Trwa ładowanie...
d3h4o27

Skończył medycynę, poszedł do pracy w Biedronce. "Większe pieniądze za mniejszą odpowiedzialność"

Koledzy z dyskontu nie mogą uwierzyć, że pracuje z nimi lekarz. Marzył o zupełnie innej karierze i skończył w tym celu wymagające studia. Życie zweryfikowały jednak jego plany.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Skończył medycynę, poszedł do pracy w Biedronce. "Większe pieniądze za mniejszą odpowiedzialność"
(Wikimedia Commons CC BY-SA)
d3h4o27

Mężczyzna nie chciał opowiadać swojej historii pod nazwiskiem. Poprosił nawet o zmianę imienia, żeby nikt go nie rozpoznał. Losy lekarza z Biedronki opisuje portal fakt24.pl.

Adam, bo pod takim imieniem występuje w artykule, mieszka we Wrocławiu. Mieszka w ciasnym pokoju, który wynajmuje po znajomości za 500 zł. Niedawno skończył medycynę. Nie wiadomo jednak, czy będzie leczył ludzi. W rodzinie nie ma lekarskich tradycji, więc musi sobie radzić bez wsparcia. Na pracę w zawodzie zwyczajnie go nie stać.

d3h4o27

W czasie studiów musiał odbyć darmowe praktyki. Teraz - po wakacjach - czekają go już płatne, ale za zaledwie ok. 2 tys. zł brutto, czyli ok. 1,4 tys. zł na rękę. Do tego dochodzą kosztowne kursy, za które sam musi zapłacić. Zatrudnił się więc w Biedronce. – Zobaczyłem ulotkę pobliskiej Biedronki. Szukali pracowników za 2520 zł brutto już na wstępie. Czyli pół tysiąca więcej niż w szpitalu. A dodatki (chociażby karta Benefit - red.) nieporównywalnie lepsze – wyjaśnia w rozmowie z "Faktem"

Zobacz także: Sieć szpitali. Wielka reforma zdrowia rządu PiS

Mężczyzna podkreśla, że do pracy w dyskoncie można iść praktycznie z ulicy. Z dorabiania w Biedronce nie zamierza rezygnować nawet po wakacjach, choć obawia się o swoje zdrowie. Myśli również o zrobieniu kursu języka niemieckiego i wyjeździe za granicę. Tak zrobiło już wielu jego kolegów.

d3h4o27

Według informacji, do których dotarł "Fakt", tylko w ubiegłym roku zaświadczenia potrzebne przy wyjeździe do pracy w innych krajach Unii Europejskiej odebrało aż 694 lekarzy i 177 lekarzy dentystów. Medycy mówią, że sytuację mogą zmienić tylko podwyżki, dzięki którym nie będą musieli brać kilkudniowych dyżurów. 2 października planują rozpocząć strajk głodowy. - Celowo wybraliśmy tę formę protestu, by nie szkodzić pacjentom – mówi Damian Patecki, lekarz w trakcie specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii, a także założyciel i wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów.

d3h4o27

Podziel się opinią

Share
d3h4o27
d3h4o27