PSE: w 2016 r. udało się oddalić widmo katastrofy

Latem 2016 r. udało się oddalić widmo katastrofy w polskim systemie elektroenergetycznym - ocenił w czwartek prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Eryk Kłossowski. Stało się tak m. in. dzięki przesunięciu remontów bloków, importowi i przesuwnikom fazowym.

Powtórka - z przełomu pierwszej i drugiej dekady sierpnia ub. roku, kiedy to po niemal trzech dekadach trzeba było wprowadzić ograniczenia w dostawach prądu - nie nastąpiła, bo udało się dokończyć kilka inwestycji, do tego wprowadzić działania, które zabezpieczyły polski system energetyczny. Jednym z takich działań było przesunięcie koniecznych remontów bloków energetycznych na okres wczesno i późno letni.

"Udało nam się oddalić widmo katastrofy. Pomni doświadczeń z ubiegłego roku wiedzieliśmy, że temperatura powietrza ma coraz większy wpływ na działanie Krajowego Systemu Elektroenergetycznego - powiedział Klossowski.

Podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami prezes, PSE Eryk Kłossowski i towarzyszący mu dyrektor departamentu usług operatorskich w PSE Jerzy Dudzik zwracali uwagę, że w ostatnich latach najtrudniejsze dla polskiej energetyki są tzw. szczyty letnie. Przy utrzymujących się przez wiele dni wysokich temperaturach - szczególnie w środku dnia - następuje zwiększony pobór prądu, ze względu na rosnącą ilość urządzeń klimatyzacyjnych. Wielkość tę szacuje się nawet na 1500 MW. Jeśli w tym czasie nie pracują - ze względu na remonty bloki wytwórcze, a te posiadające tzw. otwarte obiegi chłodzenia, ze względu na wysoką temperaturę wody i jej niski stan nie mogą być użytkowane, Krajowy System Elektroenergetyczny (KSE) zaczyna mieć problemy.

Tak było właśnie w ub. roku, kiedy to 10 sierpnia ub.r. PSE wprowadziły - po raz pierwszy od niemal trzech dekad, - 20, najwyższy poziom zasilania. Oznaczało to, że wyczerpano wszystkie możliwości, by zaspokoić potrzeby odbiorców i wobec części z nich trzeba było wprowadzić ograniczenia poboru prądu. Jak informował operator, do 9 sierpnia br. Krajowy System Elektroenergetyczny (KSE) funkcjonował prawidłowo i był w stanie zapewnić potrzebną w kraju energię. Tąpnięcie nastąpiło w późnych godzinach wieczornych 9 sierpnia, kiedy to, wg operatora - "zarejestrowano skokowy wzrost ubytków mocy o kolejne 1200 MW, a w godzinach nocnych z 9 na 10 sierpnia ubytki mocy w elektrowniach uległy dalszemu zwiększeniu. W sumie nieplanowe ubytki mocy stanowiły aż około jedną piątą planowanego zapotrzebowania na moc w szczycie porannym 10 sierpnia, które było przewidywane na poziomie 22 200 MW".

Na ograniczenia te złożyło się wiele czynników. Upały, a co za tym idzie, gwałtowane pogorszenie sytuacji hydrologicznej, spowodowały problemy z chłodzeniem jednostek termicznych (w polskim systemie stanowią one ok. 90 proc. wszystkich, choć większość z nich ma zamknięte systemy chłodzenia), co w konsekwencji doprowadziło do ograniczenia ich mocy. Ograniczona (ze względu na lato) była też możliwość pracy elektrociepłowni. Poza tym zabrakło wiatru, przez co ubytków nie można było uzupełnić z tego źródła. Wreszcie w elektrowniach przeprowadzano planowane remonty bloków. Część ekspertów wskazywała właśnie na ten element, jako jedną z przyczyn sierpniowych perturbacji. Dowodzili, że lato to czas, kiedy następuje wzrost popytu na prąd, więc nie jest to najlepsza pora na wyłączanie bloków.

Jak mówił w czwartek Dudzik, wiele przeprowadzanych wówczas remontów związana była z tym, że od początku 2016 r. miały wejść w życie nowe przepisy dotyczące ochrony środowiska, więc podczas ubiegłego lata elektrownie przystosowywały swe bloki do nowych wymogów.

Od ubiegłego roku zmieniła się sytuacja na polsko - niemieckiej granicy, na której udało się zbudować tzw. przesuwniki fazowe, czyli specjalne transformatory, które działają podobnie jak zawory regulujące przepływ wody w wodociągu. Ich wykorzystanie pozwala na zwiększanie bądź zmniejszanie - w pewnym zakresie - przepływu mocy na danym połączeniu. Od listopada ub. roku działać zaczęły tzw. przesuwniki fazowe na stacji Mikułowa. Dzięki nim ograniczono zjawisko tzw. przepływów kołowych prądu na granicy z Niemcami. Dzięki temu i tymczasowemu wyłączeniu linii energetycznej Vierraden-Krajnik bezpieczniej będzie w obu sieciach; polskiej i niemieckiej, nawet w przypadku dużego obciążenia połączenia przez tzw. przepływy niegrafikowe(kołowe).

Polska i inne państwa regionu padały ofiarą tzw. przepływów kołowych prądu płynącego z niemieckich farm wiatrowych położonych na północy - na południe, m.in. do Bawarii i Austrii. chodziło nawet o 5 - 6 tys. MW, gdy tymczasem korytarz przesyłowy sieci na tym odcinku miał zdolność 2 tys. MW. Skoro nie był on w stanie przyjąć tak wielkich ilości prądu, który - zgodnie z prawami fizyki - szuka ujścia gdzie indziej, znajdował je m.in. w polskich sieciach, co powodowało ich "zapychanie".

We wrześniu ub. roku europejska agencja ACER przyznała Polsce rację. W swej opinii ACER wezwała kraje Europy Środkowo-Wschodniej do rozpoczęcia prac nad wprowadzeniem tzw. alokacji mocy na połączeniach elektroenergetycznych Austria-Niemcy i wdrożenie metodologii kalkulacji mocy opartej na rzeczywistych przepływach fizycznych (tzw. flow-based).

W kwietniu ub.r. Polska i Niemcy uzgodniły nowe zasady przesyłu energii elektrycznej. Polski operator systemu przesyłowego Polskie Sieci Elektroenergetyczne wspólnie z niemieckim operatorem 50 Hertz, postanowiły - na dwa lata - odciąć północne połączenie z Niemcami. W tym czasie Niemcy mają rozbudować swoje linie i zbudować tzw. przesuwniki fazowe, które zaczną działać w 2018 r.

Jednak - jak wskazywał szef PSE - przesuwniki mają tę wadę, że energia jest przesuwana gdzie indziej np. na granicę z Niemcami, z Czechami. Kiedy Czesi wybudują swój przesuwnik, skuteczność naszego będzie mniejsza.

Sytuację w tym roku poprawiły tez zwiększone możliwości importowe m. in. na połączeniu Polska-Litwa (tzw. most energetyczny). Jak posiedział Dudzik były momenty, kiedy wykorzystywaliśmy maksymalną moc tego połączenia - 500 MW.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Polacy kochają jej smak. Uwielbiana ryba jest coraz droższa
Polacy kochają jej smak. Uwielbiana ryba jest coraz droższa
Afera w Dino. Takie wytyczne mieli otrzymać pracownicy ws. urlopów
Afera w Dino. Takie wytyczne mieli otrzymać pracownicy ws. urlopów
Nawet 18 tys. zł miesięcznie. Czeski przewoźnik kusi zarobkami
Nawet 18 tys. zł miesięcznie. Czeski przewoźnik kusi zarobkami
"Wiemy, że jest inflacja". Ksiądz pokazał, co dostał w kopertach
"Wiemy, że jest inflacja". Ksiądz pokazał, co dostał w kopertach
W lutym rusza kwalifikacja wojskowa. Oto kto dostanie wezwanie
W lutym rusza kwalifikacja wojskowa. Oto kto dostanie wezwanie
Więcej niż na lokacie. Polacy "wykręcają" tak ponad 100 proc. zysku
Więcej niż na lokacie. Polacy "wykręcają" tak ponad 100 proc. zysku
To hit sprzedażowy. W czasie mrozów Polacy rzucili się na zakupy
To hit sprzedażowy. W czasie mrozów Polacy rzucili się na zakupy
Ile dać do koperty po kolędzie? Polacy wskazali konkretne kwoty
Ile dać do koperty po kolędzie? Polacy wskazali konkretne kwoty
Fotowoltaika zimą. Eksperci radzą, co zrobić ze śniegiem
Fotowoltaika zimą. Eksperci radzą, co zrobić ze śniegiem
Zwolnienia w sieciach handlowych. Tysiące osób trafiło na bruk
Zwolnienia w sieciach handlowych. Tysiące osób trafiło na bruk
Nietypowy sklep wciąż zadziwia. Ceny jak z innej epoki
Nietypowy sklep wciąż zadziwia. Ceny jak z innej epoki
Rewolucja od 1 marca. Boją się zakorkowania sądów
Rewolucja od 1 marca. Boją się zakorkowania sądów
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇