Z punktu widzenia analizy technicznej para USDPLN znajduje się w kluczowym miejscu. Mowa tutaj o rejonie 3,19-3,20. Jest to poziom wyznaczony przez wierzchołki z końca lutego i połowy marca, które skutecznie powstrzymywały wzrosty na tej parze walutowej. Jeśli historia powtórzy się i tym razem, to zloty ma szansę umocnić się w okolice 3,10 bądź nawet 3,0 za dolara. Tylko bardzo silna wyprzedaż złotego mogłaby zanegować powyższy scenariusz, a wtedy kolejny opór to dopiero okolice 3,28. Nieco odmienna sytuacja występuje na parze EURPLN. Tutaj rynek wciąż pozostaje wewnątrz konsolidacji, której początek wypada w sierpniu 2012 roku. Stąd też para ta wciąż znajduje się w korytarzu wahań pomiędzy poziomem 4,05-4,21.
Przyszły tydzień będzie obfitował w bardzo istotne wydarzenia ekonomiczne. W piątek poznamy miesięczne dane z rynku pracy w USA, które zawsze są pilnie śledzone przez rynek. Po bardzo słabym odczycie w ubiegłym miesiącu (88tys nowych miejsc pracy), tym razem oczekiwany jest przyrost na poziomie 150tys. Dwa dni wcześniej, w środę poznamy decyzję FEDu ws. stóp procentowych. Nie spodziewamy się zmian w polityce monetarnej banku centralnego USA. Jednak kluczowym wydarzeniem zarówno dla globalnych rynków, jak i polskiego złotego może okazać się czwartkowe posiedzenie EBC. Na rynku bardzo dużo mówi się o obniżce stop procentowych. Naszym zdaniem jest to wątpliwe, ponieważ takie działanie nie będzie miało dużego wpływu na polepszenie się realnej sytuacji w strefie euro. Podobną opinię wygłaszał wcześniej Prezes EBC Mario Draghi a także Jorg Asmussen. Do tej pory EBC działał rozważnie, jednak nie można wykluczyć, że tym razem ugnie się pod presją rynku i obniży stopę referencyjną do 0,5% bez obniżania stopy
depozytowej. Od tego, jak na tę decyzję zareaguje para EURUSD, zależeć będą notowania złotego w przyszłym tygodniu. W piątek przed 16.00 za jedno euro trzeba było zapłacić 4,158 złotego, za dolara 3,193, funta brytyjskiego 4,943, zaś za franka 3,389.