"To przesada". Mieszkańcy mają dość słynnej atrakcji turystycznej
W hiszpańskim Vigo, znanym z widowiskowych iluminacji świątecznych, dekoracje przyciągają miliony turystów. Mimo to nie wszyscy mieszkańcy są zadowoleni z tego trendu.
Imponujące dekoracje w Vigo w północno-zachodniej Hiszpanii, przyciągają miliony turystów, którzy tłumnie odwiedzają miasto w okresie świątecznym.
Popularność portowego miasta jest zauważalna już od połowy listopada, kiedy to ulice miasta rozświetlają miliony diod LED. Burmistrz Vigo, Abel Caballero, nazywany „królem Bożego Narodzenia”, podkreślił znaczenie tych ozdób podczas uroczystości zapalenia ogromnej choinki na centralnym placu Porta do Sol.
Czy karp śmierdzi mułem? Pojechaliśmy do hodowli ryb, by to sprawdzić
Miasto zarabia krocie na świętach
Okołoświąteczne iluminacje w Vigo przyciągają do miasta około sześciu milionów turystów. Według dziennika „El Pais”, to liczba porównywalna z roczną odwiedzalnością paryskiej Wieży Eiffla. Przedsięwzięcie to przekłada się na znaczące zyski dla lokalnej gospodarki - szacuje się, że święta przynoszą Vigo nawet 800 mln euro.
Pomimo ekonomicznych korzyści, niektórzy mieszkańcy skarżą się na wzmożony ruch i hałas związany z natężeniem turystycznym. - To przesada, od świateł i muzyki boli mnie głowa – skarży się jeden z mieszkańców miasta, cytowany przez portal publicznego nadawcy radiowo-telewizyjnego RTVE. - Zwykle dojście do Porta do Sol zajmuje mi cztery minuty; obecnie jest to co najmniej kwadrans – dodaje.
Mimo krytyki, władze Vigo, kierowane przez burmistrza Caballero, są zdeterminowane, aby utrzymać swoje miasto na czołowym miejscu wśród hiszpańskich atrakcji świątecznych. Spektakularne iluminacje są dla nich narzędziem do promowania miasta i pobudzania lokalnej gospodarki. Dekoracje w Vigo będą gasły dopiero w połowie stycznia, zamykając tym samym sezon świąteczny.
Źródło: PAP