- Radzą sobie przede wszystkim te stadniny, które dysponują czymś więcej niż stadem i zabytkowym pałacem. Utrzymanie zapewniają im dotowane przez Unię Europejską pola uprawne i hodowla innych zwierząt, np. krów - twierdzi Sławomir Pietrzak, wiceprezes ANR.
Pomysłów na rozwiązanie problemów stadnin jest kilka. Jednym z nich było połączenie małych spółek na zasadzie inkorporacji - gorzej prosperujące zostały przyłączone do silniejszych.
Innym jest współpraca z samorządami. Tak zrobiono w Książu, gdzie turyści zwiedzający zamek mogą zwiedzić stado ogierów, dzięki czemu do stada trafia część pieniędzy z biletów.
Możliwe jest też przejęcie ich przez inne spółki.