EUR/USD dziś rano utrzymuje się poniżej 1,26, choć wczoraj po lepszym odczycie PKB z USA paradoksalnie kurs wzrastał do 1,2630. Rynek zamiast cieszyć się z dynamiki na poziomie 3,5 proc. (prog. 3 proc.) szukał dziury w całym, czepiając się niższej od oczekiwań dynamiki wydatków konsumenckich, nawet jeśli wyniosła solidne 1,8 proc. Dla mnie najważniejszym przesłaniem wczorajszych danych było potwierdzenie optymistycznej oceny gospodarki przez Fed dzień wcześniej, co ugruntowuje wzrostowy pogląd na dolara. Dzisiejsze publikacje (wydatki Amerykanów, Chicago PMI, indeks Michigan) mogą dalej wspierać amerykańska walutę. Z kolei euro może mieć ciężkie przedpołudnie w związku z publikacją inflacji HICP za październik. Szacunki zakładają, że inflacja podniosła się do 0,5 proc. r/r z 0,3 proc. miesiąc wcześniej. Jednakże wczorajszy słaby wynik inflacji z Niemiec (spadek do 0,7 proc., prog. 0,9 proc., poprz. 0,8 proc.) podnosi dziś ryzyko rozczarowującego odczytu. A to wywiera presję na euro, ponieważ zmusza ECB, by
ten dalej luzował politykę monetarną.
Bez wątpienia ten tydzień należy do banków centralnych, ale to jeszcze nie koniec atrakcji. Niespodzianki przyniosły posiedzenia Riksbanku, Fed i Banku Japonii, a o 11:30 swoją decyzję ogłasza bank centralny Rosji, gdzie naszym zdaniem główna stopa procentowa może wzrosnąć o 100 pb do 9 proc. (konsensus: 8,5 proc.). Wcześniej w tym miesiącu bank został zmuszony do wznowienia interwencyjnych zakupów rubla, ale okazały się one nieskuteczne. USD/RUB wczoraj sięgnął rekordowego poziomu 43,70, choć później bez wyraźnej przyczyny tąpnął poniżej 41. Rynek już spekuluje, jak daleko posunie się bank centralny, który agresywnym zacieśnianiem polityki pieniężnej ryzykuje recesję w gospodarce. Ale z drugiej strony podwyżki są jedną z ostatnich szans na zahamowanie inflacji oraz ustabilizowanie słabnącego w zatrważającym tempie rubla.
Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.