Po raz pierwszy od tego czasu znalazło się poniżej górnej granicy odchylenia od celu inflacyjnego. Rada Polityki Pieniężnej ustaliła cel inflacyjny na poziomie 2,5 proc., z możliwością odchylania się od niego o 1 punkt procentowy.
Najbardziej, bo aż o 6,4 proc. w porównaniu do września ubiegłego roku, wzrosły koszty związane z mieszkaniem, czyli jego użytkowaniem, wyposażeniem i nośnikami energii. O 4,7 proc. wzrosły też ceny żywności i napojów. Nadal sporo mniej płacimy za odzież i obuwie (tu ceny są niższe niż przed rokiem o 7,6 proc.) oraz paliwo, którego ceny są o 4,9 proc. niższe niż we wrześniu ubiegłego roku.
Ekonomiści spodziewali się, że inflacja wyniesie 3,3-3,7 proc. Spadek tempa wzrostu cen raczej nie wpłynie na decyzje Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. Nie należy się spodziewać dalszego spadku wskaźnika inflacji w kolejnych miesiącach roku. W grudniu możliwy jest nawet jego wzrost. Na razie możemy się cieszyć, że inflacja nie uszczupla aż tak bardzo jak poprzednio naszych dochodów i oszczędności.
Roman Przasnyski
główny analityk
Gold Finance