Skąd zatem ta niechęć? Z prostej przyczyny - z obawy. Społeczeństwo w Wielkiej Brytanii najzwyczajniej w świecie boi się, że kraj zostanie zalany przez tysiące obcych, którzy nie są rodowitymi potomkami tych, którzy żyją tutaj od lat. Jest to obawa tak powszechna - i to w każdym społeczeństwie, że obecnie nie ma chyba kraju na świecie, które nie obawiałoby się "obcych". Wszystko to spowodowane jest instynktem przetrwania. Poza tym to chyba normalne, że ktoś boi się, że zniknie z powierzchni ziemi jego kultura, historia itd. Kto jak kto, ale Polacy powinni najmniej dziwić się obawom społeczeństwa brytyjskiego. Polska ma za sobą rozbiory i wojny, które są ewidentnym znakiem, jak bardzo naród jest zdeterminowany, żeby walczyć o egzystencję. W jednym z filmów dokumentalnych BBC, opowiadających o Polakach, mieszkających w małej podlondyńskiej miejscowości, pokazana była rada miejska, złożona prawie w całości z Hindusów oraz Kenijczyków. Pani Councellor skarżyła się reporterowi BBC, że teraz jest tylu imigrantów
zabierających innym pracę i wskazywała na Polaków. Paradoksem jest to, że żaden członek rady miejskiej nie był czystej krwi Brytyjczykiem. Reporter poprawnej politycznie BBC, tylko się uśmiechnął - gest zamiast komentarza. Dane Narodowego Biura Statystycznego (Office for National Statistics), są zatrważające dla Brytyjczyków - wynika z nich, że imigrantki rodzą więcej dzieci niż Brytyjki. Już teraz połowa dzieci, która rodzi się w Londynie ma matkę pochodzącą spoza Wielkiej Brytanii. Są w Londynie dzielnice takie jak Newham czy Brent, gdzie dzieci imigrantów stanowią nawet 75% wszystkich nowo narodzonych dzieci. - To nic dziwnego - mówi Anda MacBride, dziennikarka i działaczka społeczna. - Pośród narodów "biednych", najlepszym kapitałem są dzieci. W takich krajach rodziny wielodzietne to norma. Tam kobiety, w przeciwieństwie do Brytyjek, które wolą inne życie, wychowują ich gromadkę. Jedyna rada to: Brytyjki! Starajcie się o dzieci! - kończy Anda.