EUR/PLN: Wczorajsza czarna świeca pokazała, że okolice 3,94-3,96 pozostaną na razie ważnym oporem. Kluczowe wsparcie to okolice 3,90-3,91 i trudno ocenić, czy rzeczywiście zostanie ono dzisiaj naruszone. Zwłaszcza, że dzienne wskaźniki nadal preferują zwyżki (ich minusem jest jednak długi okres dostosowawczy). Jeżeli jednak rynek sforsowałby okolice 3,90, to oprzemy się o kolejne istotne wsparcie na 3,89. Jego pokonanie nie będzie już tak łatwe. Oczywiście odbicie od 3,91 zaowocuje tym, że jeszcze w tym tygodniu ponownie ruszymy na 3,94-3,96.
USD/PLN: Zawróciliśmy korekcyjnie w dół schodząc dodatkowo poniżej 2,90 i testując dzisiaj rano okolice mocnego wsparcia na 2,88. Układ dziennych wskaźników nadal przemawia jednak za zwyżkami, co sprawia, że taktyka „kupowania dołków” nadal wydaje się być bardziej opłacalna. W okolicach 2,86 przebiega linia trendu wzrostowego puszczona po dołkach z lutego. Jej sforsowanie będzie bardzo trudne, zwłaszcza, że nie zanosi się na to, aby EUR/USD miał teraz na dłużej odwracać trend spadkowy.
EUR/USD: Wczoraj po południu pisałem o możliwości testu oporu na 1,3570, co miało miejsce dzisiaj rano. Być może będzie to wszystko na co stać rynek w trwającej od dwóch dni korekcie z okolic 1,3430. Zwłaszcza, że dzienne wskaźniki nadal przemawiają za spadkami. W tym względzie kluczowe będzie zejście poniżej 1,3496 (dołek z 11 lutego) i 1,3484 (dzisiejsze minimum), co potwierdziłoby, że zmierzamy do testu 1,3430. Warto tutaj dodać, że strefa wsparcia rozciąga się do 1,3400 i dopiero naruszenie tego poziomu będzie sygnałem, że kolejnym poważnym celem będą okolice 1,32.
GBP/USD: Rynek funta wrócił wczoraj powyżej 1,61 i obecnie ślizga się po naruszonej przed kilkoma dniami linii trendu wzrostowego. Wskaźniki pokazują dywergencje spadkowe z kursem bazowym. Tym samym zwyżka do maksimów na 1,63 nie jest do końca pewna. Warto zachować ostrożność w okolicach 1,62, a już spadek poniżej 1,6130-40 będzie sygnałem, że rynek zaczyna poważniej słabnąć i wracamy do spadków.