terytorium Polski przez instytucję kredytową z Wielkiej Brytanii. (…) jednogłośnie podjęła przy tym decyzję w sprawie wskazania warunków w interesie dobra ogólnego, które oddział będzie obowiązany spełnić prowadząc działalność na terytorium Polski – informuje w komunikacie KNF.

Vanquis Bank Limited w ramach swojej działalności nie będzie mógł prowadzić działalności depozytowej, o zatwierdzenie tego rodzaju działalności nie wnioskowali sami zainteresowani. KNF zobowiązał nowy bank do czytelnego informowania klientów o warunkach umowy, łatwego kontaktu bezpośredniego w placówkach oraz informowania o zasadach prowadzenia działalności przez bank Vanquis w Polsce. Jeszcze nie wiadomo, kiedy bank będzie gotowy rozpocząć działalność w naszym kraju, ale mówi się, że może to zająć nawet pół roku.

wp

Vanquis Bank na brytyjskim rynku specjalizuje się w pożyczkach udzielanych przez internet, pod zastaw i wydawaniu kart kredytowych nawet klientom, którzy miewali już problemy ze spłatą wierzytelności. Ofertą w Polsce obejmie najprawdopodobniej również osoby, które nie mają żadnej historii kredytowej, w związku z czym nie są dla zwykłych banków wiarygodne. Cechą charakterystyczną pożyczek udzielanych przez Vanquis Bank są wysokie koszty ich obsługi.

Oprocentowanie kart kredytowych sięga niemal 40 proc., podczas gdy nasze prawo dopuszcza najwyższe oprocentowanie w skali roku w wysokości czterokrotności stopy lombardowej NBP, która dziś wynosi 6 proc. Oznacza to, że z dopuszczalne w naszym kraju oprocentowanie na poziomie 24 proc. byłoby znacznie przekroczone, gdyby bank zdecydował się wprowadzić identyczną do brytyjskiej ofertę na polski rynek. Jednak instytucje parabankowe już nauczyły się omijać szerokim łukiem podobne obostrzenia.

Przykładem takiego podmiotu jest znany w Polsce Provident, który udzielił dotąd ponad 800 tys. pożyczek na łączną kwotę ponad 1,5 mld zł. Oprocentowanie jego pożyczek w skali roku sięga nawet 80 proc., ale firma część kosztów kredytu uwzględnia jako opłatę za usługę dostarczoną do domu klienta. To właśnie Provident może najbardziej obawiać się wejścia Vanquis Banku na polski rynek.

- Nie wiemy jeszcze, jaka będzie ich oferta przygotowana na polski rynek i kiedy rozpoczną swoją działalność. Teraz na wykonanie jakiegoś ruchu można czekać nawet do 6 miesięcy. Trudno przewidzieć, do jakiego klienta będą chcieli dotrzeć, ale ich działalność opiera się przede wszystkim na sprzedaży online. My natomiast bazujemy na bezpośrednim kontakcie z klientami, co jest bardzo wysoko ocenianie w prowadzonych badaniach zadowolenia korzystających z naszych usług – powiedział Wirtualnej Polsce Tomasz Trabuć, rzecznik prasowy Provident Polska.

wp

Warto wspomnieć, że Vanquis Bank ma tego samego właściciela co Provident w Wielkiej Brytanii. Nie ma jednak żadnego związku Providentem w Polsce. Jeszcze kilka lat temu obie firmy miały wspólnego właściciela. Dziś Provident w Wielkiej Brytanii należy do grupy Provident Financial. Polski podmiot kryjący się pod taką samą nazwą jest natomiast własnością brytyjskiej grupy IPF, która przede laty została wyłączona ze struktur Provident Financial.

Polub WP Finanse
wp
wp
wp