Prince Polo znowu w centrum uwagi. Przypominamy historię wafelka
W Warszawie spotkali się premierzy Polski i Islandii. Rozmowy dotyczyły wojny w Ukrainie, planowanego na Islandii referendum o powrocie do negocjacji z UE. Pojawił się także wafelek Prince Polo. Wyjaśniamy dlaczeo.
Donald Tusk podczas konferencji prasowej wręczył premierce Islandii Kristrún Frostadóttir wafelek Prince Polo. Gest miał być sympatycznym nawiązaniem do kraju, w którym ten polski klasyk od lat robi furorę.
W sieci szybko pojawiły się jednak złośliwe komentarze: Prince Polo to marka kojarzona z PRL-em i "polskim produktem", ale od dawna nie należy do polskiego kapitału. Wątek wafla wrócił też przy okazji kampanijnej dyskusji z Rafałem Trzaskowskim, gdy Prince Polo pojawiło się jako przykład "polskiego produktu" – co znów uruchomiło spór o to, co dziś w ogóle znaczy polska marka.
Zapukał do drzwi romskiej rodziny. Dostał wróżbę na całe życie
Historia wafelka z pogranicza polsko-czeskiego
Prince Polo narodziło się na Śląsku Cieszyńskim. W 1955 r. w Zakładach Przemysłu Cukierniczego "Olza" w Cieszynie ruszyła produkcja wafla, który miał być prosty, masowy i powtarzalny jakościowo. Trzy lata później, w 1958 r., zaczęto go eksportować – i to był pierwszy przełom: produkt z małego miasta przy granicy zaczął żyć własnym życiem poza Polską.
W 1993 r. polska "Olza" trafiła do koncernu Kraft Jacobs Suchard (dziś marka jest w portfelu Mondelēz). Dwa lata później, w 1995 r., zmieniło się opakowanie (odejście od klasycznej "złotej" folii na rzecz folii zgrzewalnej), ruszyły pierwsze kampanie telewizyjne i zaczęły pojawiać się kolejne warianty smakowe – marka weszła w epokę nowoczesnego marketingu początku polskiego kapitalizmu.
Skąd Prince Polo na Islandii?
Najbardziej nieoczywisty rozdział tej historii to Islandia. Tamtejszy "Prins Póló" stał się czymś więcej niż słodyczą z importu: zyskał status kultowy.
Islandzka ekspansja Prince Polo – czekoladowego wafelka z Cieszyna – zaczęła się w 1955 r., kiedy Islandia uruchomiła wymianę handlową z Polską. Na morskich szlakach krzyżowały się wtedy transporty: do Polski płynęły statki z islandzkimi śledziami, a w drugą stronę – frachtowce wypełnione polską wódką, drewnem i właśnie Prince Polo.
Przez wiele lat wafelek był na Islandii właściwie jedyną "zachodnią" słodką przekąską z importu dostępną w sklepach. Popyt rósł błyskawicznie, a marka zaczęła na stałe wchodzić do codzienności mieszkańców wyspy. W latach 70., w szczycie popularności, przeciętny Islandczyk miał zjadać rocznie około kilograma tych polskich wafelków - przypomina serwis poradnikhandlowca.com.pl.
W 1999 r. prezydent Ólafur Ragnar Grímsson miał mówić, że całe pokolenie Islandczyków wyrosło m.in. na Prince Polo. I to właśnie dlatego ten wafelek tak często wraca przy okazji polsko-islandzkich gestów i anegdot — nawet jeśli dziś jego "polskość" jest już bardziej sentymentem niż strukturą właścicielską.
Premierka Islandii przyznała, że jej ojciec bardzo ten batonik lubi i kojarzy się jej on z dzieciństwem.
Polacy stanowią największą społeczność wśród cudzoziemców mieszkających na Islandii – ok. 6 proc. ludności kraju. W 2026 r. przypada z kolei 80. rocznica nawiązania oficjalnych stosunków dyplomatycznych między Polską a Islandią.
Źródło: WP Finanse, poradnikhandlowca.com.pl, PAP