PAP: Ostatnio opinię publiczną zbulwersowały informacje o nieprawidłowościach w organizacjach pożytku publicznego, w lutym w Fundacji Kidprotect.pl, kilka tygodni później w Polskiej Fundacji Pomocy Dzieciom "Maciuś". W jaki sposób resort może kontrolować trzeci sektor, by do takich sytuacji nie dochodziło?
J.D.: Oczywiście każdej organizacji nie jesteśmy w stanie sprawdzić. My wychodzimy z założenia: oświadczenia, a nie zaświadczenia, czyli wierzymy, że to, co jest nam przedstawiane, jest prawdziwe. Oczywiście warto kierować się zasadą "wierz i kontroluj", bo chcę przypomnieć, że w sprawie Fundacji "Maciuś", gdzie - co warto zaznaczyć - zarzuty nie są jeszcze potwierdzone, nieprawidłowości zostały przez nas wyłowione podczas analizy dokumentów. Także w przypadku Fundacji Kidprotect.pl zdecydowano o odebraniu jej statusu organizacji pożytku publicznego, zanim informacje o nieprawidłowościach trafiły do mediów.
My kontrolujemy, staramy się to robić jak najbardziej skrupulatnie i rzetelnie. Ale do wszystkich organizacji nie jesteśmy w stanie dotrzeć. Musimy bardziej uświadamiać naszym partnerom z organizacji pozarządowych, że tego typu sytuacje ich eliminują, wykluczają z możliwości korzystania z publicznego wsparcia, że podejmowanie takiej nieuczciwej gry jest niesłychanie krzywdzące dla całego środowiska. Ale jestem daleki od sugerowania, żeby wycinać wszystkie sady, gdy ktoś kradnie jabłka. Jest wiele znakomitych, świetnie funkcjonujących organizacji, dobrze się rozliczających.
Będziemy kontrolować, mamy świadomość, że nie możemy sprawdzić wszystkich, ale będziemy wzmagać te kontrole, po to, żeby nie dochodziło do tego typu sytuacji.