Prasę hiszpańską i europejską obiegły informacje, że premier Jose Luis Zapatero pójdzie śladem greckiego rządu i będzie prosił Unię o 200 miliardów euro. Pożyczka ta miałaby uratować kraj przed bankructwem.
Nie pomogły argumenty przebywającego w Brukseli szefa hiszpańskiego rządu ani nawet zapewnienia płynące z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, że Hiszpania nie domaga się pożyczki.
Podczas sesji giełdowej wszystkie akcje straciły na wartości. Najwięcej - bo ponad 10% - firmy budowlane i stacje telewizyjne. Co najmniej o 7% spadły notowania banków, a o pięć - spółek medialnych i telekomunikacyjnych.
"Grecka tragedia na hiszpańskiej giełdzie" - napisały hiszpańskie agencje. Specjaliści giełdowi ostrzegają, że problem rozpocznie się wtedy, kiedy brak zaufania przerodzi się u inwestorów w panikę.