Kupcy z "zieleniaka"

Tabliczka jest z blachy. Krystyna wsunęła ją za drewnianą belkę pod dachem straganu jakieś 10 lat temu. Ledwo ją widać. Na rdzewiejącej powierzchni znajduje się napis ,Sowińska - warzywa". Kobieta zamówiła ją u ślusarza przed tym, jak rozpoczęła sprzedawać na placu za kościołem św. Mikołaja.

Obraz

Tabliczka jest z blachy. Krystyna wsunęła ją za drewnianą belkę pod dachem straganu jakieś 10 lat temu. Ledwo ją widać. Na rdzewiejącej powierzchni znajduje się napis "Sowińska - warzywa". Kobieta zamówiła ją u ślusarza przed tym, jak rozpoczęła sprzedawać na placu za kościołem św. Mikołaja.

Każdy szanujący się kupiec ma przecież swój szyld. Gdy pierwszy raz przyjechała z ziemniakami, burakami, marchwią i kapustą na gdański stragan, z dumą umieściła napis nad głową, niczym talizman. Myślała, że nigdy go nie zdejmie. Zdjęła w sobotę.

My tu nie wrócimy

Plac przy kościele św. Mikołaja będzie remontowany. Wszystkie stragany zostaną zlikwidowane. W ich miejscu mają powstać nowe, estetyczne, pasujące do elewacji otwartej w ubiegłym tygodniu hali targowej.

Krystyna, tak jak wszyscy inni kupcy, ostatni raz sprzedawała przy Mikołaju w sobotę. Teraz musi się przenieść do kramów przy Podwalu Staromiejskim. Tam handlowcy mają przeczekać modernizację - nie wiadomo jak długo. Krystyna jest zrozpaczona. I to nie wskutek sentymentu do miejsca, blaszanej tabliczki, czy kota, który codziennie ją odwiedza.

- Kupcom Dominikańskim, do których należy plac, płaciłam 600 złotych czynszu za wynajem straganu. Po przenosinach będę musiała uiszczać ponad tysiąc! Człowieku kochany, z czego? - ciężko wzdycha Krystyna Sowińska, właścicielka kilkuhektarowej działki na Oruni. - My tu już nie wrócimy. Nim rozpocznie się modernizacja wejdą archeolodzy, bo podobno pod ziemią są zabytki.

Kogo karmi stragan?

Piotr ostatni dzień sprzedaje dynie. Przenosi się na nowe stoisko w środę. Ustawił pomarańczowe warzywo pośrodku straganu wśród rzędu marchwi. Taka dynia to rarytas. Piotr jednak się nie cieszy. - Mam żonę i dziecko. Zatrudniam pracownika. Kupuję warzywa od ojca, który ma pole na Olszynce i od jego sąsiada. Od tego straganu zależy los wielu ludzi. Powtarzam im, że jakoś to będzie, ale nie wiem, czy sobie poradzimy. Dostaniemy stoiska o lepszym standardzie, ale zbyt drogie - mówi Piotr Czyżewski wspierając rękę o "wizytówkę stoiska".

"Lata" nie będzie

Maria zapala papierosa. Jest zdruzgotana. Przegląda kiść winogron. To jedyny towar, jaki pozostał na ladzie. Milczy. Jej syn bez słowa wymontowuje radio z półki ponad jej głową. Maria pamięta, jak jej się dobrze sprzedawało brzoskwinie i banany, przy przebojach "Lata z radiem". Klienci zachwalali miłą atmosferę. Maria już nigdy nie włączy odbiornika. - Wykończyli mnie! Z handlu w tym miejscu nie ma dużego zysku, bo stragan jest w drugim rzędzie. Ludzie zawsze kupowali więcej od tych z pierwszego. Zwyczajnie nie stać mnie na zapłacenie tak astronomicznego czynszu za nowe stoisko, dlatego likwiduję interes.

W poniedziałek idę do pośredniaka - tłumaczy Maria Gałązka, zaciągając się papierosem. Ma dwóch synów na studiach. Niekończący się dzień - Masełko to macie najlepsze w całym Gdańsku. Wszystko pani składa? Żeby przenieść? Gdzie ja tam panią znajdę przy Podwalu - pyta Jadwiga Teodorczuk, emerytowana nauczycielka, która kupuje nabiał od lat ze stoiska Grażyny Witelus. - Już mnie pani nie znajdzie. Zamykamy się! Nie stać szefowej na opłaty. Znalazłam pracę w sklepiku na Oruni. Ciężko mi będzie... Pamiętam jak na początku lat dziewięćdziesiątych ludzie z całego wojewodztwa przyjeżdżali na to targowisko - mówi Grażyna Witelus, handlująca nabiałem koło Mikołaja od kilkudziesięciu lat. Sama wychowuje dwóch synów w wieku szkolnym.

Wiesław Wielopolny każdego dnia wstaje przed 5. Ładuje do furgonetki warzywa z własnej uprawy. Przyjeżdża na stragan około 6. Rozkłada warzywa na ladzie. Sprzedaje. Do domu wraca około 16. Przygotowuje towar na następny dzień. Idzie spać po północy. Wstaje przed 5. Ładuje... - Ta praca jest jak jeden niekończący się dzień. Człowiek haruje na ten stragan, a i tak go potem z niego wywalą. Czy jest sprawiedliwość na świecie - pyta.

Agnieszka Kamińska

Wybrane dla Ciebie
Największy błąd przy dawaniu napiwków. To jak policzek dla kelnera
Największy błąd przy dawaniu napiwków. To jak policzek dla kelnera
To koniec ePUAP. Oto nowe metody komunikacji z ZUS-em
To koniec ePUAP. Oto nowe metody komunikacji z ZUS-em
Irańska rakieta uderzyła w statek. Na nim dwa tytuły płynące do Stanów
Irańska rakieta uderzyła w statek. Na nim dwa tytuły płynące do Stanów
Nalot policji na zakłady pracy w trzech województwach. Co wykryli?
Nalot policji na zakłady pracy w trzech województwach. Co wykryli?
Tajemnicza śmierć rolnika z Kosakowa. Sąd decyduje ws. śledztwa
Tajemnicza śmierć rolnika z Kosakowa. Sąd decyduje ws. śledztwa
Sprzedawcy udawali klientów? Związek deweloperów zabrał głos
Sprzedawcy udawali klientów? Związek deweloperów zabrał głos
Incydent na lotnisku Chopina. "Pasażer zaczął uciekać"
Incydent na lotnisku Chopina. "Pasażer zaczął uciekać"
"To skandal". Wpuściła go do sklepu na interwencję. Zwolnili ją z pracy
"To skandal". Wpuściła go do sklepu na interwencję. Zwolnili ją z pracy
Ile dać w kopercie na komunię? Polacy zabrali głos
Ile dać w kopercie na komunię? Polacy zabrali głos
Polacy uważają się za klasę średnią. Ich zarobki mówią co innego
Polacy uważają się za klasę średnią. Ich zarobki mówią co innego
Kiedy otwarcie Dino na Wilanowie? To usłyszeliśmy na infolinii
Kiedy otwarcie Dino na Wilanowie? To usłyszeliśmy na infolinii
"Skandal w Dino". Zwolnili ją z pracy. Wcześniej wpuściła posła
"Skandal w Dino". Zwolnili ją z pracy. Wcześniej wpuściła posła
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟