Zrobił pudełko dla Busha. Takich zakładów zostało kilka we Wrocławiu
Dariusz Strzelecki, wrocławski introligator, mimo zmieniających się czasów, nie porzucił swojej pasji i z sukcesem kontynuuje działalność. Historia jego zakładu pokazuje, jak tradycyjne rzemiosło może dostosować się do współczesnych wyzwań.
Wrocław, niegdyś pełen introligatorów, obecnie ma zaledwie trzy działające zakłady. Dariusz Strzelecki, jeden z nielicznych przedstawicieli tego zawodu, opowiada, że jego praca to coś więcej niż tylko zawód.
" Ponad czterdzieści lat temu ukończyłem kurs introligatorski, prowadzony przez wrocławskiego introligatora pana Marczuka." - wspomina w rozmowie z portalem tuwroclaw.com Strzelecki.
Kilka miesięcy temu mówili o kurniku. Zapytaliśmy w Wilanowie o Dino
Zmiany na rynku i nowoczesne usługi
Choć introligatorstwo nie jest już tak popularne, jak dawniej, pan Dariusz umiejętnie dostosował się do nowych realiów.
Jak mówi, trudno jest utrzymać się wyłącznie z oprawy książek, dlatego rozszerzył ofertę o inne usługi, takie jak wykonywanie specjalnych etui na okulary. To pozwala mu przetrwać na rynku. Kiedyś studenci chętnie oprawiali swoje prace w introligatorniach, których we Wrocławiu działało aż 17.
Pudełko dla Busha
Wśród "klientów" pana Dariusza możemy znaleźć takie postacie jak... się Dalajlama czy prezydent USA George W. Bush. Introligatorstwo staje się w jego wykonaniu sztuką na skalę światową.
Dla prezydenta Stanów Zjednoczonych zrobiłem pudełko na specjalne zamówienie -" wylicza z dumą Strzelecki, co pokazuje, że nawet lokalny rzemieślnik może dostać zlecenie dla ważnych międzynarodowych osobistości.
Źródło: tuwroclaw.com