Pierwszy to nieco lepszy od prognozowanego odczyt indeksu ZEW z Niemiec, który obrazuje przyszłe oczekiwania analityków, co do kształtowania się koniunktury (jego wartość spadła w marcu do 44,5 pkt., a prognozowano zniżkę do 43,7 pkt.). To poprawiło notowania EUR/USD, który zdołał powrócić powyżej poziomu 1,37. Z kolei jeden z „prezydenckich” członków Rady Polityki Pieniężnej, Adam Glapiński, nie wykluczył, iż tempo wzrostu gospodarki może w tym roku wynieść aż 4 proc., co może skłonić RPP do podwyżki stóp procentowych w końcu roku. Dzisiaj swój raport na ten temat opublikowali też analitycy banku JP Morgan, których zdaniem pierwszej decyzji z ruchem o 25 p.b. można spodziewać się we wrześniu. W efekcie złoty umocnił się w relacji do pozostałych walut, a euro przez chwilę było warte mniej, niż 3,88 zł. Dane na temat średniej płacy, która w lutym wzrosła do 2,9 proc. r/r (oczek. 2,6 proc. r/r) nie miały większego wpływu na notowania. O godz. 14:28 euro było warte 3,8870 zł. Złoty ponownie, zatem zaczął
powracać do poziomów z rana, co można wiązać z pewną niepewnością związaną z wieczornym komunikatem FED. O tym, jakie są jego możliwe interpretacje pisałem w rannym komentarzu. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest pewna „bierność”, co pozwoliłoby na kontynuację osłabienia dolara. Do wzrostu EUR/USD może też się przyczynić fakt pokrywania krótkich pozycji w euro przez spekulacyjne fundusze, które liczyły na dalsze problemy wokół Grecji. A te na razie wydają się schodzić na dalszy plan, pomimo, że decydenci w strefie euro tak właściwie nie przedstawili żadnych konkretnych zarysów planu pomocy dla tego kraju.