Awantura o psa. Nie na to się umawiali przy umowie adopcyjnej
Interwencja w schronisku w Tomarynach pod Olsztynem zakończyła się atakiem na pracownicę. Sprawę rzekomego ataku na kobietę zgłoszono do prokuratury.
Według relacji placówki pies, który wcześniej uciekł z posesji opiekuna, trafił z powrotem do schroniska. Mężczyzna domagał się jego wydania, ale pracownicy odmówili. Szczeniak przebywał w domu tymczasowym na podstawie umowy adopcyjnej. Pracownicy wskazali na złamanie zasad, ponieważ zwierzę było trzymane w kojcu, w budzie, a nie w domu.
Mężczyzna zaatakował kobietę w schronisku?
Kierująca schroniskiem w Tomarynach pod Olsztynem Ewelina Pierzchała opisała całą sytuację dziennikarzom Radia Olsztyn.
Rewolucja w kolędzie. Ksiądz zobaczy, ile dajemy w "kopercie"
Pan rzucił mi w twarz tą umową tymczasową z zapytaniem, gdzie tu jest napisane, że nie może trzymać psa w budzie? Chyba jasnym jest, że szczeniak nie jest psem stróżującym. Jest zresztą tylko kilka ras psów stróżujących. Włożyłam umowę do niszczarki. W tym momencie pan rzucił się na mnie. Popchnął mnie na okno, uderzyłam głową o szybę i wykręcił mi nadgarstek - opowiadała radiowcom..
Schronisko przekazało, że odmowa wydania psa wynikała z naruszenia zapisów umowy adopcyjnej. Jak poinformowano, sprawę naruszenia nietykalności cielesnej pracownicy zgłoszono do prokuratury - czytamy na portalu lokalnego radia.
Źródło: radioolsztyn.pl