Wyraźniejsza przecena ropy w USA wynika w dużej mierze z faktu, że to tamtejsza produkcja ropy naftowej obecnie zaczyna z powrotem wzrastać. Na taki scenariusz wskazują najnowsze prognozy Departamentu Energii USA oraz innych instytucji. Zwiększoną aktywność firm wydobywczych w Stanach Zjednoczonych sygnalizują raporty firmy Baker Hughes, pokazujące wzrost liczby funkcjonujących wiertni w USA. W minionym tygodniu liczba ta wzrosła o 15 wiertni, a tydzień wcześniej aż o 29 wiertni. Oznacza to, że druga połowa stycznia przyniosła pod tym względem znaczący przełom po wcześniejszych delikatnych, systematycznych wzrostach (o 3-4 wiertnie tygodniowo), przerywanych okazjonalnymi równie delikatnymi spadkami liczby punktów wydobycia.
Obecne prognozy zakładają, że wzrost produkcji ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych w 2017 roku najprawdopodobniej wyniesie około 300 tysięcy baryłek ropy naftowej dziennie. W ostatnich dniach Goldman Sachs oszacował tę liczbę na 290 tys. baryłek dziennie, natomiast Międzynarodowa Agencja Energetyczna podała, że może to być 320 tys. baryłek dziennie. Tak czy inaczej, jest to znacznie mniejsza liczba niż wielkość wyznaczająca cięcie produkcji ropy naftowej przez OPEC. Według zapowiedzi kartelu, już w lutym obietnice ograniczenia wydobycia łącznie o 1,8 mln baryłek dziennie mogą zostać całkowicie wypełnione.
Paweł Grubiak - prezes zarządu, doradca inwestycyjny w Superfund TFI
(ISBnews/ Superfund TFI)