Kto wie czy nie istotniejsza była tym razem jednak technika. Najważniejsze indeksy Europy, aby utrzymać się w kanałach wzrostowych rysowanych od czerwca, musiały odreagować spadki zeszłego tygodnia. Na WGPW również zobaczyliśmy byczą sesję, chociaż na taką się nie zapowiadała. WIG20 startował od lekko minusowych poziomów, a opublikowany, słabszy od prognoz, wrześniowy PMI polskiego przemysłu (47 vs konsensus 48 pkt) mógł hamować apetyt na ryzyko. Mógł, ale ostatecznie przeważyły globalne nastroje. Inwestorzy z warszawskiego parkietu wstrzymywali się z zakupami do wczesnych godzin popołudniowych, a potem zaczęli odrabiać zaległości. Pomogło w tym plusowe rozpoczęcie sesji za oceanem i bardzo dobry odczyt ISM produkcji przemysłowej w USA (51,5 vs 49,7 pkt). Ostatecznie WIG20 kończył dzień zyskując 1,2%, co oznacza sięgnięcie 2400 pkt, przy obrocie 281 mln PLN.
Dobre otwarcie kwartału
Ostatni kwartał bieżącego roku rozpoczął się korzystnie dla giełd europejskich. Pretekstem do korzystnego rozpoczęcia poniedziałkowej sesji był niezależny audyt hiszpańskich banków, który pokazał konieczność ich dokapitalizowania o niecałe 60 mld euro, co jest kwotą znacznie mniejszą od przedwakacyjnych prognoz, w niektórych przypadkach przekraczających nawet 100 mld euro.