Na przestrzeni XX wieku aż do dziś trwa dyskusja wokół teorii Webera, a działania administracyjne w praktyce pozostawiają wiele do życzenia i na pewno nie można ich nazwać idealnymi. Kto nie zna poczucia straconego czasu, który spędził w urzędzie? Joanna, absolwentka anglistyki, opowiada, jak po nieudolnych próbach znalezienia pracy, postanowiła się zarejestrować w Powiatowym Urzędzie Pracy: - Po tym jak wypełniłam szereg dokumentów, byłam odsyłana z pokoju do pokoju, z coraz to nowymi świstkami, co trwało parę godzin, aby ostatecznie dowiedzieć się, że najistotniejsza część mojej wizyty- spotkanie z pośrednikiem pracy odbędzie się jutro. Pani dała mi kartkę z datą dnia następnego i konkretnie wyznaczoną godziną. Kiedy spytałam, czy nie mogę udać się tam dzisiaj, usłyszałam, że urzędnicy kończą pracę za dwadzieścia minut. Co ciekawe, kiedy przyjechałam następnego dnia i odstałam swoje w dwugodzinnej kolejce (mimo wyznaczonej godziny), Pani urzędniczka, po wklepaniu moich danych do komputera, oświadczyła, że
nie ma dla mnie ofert pracy i że muszę szukać sama, po czym wyznaczyła nowy termin spotkania za dwa tygodnie. Trwało to może pięć minut. Podobną historię opisała czytelniczka „Metra”, Renata Kowalczuk. Znalazła ona interesującą ofertę pracy na stronie Urzędu Pracy we Wrocławiu, ale jak się okazało, żeby móc aplikować, musiała się zarejestrować w urzędzie. Dezorganizacja i słaby przepływ informacji sprawiły, że bezowocnie wędrowała „z pokoju do pokoju”, aby ostatecznie dowiedzieć się, że interesująca ją oferta jest nieaktualna. „ Żeby stwierdzić, że nie było po co przychodzić do PUP, musiałam tam spędzić cztery godziny. Przyszłam do urzędu, który miał mi pomóc w znalezieniu pracy, a zmarnowałam czas na nic nie znaczące formalności” – pisze pani Renata. Ale nie tylko Urzędy Pracy słynął z mozolnego funkcjonowania. Każdy kto prowadzi działalność gospodarczą wie, co znaczy wizyta w ZUS-ie lub w Urzędzie Skarbowym. Nie mówiąc już o tych, co zamierzają działalność założyć. – To trwało około dwóch tygodni. Kolejki,
odwiedzanie kolejnych urzędów, procedury czasowe. Mimo, że przepisy w ubiegłym roku zmieniły się na korzyść przedsiębiorcy, dużo zależy od przychylności urzędników – opowiada Jakub, który w 2009 roku zarejestrował firmę usługowo-handlową. W Anglii zarejestrowanie działalności trwa trzydzieści minut i odbywa się drogą elektroniczną. Działalność można prowadzić od momentu zarejestrowania firmy przez przez stronę www. Większość formalności urzędowych w Anglii, można załatwić przez internet.