"Nie spodziewałam się". Poszła do fryzjera w USA. Tyle zapłaciła
Polka mieszkająca w USA, Kornelia, która w sieci dzieli się swoim codziennym życiem za granicą, w najnowszym nagraniu zabrała obserwatorów do amerykańskiego salonu fryzjerskiego. Oto, ile zapłaciła za podcięcie końcówek.
Jak relacjonowała na Instagramie, krótka wizyta w salonie fryzjerskim w Palm Beach na Florydzie zakończyła się rachunkiem na 350 dolarów, czyli około 1300 zł, czytamy w "Fakcie".
Król sałaty. Zaczynał na polu pradziadka. Doszedł od miliardów zł
Kosztowne usługi fryzjerskie w USA
Kornelia opowiedziała, że do salonu trafiła z polecenia znajomej. Przyznała, że nie zapytała wcześniej o ceny, jednak wnętrze salonu nie sugerowało, że wizyta zakończy się tak wysokim rachunkiem.
"Czy są tu osoby mieszkające za granicą, które również płacą tak wysokie ceny za usługi fryzjerskie?" – zapytała.
Stylista dokładnie wypytał ją o oczekiwania, po czym przystąpił do pracy. Podciął końcówki, wysuszył i wystylizował włosy. Całość trwała około 25 minut. Kornelia przyznała, że efekt był imponujący.
Jednak cena wywołała w niej niemałe zaskoczenie. Jak zauważyła, w Palm Beach usługi są wyraźnie droższe niż w Londynie. – Nie spodziewał się, że ceny są tu tak wysokie – podsumowała.
Burza w komentarzach
Pod filmem szybko rozgorzała dyskusja. Widzowie z różnych części świata zaczęli dzielić się własnymi historiami. Jedna z Polek mieszkających w USA napisała, że na Manhattanie zapłaciła 500 dolarów za strzyżenie, a do tego doszedł koszt pasemek, mimo że jej włosy sięgają tylko do szyi. Dodała, że od tej pory korzysta z usług fryzjerskich głównie podczas wizyt w Polsce.
"Rabunek w biały dzień!" – napisała jedna z komentujących. "Myślałam, że nic nie przebije szwajcarskich cen za beauty… myliłam się." – dodała kolejna.
Wiele osób zwróciło uwagę na lokalizację, przypominając, że Palm Beach to rejon zamieszkały przez wyjątkowo zamożną społeczność, więc ceny usług są tam windowane.
Źródło: "Fakt", Instagram